Orzeźwiająca zielona herbata: moja dzienna pielęgnacja z INNISFREE

Hej!

Opowiadałam Wam jakiś czas temu, że od długiego czasu interesuje mnie pielęgnacja koreańskiej marki Innisfree. Całkiem niedawno ukazał się post o ich spersonalizowanym podkładzie i pudrze (KLIK) a dziś chcę Wam powiedzieć więcej na temat ich kosmetyków pielęgnacyjnych. Używam ich już prawie dwa miesiące i myślę, że to dobry czas na małe podsumowanie. Innisfree ma kilka różnych serii, inspirowanych naturalnymi składnikami aktywnymi. Sięgnęłam po serię z zieloną herbatą oraz ulepszoną, najnowszą serię z nasion zielonej herbaty. Są to produkty, których głównym działaniem jest nawilżenie, przeznaczone teoretycznie dla każdego typu cery, ale z naciskiem na cerę mieszaną w kierunku tłustej. Zielona herbata ma bowiem działanie tonizujące, łagodzące i świetnie sprawdza się również w pielęgnacji cery trądzikowej. 



Innisfree Green Tea Cleansing Gel-to-Foam

Zaczynam oczywiście od oczyszczania, a w tej roli prezentuję Wam żel z zieloną herbatą. W sumie stosuję go zazwyczaj przy wieczornej pielęgnacji, ale zdarza się, że używam go również rano. Jest to produkt 2 w 1, którego przeznaczeniem jest zastąpienie dwuetapowego oczyszczania skóry. Mamy tu formę gęstego, lepkiego żelu, który w kontakcie z wodą zamienia się w subtelną piankę. W składzie znajdziemy oczywiście ekstrakt z zielonej herbaty w 3 różnych formach (woda, z liści oraz z "korzeni"), nie ma natomiast sls-ów, zatem jest to produkt łagodny. 

Muszę przyczepić się do opakowania, ponieważ z tego "mini kraniku" zawsze kropla spadnie mi na szafkę. Ot, ktoś to źle wymyślił, ale co poradzić - zdarza się. Sama formuła bardzo mi odpowiada, ponieważ w zasadzie przypomina olejek. Jeżeli żel może być tłusty, to ten właśnie taki jest. Trzeba mocno się postarać, żeby całkowicie go spłukać, ale uważam, że to jego ogromna zaletą! Dodatkowe minuty masażu twarzy tylko wspomagają oczyszczenie, więc przy pozbyciu się produktu mam pewność, że skóra jest czyściutka. Wręcz odrobinę skrzypiąca z czystości, jak przy niektórych azjatyckich piankach. Nie ukrywam, że po myciu czuję od razu potrzebę użycia toniku, ale i tak zawsze to robię, więc nie jest to dla mnie szczególnie problematyczne. 




Innisfree  Green Tea Seed Skin

Skin to kolejna odsłona azjatyckiego toniku (obok tonera i lotiona). Zaskoczyły mnie propozycje nakładania toniku PO użyciu serum, ale sama używam go w klasyczny sposób, na waciku zaraz po umyciu twarzy. Ma bardzo krótki skład i w 81.34% jest oparty na ekstrakcie z zielonej herbaty. To typowa dla toników, wodnista konsystencja, która wchłania się bardzo szybko - a zanim zdąży to zrobić od razu nakładam serum, żeby podbić jego działanie. Tonik pachnie świeżo naparem z zielonej herbaty, z domieszką męskich perfum, a przynajmniej tak mi się kojarzy. Przynosi błyskawiczne ukojenie suchej skórze, napiętej po dogłębnym oczyszczeniu. Rozluźnia ją i błyskawicznie nawilża. To idealna baza dla serum z tej samej serii, ale nie tylko - uwielbiam nakładać bezpośrednio maski całonocne! Z pewnością sięgnę po niego ponownie, jak tylko się skończy. To świetny produkt odświeżający, który pokochają posiadacze cery mieszanej i tłustej :) 



Innisfree Green Tea Seed Serum

Ten kosmetyk od początku interesował mnie najbardziej. No bo w końcu w serum tkwi cała siła! Green Tea Seed Serum oparte jest aż w 75,5% na ekstrakcie z zielonej herbaty, a dodatkowo wzbogacone jest masą roślinnych ekstraktów, m.in. z kaktusa, orchidei, grejpfruta i pomarańczy. Przy takim składzie zaskoczył mnie zapach, ponieważ spodziewałam się świeżego, lekko słodkiego aromatu, a tymczasem serum pachnie... męsko. Świeżo, ale męsko, odrobinę bardziej męsko, niż tonik. Szkoda, bo to nie do końca przypadło mi do gustu, ale w końcu tego typu produktów nie wybiera się pod względem zapachu. Muszę przyznać, że ogromną zaletą jest pojemność opakowania, bo zazwyczaj serum ma 30-50ml, a w tym przypadku mamy aż 80 ml produktu. Ma lekką, wodnistą konsystencję, która kojarzy mi się odrobinę z typowymi koreańskimi emulsjami. Wchłania się szybko, nie pozostawia filmu na twarzy, za to przyjemnie odświeża i nawilża. Wcale mnie nie dziwi, że to bestseller marki - takie porządne nawilżenie, bez obciążenia i lepkości, to rzadkość. Rewelacja!

Nie kupowałam kremu z zielonej serii Innisfree, ponieważ używam cały czas genialnego kremu Youth to the People, o którym pisałam Wam już TUTAJ. Świetnie zgrywa się on z całą pielęgnacją, ponieważ ma lekką konsystencję, a zielona herbata jest także jednym z jego głównych składników. To perfekcyjne połączenie, ale być może w przyszłości przetestuję również któryś z kremów Innisfree (mają kilka różnych wersji, w zależności od konsystencji).



Innisfree Daily UV Protection Cream No Sebum SPF35 PA+++

A na koniec oczywiście krem z filtrem! Mam nadzieję, że pamiętacie o ochronie przed słońcem przez cały rok? Szukałam filtru, który sprawdzi się na co dzień, z łagodnym składem i matującą formułą. Krem Innisfree zawiera w 100% filtry mineralne i wzbogacony jest naturalnymi składnikami aktywnymi, takimi jak olej z nasion słonecznika, ekstrakt z oczaru wirginijskiego, ekstrakt z kamelii japońskiej i orchidei. Delikatnie różowy kolor kremu znika po wsmarowaniu w skórę, ale nie do końca. Trzeba pamiętać, że jak to filtr mineralny, delikatnie wybiela skórę, ale akurat mojej bladej cerze to nie przeszkadza. W końcu i tak idzie pod podkład / krem BB. Nie sprawia problemu przy nakładaniu kilku cienkich warstw, świetnie spisuje się z pozostałymi kosmetykami Innisfree (ale np. położony tylko na serum hialuronowe z Nacomi się roluje). Czuję, że krem pomaga mi utrzymywać matową skórę przez cały dzień i bardzo go za to polubiłam. Nie zapycha mnie i nie powoduje powstawania niedoskonałości. Na skórze jest bardzo komfortowy, w zasadzie w ogóle go nie czuję. To świetna baza pod makijaż i naprawdę porządna ochrona przeciwsłoneczna. Dopisuje go do ulubionych filtrów, zaraz obok aloesowego Cosrx i Non-Chemical Skin79


Przyznaję, że pielęgnacja Innisfree bardzo odpowiada mojej skórze. Jest przyjemnie nawilżona, nie mam problemu z przetłuszczaniem się cery, zmniejszyła mi się też ilość zaskórników (porządnie oczyszczam skórę, utrzymuję balans nawilżenia i nic mnie ewidentnie nie "zapycha"). Oczywiście czasem mam gorsze dni mojej cery, pojawiają się niedoskonałości hormonalne, ale z nimi walczę na inne sposoby - o nich opowiem Wam niebawem. Wracając do Innisfree - muszę przyznać, że to udany romans i chcę więcej! Mam już na swojej liście kilka innych produktów tej marki, m.in. ich wychwalany krem pod oczy z orchideą - muszę przyznać, że czuję się zafascynowana... :) 

Jeśli macie jakieś swoje osobiste hity Innisfree będę wdzięczna za polecenie! :) Lubicie zieloną herbatę w kosmetykach? 


Ściskam!



Podobne wpisy z tej kategorii

34 komentarze

  1. O, też je miałam:) fajne te koszyki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie widziałam :) Dzięki :D

      Usuń
    2. Właśnie chcialam mówić, że znam je tylko prfzez opinię od Eweliny :D

      Usuń
    3. No to już też znasz moją! :)

      Usuń
  2. Ciekawa seria, ale pamietam, ze kosmetyki z tej firmy nie sprawdziły sie na mojej twarzy, wiec raczej nie skorzystam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oo, zazwyczaj słyszę, że są super :) A które konkretnie nie przypadły Ci do gustu?

      Usuń
  3. Tonik wpadł mi w oko, coś czuję jednak że ta seria kosmetyków by mnie urzekła. Uwielbiam zieloną herbatę !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro tak, to pewnie seria przypadnie Ci do gustu :)

      Usuń
  4. zielona herbata to jest to ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo fajna seria :-)Uwielbiam zieloną herbatę więc może kiedyś się skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Już sprawdziłam ich instagram i podoba mi się to co tam widziałam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają bardzo bogatą i ciekawą ofertę :)

      Usuń
  7. Przyznam, że jeszcze nie stosowałam kosmetyków z zieloną herbatą, ale znam jej dobroczynne działanie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam, to jeden z moich ulubionych składników w kosmetykach :)

      Usuń
  8. Ja kupiłam na razie serum ;) Niedługo zacznę go używać, mam nadzieję, że również będę zadowolona ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miłego używania! Myślę, że Ci się spodoba :)

      Usuń
  9. znam te marke tylko z blogow :D choc ten krem z filtrem brzmi super, bo po kazdym sie swiece

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znam ten problem, dlatego ten tak bardzo polubiłam :)

      Usuń
  10. Ja na razie z Innisfree mam tylko krem z filtrem i jestem bardzo zadowolona. W zapasach leży jeszcze serum ale musi poczekać na swoją kolej ;). Seria z zieloną herbatą kusi mocno, aż za mocno ;).

    OdpowiedzUsuń
  11. Cześć przyznam szczerze że zaintrygowała mnie tymi kosmetykami nie miałam nic z tej firmy kosmetycznej ale ciekawi mnie z racji na nawilżenie moja skóra potrzebuje tego bardzo mocno myślisz że mogłoby się to u mnie sprawdzić i oczywiście muszę napisać że zrobiłaś przepiękną aranżacje zdjęcie Bardzo mi się podoba Ja jestem wzrokowcem więc zostaje tylko wtedy jeśli coś wpadnie mi w oko A twoje zdjęcia są piękne fajnie przedstawiłeś dane kosmetyki Pozdrawiam cię serdecznie i życzę przyjemnego dnia co ja gadam wieczoru oraz fantastycznego weekendu


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za miłe słowa :) Koniecznie musisz spróbować!

      Usuń
  12. Mam ogromna ochotę wypróbować te kosmetyki <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale się nie dziwię, ja czaiłam się na nie ze dwa lata :D

      Usuń
  13. Muszę przyznać, że cały zestaw brzmi rewelacyjnie i chęcią wypróbuję go na mojej skórze. W szczególności jestem ciekawa serum i kremu z filtrem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że będziesz zadowolona :)

      Usuń
  14. super wyglądają te kosmetyki, miałam miniaturkę serum i kremu, a z tej linii mam fenomenalną mgiełkę do twarzy, idealna na obecne upały.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, muszę wypróbować, bo moja z Benton'a się skończyła!

      Usuń
  15. Uwielbiam tę serię, serum z zielonej herbaty to cudo, olej, ale w wersji balancing - już nie aż tak, natomiast filtr muszę sobie zakupić :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam nadzieję, że będę zadowolona z tego żelu oczyszczającego ;) serum też kusiło mnie przez długi czas ale nie chce wszystkiego na raz testować, za to skusiłaś mnie na tonik i chyba go kupię

    OdpowiedzUsuń
  17. Samo opakowanie by mnie do nich przyciągneło

    OdpowiedzUsuń
  18. Zachęciłaś mnie do przetestowania toniku :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.