Podkład w sztyfcie - który lepszy? NARS vs. Makeup Revolution!

Hej!

Podkłady w sztyfcie stają się ostatnio coraz bardziej popularne. Nie wiem czy to za sprawą formuły, czy łatwości aplikacji, ale faktem jest, że coraz więcej marek wypuszcza na rynek tego typu produkty. Jedną z niedawnych gorących nowości jest podkład w sztyfcie Makeup Revolution, który swoim ponoć świetnym kryciem zdobył już mnóstwo kobiecych serc. Nie mogłam doszukać się jego dostępności w polskich sklepach, ale myślę, że niebawem powinien trafić do kilku najbardziej znanych internetowych drogerii. W dzisiejszym teście ten tani jak barszcz podkład zmierzy się z wysokopółkowym sztyftem z NARS, którego używam już od jakiegoś czasu. Który okazał się lepszy?




Zadałam Wam pytanie na Instagramie: który podkład okazał się lepszy i szczerze przyznam, że mnie zaskoczyliście, bo Wasze odpowiedzi były bardzo wyrównane. Czas więc rozwiać wszelkie wątpliwości! Zacznijmy od kwestii technicznych.

CENA, OPAKOWANIE, GRAMATURA I ODCIENIE

Makeup Revolution kosztuje 5£ i szczerze przyznam, że ciężko mu się oprzeć. Po prostu idziesz do drogerii po waciki i no zupełnie przez przypadek wskakuje Ci do koszyka, nie wiesz jak to się stało, bo kwota przy płaceniu nie zabolała ;) Sztyft znajduje się w plastikowym opakowaniu w kolorze pudrowego różu ze wstawkami rose gold. Wygląda całkiem dobrze, nie mam mu nic do zarzucenia. Mamy tutaj 6,2g produktu. Wybór kolorystyczny odcieni jest ogromny, ja wybrałam najjaśniejszy dostępny w drogeri - F1, który jest bardzo jasny i raczej neutralny (odrobinę trafia w różowe tony).



NARS jest już sporym wydatkiem, bo kosztuje ok. 30£ (185 zł na polskiej stronie Sephora). Ten zakup powinien już być przemyślany. Matowa czerń opakowania jest elegancka, ale jak to w przypadku większości opakowań tej marki - szybko się brudzi. Na drugim końcu sztyftu znajdziemy gąbeczkę do rozcierania, co muszę przyznać, jest bardzo wygodnym rozwiązaniem. NARS gości u mnie w odcieniu Siberia, który jest piękny, jasny i żółciutki. Gramowo wypada lepiej od poprzednika, bo mamy tu 9g samego podkładu.




KONSYSTENCJA, KRYCIE, EFEKT I TRWAŁOŚĆ

Obydwa sztyfty mają dość tłuściutką konsystencję, dlatego polecam używać je na jakiś bardziej tłusty krem (ja używam np. na krem z Orientany z  masłem shea). Używałam je na mój codzienny krem Youth to the People, ale obydwa bardzo kiepsko się na nim trzymały. Jeżeli chodzi o sam proces aplikacji to nakładam oba bezpośrednio na przygotowaną twarz, a następnie rozcieram gąbeczką. 

Makeup Revolution rozprowadza się po twarzy bardzo łatwo, ma bardziej kremową konsystencję. Krycie jest naprawdę wysokie, choć pojedyncze niedoskonałości będą delikatnie przebijały. Ujednolicenie kolorytu cery za jego pomocą jest błyskawiczne i bardzo przyjemne. Podkład ma zdrowe, satynowe wykończenie i wygląda bardzo ładnie, nawet po przypudrowaniu. Taki stan utrzymuje się przez dobrych kilka godzin, ale trzeba uważać, bo przy dotknięciu dłonią twarzy mogą robić się plamy. Trzeba również mieć na uwadze to, że przy przebieraniu się, przytulaniu itp. podkład bardzo szybko się wytrze. Osoby z bardzo tłustą cerą mogą się z nim nie polubić, bo wydaje mi się, że nadmiar sebum będzie go po prostu "rozpuszczał". Nie jest to podkład idealny, ale na szybkie wyjście na miasto czy spotkanie się ze znajomymi będzie naprawdę ok ;) 



od góry: przed, po nałożeniu, na dole: podkład po 7 godzinach

NARS ma krycie raczej średnie (a z pewnością nie wysokie), przebijają pojedyncze niedoskonałości oraz zaczerwienienia twarzy, nawet przy dwóch warstwach podkładu. Mimo przygotowanej cery (peeling dzień wcześniej, odpowiednie nawilżenie i pielęgnacja) ten podkład bardzo często podkreśla mi rozszerzone pory i wygląda sucho, zanim jeszcze go przypudruję. Po dodaniu pudru (nieważne, czy delikatnie pudruję twarz puchatym pędzlem, czy wtłaczam puder gąbką) praktycznie zawsze podkład znika z nosa i tworzy brzydkie plamy. Po dosłownie dwóch godzinach od nałożenia zaczyna gdzieniegdzie się rozwarstwiać, ukazując "gołą" skórę. Po 4 godzinach podkład zazwyczaj znika z brody, nosa i policzków. Podkreśla wszelkie suchości skóry, nawet te, o których nie miałam pojęcia. Szczerze mówiąc nie znam chyba gorszego podkładu, totalnie się zawiodłam... Dodatkowo, jak widzicie na zdjęciach, zdarza się że powoduje u mnie jeszcze większy "wysyp" niedoskonałości na twarzy. 



od góry: przed, po nałożeniu, na dole: podkład po 6 godzinach

PODSUMOWUJĄC...

NARS niestety okazał się być dla mnie totalnym bublem. Dawałam mu wiele szans, ale zwyczajnie się z nim nie polubię. Potrafi zaraz po nałożeniu wyglądać sucho, a po przypudrowaniu brzydko podkreślać pory. Kilkukrotnie miałam wręcz ochotę go zmyć zaraz po nałożeniu. Jest kompletnie niewarty swojej ceny. Makeup Revolution to fajny podkład na kilkugodzinne wyjście na miasto, ale nie jest to trwałość zwykłych, płynnych podkładów czy nawet kremów BB. Lubię go za łatwość aplikacji, jego ogromną zaletą jest też kolor, który idealnie pasuje do mojej cery. Z pewnością jest wart wypróbowania, być może posiadaczki cery suchej polubią się z nim jeszcze bardziej, niż ja. Podsumowując, zdecydowanie lepszym produktem okazał się być podkład w sztyfcie od Makeup Revolution i tak, mnie osobiście też ten wynik zaskoczył :) 




Co sądzicie o takiej formie podkładu? Ciekawi Was najnowszy podkład od Makeup Revolution? Używaliście już tego typu produktów?


Ściskam!




Podobne wpisy z tej kategorii

51 komentarze

  1. Zdjęcia NARSa na twarzy to dokładne zaprzeczenie tego, czego oczekuję od podkładu, a niestety - zdarza mi się trafić na takie produkty. Dobrze, że nie ukrywasz, nie koloryzujesz, tylko pokazujesz prawdziwe oblicze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, Nars okazał się być odwrotnością podkładu idealnego po prostu :(

      Usuń
  2. U mnie takie podkłady zawsze podkreslały pory... co do tonacji przemawia do mnie ta zółta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. MUR o dziwo za bardzo mi porów nie podkreślił, w przeciwieństwie do konkurenta ;)

      Usuń
  3. nie uzywalam nigdy podkladu w sztyfcie, bo ta forma chyba nie jest dla mnie.. zaskakujacy jest tutaj wynik i mysle, ze ten Make up revolution sobie kiedys przetestuje

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba nigdy nie zrozumiem celu wypuszczania podkładów w sztyfcie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że to ma być wygodne ;) A jak jest w rzeczywistości to wiadomo, tak czy siak trzeba to przecież rozetrzeć ;)

      Usuń
  5. Myślałam, że nars wygra bo to jednak marka co najmniej level wyżej od MUR. ja w ogóle nie sięgam po podkłady w sztyftach, to nie moje formuły

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślałam :) Ja też wolę klasyczną formę podkładów :)

      Usuń
  6. Sprawdzę go zatem, jeszcze miałam fajny w sztyfcie z Colour Caramel :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, nie wiedziałam, że ta marka ma podkłady w sztyfcie! :)

      Usuń
  7. Ja podkładów nie używam, ale jak widać, nie zawsze drogie = lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardziej podoba mi się efekt MUR, ale jakoś nie jestem przekonana do takiej formy podkładu.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja jakoś nie przepadam za tego typu podkładami. Są dla mnie zdecydowanie zbyt ciężkie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, mają tłuste formuły :c

      Usuń
  10. Rzeczywiście zaskoczenie z tym Narsem:/ Ja nie używałam nigdy podkładu w sztyfcie bo generalnie używam tylko pudrów. Ale moja mama miała z Bell i mówiła, że całkiem nieźle się u niej sprawdził;)

    OdpowiedzUsuń
  11. oj szkoda,ze Nars nie spełnił oczekiwan :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mi przykro z tego pwoodu ;)

      Usuń
  12. Nice post dear! :)


    Saw your blog and thought if you would like to follow each other? Follow me and I'll follow back asap. Let me know what you think. I'd love to hear something from you! :)
    www.cielofernando.com
    FACEBOOK | INSTAGRAM

    OdpowiedzUsuń
  13. Podkładu w takiej formie jeszcze nie miałam :) Ale lubię bronzery właśnie w takiej formie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię bronzery i róże w sztyfcie :)

      Usuń
  14. Zaskakujący wynik, po podkładzie za 180 zł spodziewałabym się czegoś o wiele lepszego... jakby to 0 z końca skreślić to by i tak nie był wart swojej ceny, masakra. Fajnie, że MUR się lepiej spisał, przynajmniej wiadomo że nie warto przepłacać. Bardzo ciekawy post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, dokładnie. Teraz w sumie nie wiem nawet co mam z nim zrobić :D

      Usuń
  15. taka forma podkładów nie dla mnie ;/

    OdpowiedzUsuń
  16. Nie przekonują mnie podkłady w sztyfcie.

    OdpowiedzUsuń
  17. Rzadko sięgam po podkłady, ale z ciekawością przeczytałam Twój wpis, bo zawsze można dowiedzieć się czegoś nowego :) Nie zawsze droższe znaczy lepsze :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Wydaje mi się, że parę lat temu miałam jakiś podkład w sztyfcie, ale się nie polubiliśmy, był zbyt tępy. Szkoda, że ten Nars okazał się takim niewypałem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko trafić idealnie z formułą w przypadku sztyftu.

      Usuń
  19. Widać, że pierwszy się spisał.. nawet po 7h widać, że nadal na buzi jest co po Narsie można powiedzieć, że po nałożeniu znikł.. po prostu się ulotnił. Ja ogólnie nie lubie podkładów w sztyfcie, więc żadnego tak czy siak nie kupie.. ale fajnie, że rynek produkuje takie kosmetyki bo na pewno są zwolennicy takiej formy nakładania kosmetyków ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ulotnił się i jeszcze zostawił pobojowisko :) Dokładnie.

      Usuń
  20. Wlasnie stoje przed wyborem podkladku jednak stawiam bardziej na kosmetyk naturalny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też lubię używać chociażby minerałów, ale zdecydowanie wolę testowanie nowości :D

      Usuń
  21. Łatwiej się aplikuje i pewnie dlatego coraz więcej fimr tak je właśnie produkuje :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może, ale powinni popracować jeszcze zdecydowanie nad formułą :)

      Usuń
  22. Nie próbowałam jeszcze tego typu podkładu i szczerze mówiąc jakoś mnie nie przekonuje. A z produktami Makeup Revolution od niedawna mam do czynienia, ale jestem z nich bardzo zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie znam żadnego ale muszę przyznać, że podkład idealny to klucz to wizerunkowego szczęścia :)

    OdpowiedzUsuń
  24. nie miałam okazji używać podkładu w sztyfcie, ale ostatnio myślałam nad tym i się rozglądałam za markami i propozycjami.

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie używałam jeszcze podkładów w sztyfcie, ze sztyftem jedynie kojarzą mi się korektory. Kolorówkę Makeup Revolution bardzo lubię, fajnie, że się sprawdził ten podkład

    OdpowiedzUsuń
  26. Nie używam podkładów w sztyfcie. Mam suchą skórę i bardzo brzydko wygląda ona po nałożeniu. Widać wszystkie skórki, niedoskonałości.

    OdpowiedzUsuń
  27. Ja nie używam w ogóle kosmetyków ale twój wpis mnie ujął a zdjęcia są cudowne 🍀

    OdpowiedzUsuń
  28. Dla mnie nars lepszy chodź rzadko używam

    OdpowiedzUsuń
  29. Już wiem, ze sztyftu Nars nie kupię. Mowy nie ma!

    OdpowiedzUsuń
  30. Kurczę jakoś nie przekonuje mnie też forma sztyftu..

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.