Ośmiornica, czarna maska i fotograficzny filtr w płynie? 3 ciekawe nowości maseczkowe!

Hej!

Wiem, że całkiem niedawno pisałam Wam o maseczkach, ale... to chyba moja ulubiona forma pielęgnacji twarzy i nie ukrywam, mam małego bzika na tym punkcie ;) W ostatnim czasie pojawiło się u mnie sporo nowości, w tym oczywiście maseczki. Muszę przyznać, że porzuciłam te płachcie i od długiego czasu częściej stosuję kremowe formy. Moje aktualne nowości zdecydowanie mają "to coś" i zapewniają skórze wszystkiego, czego potrzebuje. Testuję je namiętnie i z wielką przyjemnością chcę Wam dziś opowiedzieć więcej o 3 maskach, które zdecydowanie zasługują na uwagę. Lubicie porządne oczyszczenie, bąblowanie i wielofunkcyjne produkty? Zatem koniecznie musicie poznać czarną maskę, ośmiornicę i fotograficzny filtr w płynie!





Marka Boscia od niedawna jest dostępna w perfumerii Sephora. Słyszałam o niej już dawno, więc wiedziałam, że prędzej czy później ją przetestuję. Boscia produkuje kosmetyki naturalne i słynie przede wszystkim ze swojej czarnej serii oczyszczającej. Ku mojej uciesze właśnie ona pojawiła się w perfumeriach, a dostępny asortyment jest naprawdę ciekawy. Jako pierwsza w moje ręce trafiła bardzo sławna czarna maska peel-off. Różni się zdecydowanie od chińskich czarnych masek, które mają okropny, beznadziejny wręcz skład. Choć w przypadku tej maski idealnie również nie jest (zastanawiają mnie SLSy w masce peel-off), ale całokształt składu brzmi naprawdę nieźle. 



Znajdziemy tu wyciąg z liści oczaru wirginijskiego, tlenek żelaza, ekstrakt z z kwiatów wiciokrzewu i z nasion jojoba oraz węgiel aktywny. Wszystkie składniki mają działać oczyszczająco i przeciwzapalnie. Nie miałam żadnych problemów z nałożeniem maski na twarz (polecam robić to palcami). Producent zaleca trzymać ją na twarzy przez 30 minut, ale ja po prostu czekam, aż totalnie wyschnie, ok. 10-15 minut. Zastanawiacie się pewnie, czy jako typowa czarna maska, Boscia zadaje ból przy jej zdejmowaniu. Nie musicie się o to martwić, ponieważ (o ile nie nałożycie jej "za daleko" na policzkach) absolutnie nie robi krzywdy. Ściąga się szybko i bardzo przyjemnie, praktycznie w jednym kawałku. Łatwo można zauważyć to, co maska "wyciągnęła" z porów, co starałam się uwiecznić na zdjęciu. Cera po zdjęciu maseczki jest wygładzona i mięciutka, a pory są zdecydowanie oczyszczone i zwężone. Skóra nie jest przesuszona i ściągnięta - bardzo lubię ten efekt.





Czy ktoś jeszcze nie widział uroczej serii ośmiornic od Tony Moly? Te przeurocze stworki zdobyły moje serce od pierwszego wejrzenia. Dostępnych jest kilka rodzajów: rozświetlacz, korygujący stick, krem i bąblująca maska oczyszczająca. Ta ostatnia zainteresowała mnie oczywiście najbardziej, bo uwielbiam bąbelki - w każdej postaci! Oczyszczająca formuła (niestety również z SLSem) oparta jest na białej glince, węglu aktywnym, wyciągach z morskich roślin oraz zawiera kilka kwasów, m.in. arachidonowy, kwas laurynowy i mirystynowy. Maska ma działanie oczyszczające, przeciwzapalne i normalizujące skórę. 



Po nałożeniu na twarz maska przyjemnie bąbelkuje, aczkolwiek nie jest to spektakularny efekt, jak w przypadku chociażby masek ze Skin79, w których wygląda się jak urocza chmurka. Jest to błyskawiczna forma maski, bo należy trzymać ją na twarzy przez zaledwie 3-5 minut. Najwięcej zachodu jest ze zmyciem ciemno-szarej mazi, ponieważ schodzi dość ciężko i przy okazji spływa szarymi plamami na umywalkę. Warto jednak się poświęcić i porządnie ją spłukać, bo skóra naprawdę lubi ten oczyszczający efekt. Pory są oczyszczone, znikają suche skórki, a pory znów są mniej widoczne. Cera jest rozświetlona i bardzo gładka w dotyku. Z powodzeniem sprawdzi się w roli oczyszczającej maseczki "bankietowej", która przygotuje skórę na całonocny makijaż.



O marce This Works opowiadałam Wam przy okazji Świąt Bożego Narodzenia. W świątecznym zestawie znalazłam bowiem spray, który ułatwia zasypianie i naprawdę działa (KLIK). Bardzo zaciekawiła mnie maska, która ma wielofunkcyjne zadanie. Oprócz typowej maski produkt ma sprawdzać się jako baza pod makijaż, albo po prostu krem. Jej skład jest naprawdę wartościowy i wolny od potencjalnie szkodliwych substancji. W masce znajdziemy mnóstwo dobroczynnych składników aktywnych, takich jak masło shea, ekstrakt z aloesu, melisy i mięty pieprzowej, kofeina, olej arganowy, olejek z róży damasceńskiej, witaminę A, E i C. Jednocześnie w składzie ukrył się dimethicone, na którego trzeba uważać ze względu na komedogenne działanie. Mimo tego po przeczytaniu inci czułam się od razu zachęcona do działania.



Maska-krem-baza to po prostu kremowa konsystencja ukryta w smukłej butelce z higieniczną pompką. Należy ją wmasowywać w skórę, aż do wchłonięcia, najlepiej zaraz po toniku (preferowana aplikacja na czystą skórę). Moim zdaniem jednak to typowy primer i najlepiej nakładać ją na coś nawilżającego (chociażby serum). Maska zapewnia skórze dobre nawilżenie i wyjątkowe wygładzenie. Jest komfortowa w noszeniu, choć pozostawia delikatną warstwę na skórze. W roli samego kremu nawilżającego wydaje mi się dość za słaba, ale jako nawilżająca baza jest naprawdę świetna. Można też spokojnie używać jej grubszą warstwą i zmyć po kilku minutach, ale myślę, że nie ma takiej potrzeby i warto pozostawić skórze ten koktajl składników odżywczych. Jest to produkt specyficzny, ale warto go spróbować. 




Znacie te maski? Która najbardziej Was zainteresowała? Lubicie czarne oczyszczające maski typu peel-off?

Ściskam!




Podobne wpisy z tej kategorii

8 komentarze

  1. Ośmiorniczka i Boscia kusi najbardziej;D

    OdpowiedzUsuń
  2. Trzeba przyznać, ze każda z nich ma w sobie coś spektakularnego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. 'łośmiernica' dla mnie bo fajnie wygląda, bo ma glinkę i lubię Tonego ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. no ośmiorniczka wygląda uroczo, w zasadzie to ona najbardziej się wyróżnia :D Bardzo ciekawi mnie maska-krem-baza, lubię takie wielofunkcyjne kosmetyki, tym bardziej że daje jak piszesz całkiem dobre nawilżenie

    OdpowiedzUsuń
  5. wszystkie marki kojarzę, ale jakaś nie miałam okazji testować. Z tomy moky miałam maseczki w płachcie:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nigdy mnie Boscia nie kusiła, ale widać, że ładnie wyciąga co trzeba :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Ośmiorniczkę bym chętnie przytuliła ;). Ale Boscia to zupełnie nie moja bajka, peel-offy strasznie mi wysuszają twarz i potem dniami muszę ją nawadniać :P.

    OdpowiedzUsuń
  8. Wspaniała ośmiorniczka 😍

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.