Makijażowi ulubieńcy 2017

Hej!

poprzedniej części kosmetycznego podsumowania roku przedstawiłam Wam ulubieńców do w kategorii pielęgnacji ciała i twarzy. Zrobiłam wczoraj głosowanie na Instagramie i znaczną ilością głosów pokazaliście, że w kolejnej części ulubieńców 2017 roku wolicie zobaczyć najpierw produkty do makijażu. Spokojnie, w następnej, ostatniej części znajdą się rytuały i kosmetyki do pielęgnacji włosów. Zatem dla każdego coś dobrego! :) W 2017 roku przetestowałam naprawdę masę kosmetyków do makijażu, ale te, które tutaj zobaczycie są najlepszymi z najlepszych. Używałam ich najczęściej, najchętniej, a niektóre z nich wręcz odmieniły moje życie. Poznajcie kolejną porcję ulubieńców!



Bezapelacyjnie największy HIT: NYX Pro Foundation Mixer White

Odkąd tylko zaczęłam bardziej interesować się kosmetykami poszukiwałam podkładu idealnego. Polowanie było bardzo trudne, bo jestem blada, a większość polecanych i świetnych podkładów była dla mnie zdecydowanie zbyt ciemna. Z pewnością większość z Was doskonale zna ten problem. Kiedy jednak marka NYX weszła na rynek i wprowadziła Mixery do podkładu pojawiła się nadzieja, że wreszcie będę mogła używać w zasadzie każdego podkładu, jakiego tylko zapragnę. Biały mixer okazał się być strasznie pożądany i początkowo ciężko było go zdobyć, ale ostatecznie jest już dostępny, a ja wykańczam aktualnie jego trzecie opakowanie. Rozjaśnia każdy płynny podkład nie zmieniając jego właściwości. Jest gęsty i wydajny, w przeciwieństwie do podobnych produktów (używałam wcześniej Kobo i białego podkładu z MUR). To idealne rozwiązanie dla wszystkich bladolicych, zdecydowany numer 1 w mojej kosmetyczce. Nie wyobrażam sobie już bez niego mojego makijażu!



PODKŁADY

ESTEE LAUDER Double Wear / Double Wear Light

Double Wear to podkład kultowy, którego nikomu chyba nie trzeba przedstawiać. Zdecydowanie zdobył również moje serce, podobnie jak jego lżejsza wersja. Obydwa produkty doceniam za niesamowicie dobrą trwałość i wysokie krycie. Wersja klasyczna to mój ulubiony podkład do zadań specjalnych, wytrzymał praktycznie w nienaruszonym stanie przez całą noc na dwóch weselach i kilku innych imprezach. Nie zbiera w zmarszczkach, nie robi plam i współgra dobrze z większością kremów. Ma płynną formułę i zastyga pozostawiając na skórze matowe wykończenie. Dla posiadaczek cery suchej będzie pewnie zbyt ciężki, dlatego stworzono również wersję light. Ta jest idealna na co dzień, ma kremową formułę i nadaje skórze wykończenie flawless. Ma mniejsze krycie, niż wersja klasyczna, ale kompletnie mi to nie przeszkadza. Są to podkłady warte swojej ceny i godne zaufania - zdecydowanie dołączam się do ogromnego grona zwolenników Double Wear :) 

PIXIE COSMETICS Minerals Love Botanicals Vanilla Delight

Podkłady mineralne Pixie zdecydowanie mnie w sobie rozkochały. Z wszystkich dotąd przetestowanych, formuła tych minerałów odpowiada mi najbardziej. Przepięknie stapiają się ze skórą i ją wygładzają. Przez długie godziny moja cera wygląda zdrowo i promiennie, a w dodatku podkład lubi się z większością kremów. Więcej przeczytacie TUTAJ.



KREMY BB

SKIN79 Intense Classic Balm 

Nie wiem czemu tak późno sięgnęłam po ten krem, bo był w ofercie Skin79 od dawna. To krem przeznaczony dla cery mieszanej i tłustej o bardzo wysokim poziomie krycia. Bardzo polubiłam go za nawilżenie, wygładzenie cery i ukojenie dla cery walczącej z niedoskonałościami. Ma dość jasny odcień, który dopasowuje się do kolorytu. Działanie ma w zasadzie podobne do kremów z serii Super+, a jest trzykrotnie tańszy, więc... warto po niego sięgnąć. To mój ulubiony codzienny krem BB ubiegłego roku!

BRTC Long Lasting Whitening & Repairing BB Cream

Ten krem trafił do mnie jeszcze przed zmianą formuły, ale myślę, że warto go spróbować również w nowej wersji. Ma delikatnie rozświetlające, mokre wykończenie i jest dość jasny. Kryje dość dobrze, a krycie można budować kolejnymi warstwami. Lubiłam mieszać go ze zwykłymi podkładami dodając im nawilżających właściwości. W tej roli, czy stosowany samodzielnie spisuje się naprawdę dobrze. Bardzo przyjemnie nawilża i rozpromienia cerę. 

A'PIEU Wonder Tension Cushion No.21

Cushion nie jest moją ulubioną formą kremu BB, ale ten polubiłam wyjątkowo. Ma rewelacyjne krycie, świetnie dopasowuje się do kolorytu cery i ma matowe, ale zdrowe wykończenie. Utrzymuje się w dobrym stanie przez dobrych kilka godzin, a wygodne opakowanie można zabrać ze sobą wszędzie. Ma jednak jedną wadę, która może być dość znacząca - szybko się kończy, a nie należy do najtańszych. Wielka szkoda, powinien być sprzedawany chociaż z refillem. 


KOREKTOR

TARTE Shape Tape Fair Neutral

Kolejny hit blogosfery, który trafił również w mój gust. To najbardziej wydajny korektor, jaki kiedykolwiek miałam - starczył mi na 6 miesięcy częstego używania! Ma świetne krycie i jasne odcienie. Świetnie zgrywa się z podkładami i kremami BB, idealnie sprawdza się pod oczy i równie dobrze kryje niedoskonałości. Dla mnie to perfekcja, moim zdaniem niczego mu nie brakuje i z pewnością sięgnę po niego ponownie!

PUDER

KRYOLAN Anti - Shine Powder

Mówiłam coś o hitach blogosfery? No właśnie, następna perełka okazała się być również moim ulubieńcem. To najlepiej matujący puder, jaki znam. Ma ogromną pojemność i po kilku miesiącach używania nadal nie widzę w nim żadnego ubytku. To pozycja raczej dla cery tłustej i mieszanej, bo mat jest naprawdę porządny. Wytrzyma w zasadzie wszystko i naprawdę się po nim nie świecę. Czasem mam tylko wrażenie, że jest zbyt suchy i mieszam go z pudrem Laura Mercier. 

MAKIJAŻ BRWI

WIBO Eyebrow Pomade Dark Brown

Ubiegły rok był zdecydowanie zdominowany przez produkty do brwi. Pojawiło się wiele nowości, a wśród nich pomady do brwi tanie jak barszcz, bo od Wibo. To długotrwały produkt, który pozwala idealnie wyrysować brwi. Stworzenie ombre czy dorysowanie włosków jest naprawdę łatwe. Za te kilka złotych to naprawdę świetny produkt.

NABLA Brow Divine Neptune

W zasadzie rzadko kiedy sięgałam po kredki do brwi, ale pod koniec roku przypomniałam sobie za co je lubiłam. Kredka z Nabli jest precyzyjna i daje bardzo naturalny efekt. Przez to, że jest dość twarda ma również dobrą wydajność. Końcówka z grzebyczkiem jest bardzo dobrym rozwiązaniem i dzięki temu mam więcej miejsca w podróżnej kosmetyczce. No i efekt jest długotrwały, a poprawione brwi nie znikają po kilku godzinach.



CIENIE DO POWIEK

TARTE Tartalette In Bloom

To zdecydowanie moja ulubiona i najczęściej używana dzienna paleta. Przepięknie pachnie czekoladą i ma wygodne, duże lusterko. Matowe cienie są naprawdę dobrej jakości, a perełki świecą bardzo intensywnie. Podoba mi się dobór kolorystyczny, można stworzyć dzienny neutralny makijaż, brązowe smokey, albo cieplejszą jego odmianę. Cienie bardzo dobrze się blendują, ale nie zanikają. Jedynie najciemniejsze odcienie czasem lekko się osypują, ale to raczej normalne. Korzystanie z tej palety sprawia mi ogromną przyjemność, każdego dnia. Widać to zresztą po jej zużyciu.


Wiem, że opinii na temat tych cieni jest dużo i że nie każdemu przypadły do gustu. Ja jednak bardzo się z nimi polubiłam, a szczególnie z odcieniami duochrome. Kilka kolorów czaruje swoim błyskiem i wygląda na powiece po prostu zjawiskowo. Warto co prawda nałożyć je na bazę (chociażby Glam-glue), bo wtedy zyskują na intensywności, ale myślę, że jak za 12 zł od sztuki to i tak jakość jest bardzo dobra. Szczególnie polecam właśnie błyskotki, moje serce zdobyła również paleta Blask i Cienie. 






EYELINERY I TUSZE DO RZĘS

KAT VON D Ink Liner Trooper

Premiera kosmetyków Kat w Polsce to jedno z najważniejszych wydarzeń kosmetycznych ubiegłego roku. O ile na popularnych pomadkach z serii Everlasting się zawiodłam, tak równie znany eyeliner okazał się być hitem. Precyzyjna końcówka, głęboka czerń i trwałość zdecydowanie mnie zdobyły. A i tak, ta miniaturka, którą pokazywałam Wam już jakiś czas temu jeszcze mi się nie skończyła ;) Więcej przeczytacie TUTAJ.

L`OREAL False Lash Superstar X Fiber

W ubiegłym roku tylko kilka tuszy do rzęs mnie pozytywnie zaskoczyło, większość była po prostu przeciętna. Maskary L`oreal zazwyczaj jednak sprawdzają się bardzo dobrze, podobnie było również w przypadku False Lash Superstar. To podwójny tusz - z jednej strony końcówka wydłużająco - podkręcająca, z drugiej pogrubienie z włókienkami przedłużającymi. Tusz zapewnia naprawdę dobry efekt, a w dodatku nie kruszy się, nie odbija i nie robi efektu pandy. Zdecydowanie wart polecenia!

SMASHBOX X-Rated Mascara

Miniatura tego tuszu oczarowała mnie na tyle, że planuję zakup wersji pełnowymiarowej. Ogromna szczota na początku może trochę przerażać, ale dzięki niej można podkreślić każdą rzęskę. Jest to tusz bardzo mokry, więc zawsze wycieram szczotkę z każdej strony, żeby nie zrobić sobie grudek. Maskara zapewnia rzęsom pogrubienie, podkręcenie i wydłużenie. Nie sprawia żadnych problemów, nie sypie się i nie odbija na powiece. A co najważniejsze - podkręcenie rzęs nie znika w ciągu dnia. Dla mnie - bomba!

POMADKI

MAC Satin Lipstick Twig, Faux

W 2017 roku wreszcie mogłam wypróbować na sobie kultowe pomadki Mac i... jak łatwo zgadnąć, to kolejny hit, który zdobył moje serce. Bardzo polubiłam się z satynowym wykończeniem. Są przyjemnie kremowe, mają piękne i intensywne kolory, a w dodatku utrzymują się przez długie godziny. Nie przesuszają ust, więc używam ich namiętnie od długiego czasu. I myślę o powiększeniu mac'owej kolekcji :) 

NABLA Dreamy Matte Liquid Lipstick

To matowe płynne pomadki, które rzeczywiście najbardziej przypadły mi do gustu i mogliście już o nich przeczytać TUTAJ. Lubię ich formułę oraz to, że nie przesuszają ust zbyt mocno. Mają piękne kolory, szczególnie upodobałam sobie brudne odcienie różu... zresztą taki kolor ust towarzyszył mi cały poprzedni rok. 

NAKEUP FACE C-cup Lip Tox-tick

O tych niezwykłych szminkach powstał już osobny wpis, TUTAJ. Czarują opakowaniem, kwiatowym zapachem i intensywnymi kolorami. Zapewniają ustom przyjemne mrowienie, nawilżają i optycznie powiększają.  Są bardzo długotrwałe, a jednocześnie komfortowe w noszeniu. Uwielbiam wszystkie odcienie!




Nie bez powodu na zdjęciach pojawiły się strony z niezwykłej książki o makijażu. "Face Paint" Lisy Eldridge to pozycja obowiązkowa każdego miłośnika makijażu. Historia makijażu, ikony mody, twórcy największych marek kosmetycznych i przepiękne inspirujące fotografie... Naprawdę warto mieć tą pozycję!

Koniecznie dajcie znać, jeśli pojawili się tu również Wasi ulubieńcy. A może narobiłam Wam na coś ochoty? ;)

Ściskam!



Podobne wpisy z tej kategorii

26 komentarze

  1. Ten tusz też uwielbiam <3 Paletka cieni ma cudowne kolory :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Absolutnie nie znam żadnego produktu

    OdpowiedzUsuń
  3. Marzy mi się ten korektor tarte... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie należy do najtańszych, ale warto za taką wydajność i jakość :)

      Usuń
  4. DW od Estee to dla mojej skóry przegięcie .. chociaż efekt i trwałość wow !

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnóstwo ciekawych produktów się u Ciebie znalazło, a najlepsze że ani jednego nie miałam ;). Double Wear Light mam w planach bo tyle osób go zachwala ale muszę jeszcze sprawdzić sobie na spokojnie kolory. W tym roku mam też zamiar przetestować kilka kremów BB albo cushionów :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja DW muszę rozjaśniać, obydwie wersje, więc warto sprawdzić :)

      Usuń
  6. O wow! Widzę tutaj ogromną ilość produktów, które sama uwielbiam. Bez mixera NYX nie byłabym w stanie używać Double Wear, bo nawet najjaśniejszy odcień tego podkładu jest dla mnie za ciemny. Podoba mi się konsystencja tego mixera, fajnie łączy się z podkładami. Mam też produkt tego typu do podkładów oil-free z MUFE i NYX jest znacznie lepszy.
    GlamShadows i palet Tarte nie specjalnie lubię. Tych pierwszych za nierównomierną pigementację, tych drugich za niewystarczającą jakość. Cienie Tarte kojarzą mi się ze Sleek'iem, z tym, że są znacznie droższe i gorzej wyglądają na mojej karnacji. Strasznie się pylą i ja nie widzę w nich nic wyjątkowego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam tak samo :D no co Ty, u mnie tarte jak masełko się zachowują ;) A z glam-shadows rzeczywiście tak jest, szczególnie przy matach, dlatego wspominam o tych błyskotkach :C

      Usuń
  7. Najbardziej mnie zainteresowały palety do cieni, to jest coś co uwielbiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Prawie wszystko mnie ciekawi :) Mixer do rozjaśniania podkładów by mi się przydał i ten z NYX'a byłby chyba najlepszą opcją. Podkład Pixie mnie ciekawi, ale najpierw chyba spróbuję z AM. A Estee Lauder koniecznie muszę kiedyś wypróbować. Mam jedną paletę z Tarte i jestem zadowolona, tę też chętnie bym przetestowała, bo kolory ma piękne. Muszę też w końcu kupić Glam Shadows :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz spróbować, bo ten mixer naprawdę ułatwia życie :D Z GlamShadows zacznij sobie od kupienia jakichś pojedynczych kolorków, najlepiej tych duochrome ;)

      Usuń
  9. Używałam tylko pomady z Wibo i nie przypadła mi zbytnio do gustu. Zainteresowały mnie pomadki z NABLA.
    Pozdrawiam :)
    My blog

    OdpowiedzUsuń
  10. Muszę zaopatrzyć się w mixer z NYXa. Korektor Tarte własnie testuje. Nad pomadą do brwi zastanawiam się z Inglota, ale może najpierw spróbuje tej z Wibo :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Pomadki z Nabla uwielbiam. Mam jedną w sztyfcie i jeden lip kit. Obie są rewelacyjne 😊

    OdpowiedzUsuń
  12. Same perełki u Ciebie w ulubiencach 😍
    Pozdrawiam 👄

    OdpowiedzUsuń
  13. Najbardziej mnie urzekły cienie do powiek, nie miałam okazji ich przetestować, ale podobają mi się ich kolory, są piękne!

    Pozdrawiam,
    https://w-pogoni-za-idealem.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  14. z wszystkich produktów chyba tylko używałam pomady wibo :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Paleta z Tarte jest również moja ulubiona. Nie wyobrażam sobie dzienniaka bez niej.

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.