Come back, or not...?

Hej,

Jeśli uważnie mnie śledziliście to wiecie, że zniknęłam na dość długi czas z blogowego świata. Ostatnio dostałam na skrzynkę mailową wiadomość od pewnej platformy dla blogerów, że mój blog trafił do "kwarantanny", ponieważ nie ma żadnych nowych wpisów. Dało mi to do myślenia i stwierdziłam, że nie mogę tak zniknąć bez słowa, bo wtedy wszystko, co robiłam i co osiągnęłam straciłoby swoje znaczenie. Dziękuję za wszystkie miłe wiadomości, uprzejmie pytające o to co ze mną i kiedy wrócę. Bloga piszę oczywiście dla Was i bez Was nie prowadziłabym tego projektu przez tak długi czas. W przyszłym miesiącu świętować będę 3 lata "Feeling Fancy" i myślę, że to dobry czas, aby oddzielić to co było grubą kreską, podsumować całą działalność i zastanowić się nad tym, co dalej. Bo jedno wiem na pewno - nie chcę, żeby wyglądało to tak, jak do tej pory. Dziś nie będę owijać w bawełnę i powiem Wam jak wygląda prowadzenie bloga i dlaczego zniknęłam.



Na początku był chaos...

...jak to zwykle bywa. Blog zaczęłam prowadzić z powodu niesamowitej ochoty na dzielenie się opiniami na temat kosmetyków, których używam. 3 lata temu zaczęłam bardziej interesować się kosmetycznym światem, choć był on obecny gdzieś zawsze (czy da się inaczej, kiedy jest się kobietą?). Sama szukałam opinii na temat różnych produktów i trafiając na blogi, czy kanały na YouTube zaczęłam czerpać wiedzę i inspirację. Nie miałam pomysłu na blog i nie wiedziałam jak będzie wyglądał. Zaczynałam od opinii "okraszonymi " beznadziejnymi zdjęciami na zielonym dywaniku z Ikea. Jednak wiem, że większość początków bywa trudnych i do wielu spraw trzeba po prostu dojrzeć. Powoli zaczynałam kombinować z ustawieniami aparatu, tłem, oświetleniem. Szukałam odpowiedniej kompozycji i klimatu do produktu, z którym pracowałam. W międzyczasie zaczęły się również pierwsze blogowe znajomości i niektóre z nich utrzymują się nawet do dziś. Zaczęłam czuć się dobrze w "blogerskim świecie" i wiedziałam na pewno, że chcę pisać.

Słodko-gorzkie oblicze "sukcesu"

Nieodłączną częścią blogosfery są współprace. Marki doskonale wiedzą, że ludzie słuchają swoich ulubionych blogerów i vlogerów i sugerują się ich opinią przy swoich zakupach. Zresztą, nie muszę Wam chyba tego tłumaczyć, prawda? Sama wielokrotnie skusiłam się na dany produkt, ponieważ czytałam o nim wiele dobrego. Warto jednak pamiętać, że każdy ma inne upodobania i potrzeby i często coś, co sprawdza się u naszej ulubionej vlogerki u nas może okazać się bublem. Ostatnio często widzę komentarze zdenerwowanych kobiet, które żalą się, że wydały masę pieniędzy w błoto i że opinie youtuberek są kupione. Część z nich rzeczywiście może być tylko reklamą, ale pamiętajcie, że każda z nas musi być testerką dla swojej skóry, warto też poznać kilka różnych opinii przed większym zakupem. 


Współpraca jest jednak swego rodzaju wyróżnieniem dla danego twórcy. To sygnał, że to co robi jest potrzebne, podoba się i ma dobry odzew. Pamiętam cały czas moją pierwszą współpracę i to, jak bardzo ucieszyłam się z pierwszego "darmowego" kosmetyku. Oczywiście "za darmo" to tylko teoria, bo w końcu nasza opinia i Wasze zainteresowanie są... no właśnie, są bezcenne, prawda? Musicie wiedzieć, że nigdy nie zrecenzowałam czegoś, co rzeczywiście by mnie nie zainteresowało. A widywałam już na blogach papier toaletowy i margarynę. Zawsze też starałam się, żeby fakt otrzymania produktu nie wpłynął na moją opinię. I nie każdej marce podobała się szczera opinia. Są oczywiście blogerki, dla których blog jest pracą. 1500 zł za napisanie recenzji, tak można żyć, prawda? O ile nie jest to kupienie tylko i wyłącznie pozytywnej opinii to gratuluję i po części zazdroszczę. Choć lubię moją pracę i nie wyobrażam sobie życia bez projektowania, to utrzymywanie się z pasji, na własnych zasadach, jest chyba najlepszym prezentem od losu. 

Zdobywanie współprac wiąże się również z kolejną nieodzowną częścią blogosfery, jaką jest zawiść. Niestety, ale niejednokrotnie spotkałam się z nieprzychylnymi opiniami na mój temat. Bardzo często takie opinie powielały osoby, z którymi nigdy nie zamieniłam słowa. Straciłam też przyjaźń, w której pokładałam wielkie nadzieje, bo byłam pewna, że znalazłam bratnią duszę. Kosmetyki, tylko kosmetyki, potrafią kobiety - tak mądre i elokwentne, zamienić w prawdziwe potwory. Zawiść, zazdrość, wymyślone plotki... Tylko dlatego, że komuś się "coś udało". Że ktoś dostał wartościowe produkty, czy został zaproszony na "elitarny" event. Brzmi to jak absurd, prawda? Jednak tak to niestety wygląda... 


Wylałam wiele łez, ale żadna z nich nie była tego warta. Blog miał być oderwaniem się od codziennego życia, w którym dotyka mnie wiele różnych problemów. Nie spodziewałam się jednak, że sam wielokrotnie zamieni się w problem. Nigdy nie chciałam dla nikogo źle, a jeśli zrobiłam coś krzywdzącego to na pewno nie z premedytacją. Słysząc jednak, że jestem obgadującą innych zawistną blogerką, która nie może znieść tego, że nie dorównuje innym zasięgami, idącą po trupach do celu, kosmetoholiczką z mnóstwem kompleksów postanowiłam jedno. Nie będę już otwierać się przed żadną z blogowych koleżanek i nie będę szukać przyjaźni w tym świecie. Moje drogie koleżanki blogerki - jeśli znalazłyście przyjaciółkę z bloga to bardzo Wam tego gratuluję, dbajcie o siebie. To prawdziwy skarb. A ja mogę zostać uznawana za gbura - cóż, za dużo już noszę blizn.

I nie, nie zarabiam na blogu. Nie mam tysięcy obserwatorów i współpracy z Chanel. Nie zapraszają mnie do telewizji i nie rozpoznają na ulicy. Ale cieszy mnie każdy mały sukces i bycie docenianą. Cieszą mnie czytelnicy, którzy piszą do mnie z prośbą o poradę, w wielu sprawach. Cieszy mnie ilość wyświetleń posta i każdy komentarz, o ile nie jest tylko i wyłącznie zaproszeniem "do siebie". Cieszy mnie każda osoba, która zatrzymała się tu na dłuższą chwilę, a może i nawet została ze mną. Każda blogerka, która mnie rozpoznaje i mówi, mam nadzieję szczerze, że lubi mój blog. I to jest sukces, ten największy.


Oddechu, oddechu!

Blog przestałam pisać m.in. dlatego, że w pewnym sensie stał się dla mnie musem. O moich prywatnych życiowych załamaniach i problemach, które mocno dały się we znaki pisać tu nie będę. Ale wierzę, że ze wszystkim sobie poradzę i że wszystko się dobrze ułoży. Nie będę też zdradzać szczegółów blogowych "dram", bo te sprawy mam już dawno za sobą. Największym powodem okazał się być fakt, że coraz częściej zamiast "dziś chcę napisać post" mówiłam sobie "muszę napisać post". Bo mam zobowiązania, bo dostałam kolejną paczkę, o której wypadałoby napisać. Przestałam odczuwać przyjemność, a to absolutnie nie o to w tym chodzi. Od grudnia uzbierał mi się karton produktów, które dostałam i które "powinnam" Wam pokazać. Paczki PR, które marki rozsyłają z nadzieją, że ktoś je u siebie pokaże. I stwierdziłam, że owszem, pokażę. Te, które rzeczywiście dobrze się u mnie sprawdzają lub które rzeczywiście są interesujące. Nie myślcie "co za baba, narzeka, że ma za dużo kosmetyków". Bardzo mnie cieszy dostawanie takich upominków, ale zawsze z tyłu głowy mam to, że powinnam za nie podziękować, a to już jest swego rodzaju zobowiązanie. Przemyślałam wiele i nie chcę, aby blog był tylko miejscem na recenzje i relacje z eventów. Chcę pisać o kosmetykach, ale nie tylko i wyłącznie w taki sposób jak dotychczas. I nie tylko o kosmetykach. Mam w głowie kilka pomysłów. Pozwólcie mi wprowadzić je w życie. A jeśli Wam taka forma nie będzie odpowiadać - grzecznie się pożegnam i pójdziemy każdy w swoją stronę. A blogów z opiniami i wspaniałymi zdjęciami jest mnóstwo. Przygotuję Wam serię wpisów polecających te, które chętnie czytam. Obym tylko nikogo nie pominęła ;) 

To co, Nowy Rok, nowe uczucie "fancy"? Jesteście ze mną? :)

Ściskam!




Podobne wpisy z tej kategorii

40 komentarze

  1. Przeczytałam i powiem Ci że (wstyd mówić) nie zauważyłam Twojego znikniecia ;O ostatnio odwiedzam coraz mniej blogów także wiele mnie omija, współczuję dramy, wiem jacy ludzie są zawistni i zazdrośni a to przecież tylko kosmetyki! Wróć i pisz tylko jesli chcesz a nie musisz (dobrze mówisz!) no i witaj i dobrego wszystkiego :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie mnie to nie dziwi, bo czasem się ma wrażenie, że za dużo tego wszystkiego :) Dokładnie, tylko, a dla niektórych aż! Dziękuję!

      Usuń
  2. Twój blog jest bardzo fajny, lekko pisany i genialnie się go czyta. Zmiany zawsze wychodzą na lepsze, dają nam doświadczenie i popychaja do przodu. Przeczytałam całego Twojego bloga i jeśli będziesz dalej pisać to będę czytać z przyjemnoscia o wszystkim :) tylko błagam nie zapominaj o koreańskich kosmetykach! :p Dzięki Tobie wiele się o nich dowiedziałam i mam apetyt na więcej. Trzymam kciuki za Twój sukces i satysfakcję z Tego co robisz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo, bardzo mi miło :) Nie zapomnę absolutnie!

      Usuń
  3. Bardzo dobrze, że postanowiłaś odciąć wszystko grubą kreską. Mam nadzieję, że w nowym kierunku uwzględnisz też projektowanie i grafiki - bo w tym jesteś niezastąpiona!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i mam też taki plan :)

      Usuń
  4. Heh Fancy pamiętam zdjęcia na zielonym dywaniku :D I powiem Ci, że takie zdjęcia ma każdy na początku (chyba, że już usunął te wpisy ^^) W końcu jest to proces rozwijania się i kształtowania. Cieszę się, że się odezwałaś :) i czekam na nowe wpisy (niekoniecznie kosmetyczne) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, że ktoś musi pamietać :D Haha, ja specjalnie ich nie usuwam, bo wtedy najbardziej widać progres :) Dziękuję za wsparcie!

      Usuń
  5. Robisz piękne zdjęcia, bardzo się rozwinęłaś od początków bloga :)
    Wiele rzeczy chciałam napisać w odniesieniu do Twojego tekstu, ale nie wiem gdzie zacząć. Może po prostu napiszę, że co raz więcej jest na świecie bezmyślności i "ekspertów z kanapy", a internet niesamowicie tym przesiąkł. Nie przejmuj się tym, że ktoś może napisać o Tobie coś źle. W przestrzeni publicznej zawsze znajdzie się ktoś kto ma odmienne zdanie i nie potrafi wyrazić tego kulturalnie. Rób, co lubisz i tak, jak lubisz, a reszta niech sama nauczy się luzu i zadowolenia ze swojego życia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, teraz już się tak nie przejmuję, ale jednak był czas, że bardzo to przeżywałam. Dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
    2. Ciężko odciąć emocje, szczególnie, że blogowanie to nie tylko pasja, ale też często ciężka praca. Niesprawiedliwe negatywne oceny bolą wtedy bardziej. Dobrze, że masz to za sobą :)

      Usuń
  6. Ola ależ się cieszę że wróciłaś, sprawdzałam na bieżąco czy coś wrzucisz i jak tylko zobaczyłam że będziesz na Meet Beauty to wiedziałam, że wracasz do żywych :D bardzo lubię Twojego bloga i to od dawna, recenzje są szczere a zdjęcia przepiękne. Wiem że tak się tylko mówi, ale rób to co lubisz i nie przejmuj się opiniami innych, zawiść była jest i będzie, to nieodzowna część blogosfery.....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano tak, mam nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze i że będę na MB :) Dziękuję!

      Usuń
  7. Tego maila chyba dostałą każda osoba, która nie uczestniczy w życiu tej platformy :D Takie jest moje zdanie, bo rzadko tam bywam.
    Niestety w dzisiejszym świecie rządzi zawiść i zazdrość. Nie ma co się przejmować i robić swoje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, choć nie wrzucałam nic przez ponad 2 miesiące, więc to rzeczywiście dało mi do myślenia :) Dokładnie!

      Usuń
  8. Bardzo lubię Twój blog, ale pisanie na siłę nigdy nie przynosi niczego dobrego. Każdy musi chyba w pewnym momencie przeżyć jakiś kryzys w blogowaniu. U mnie przykładowo jest to teraz, bo nachodzą mnie myśli, że to, co robię jest beznadziejne i nie ma sensu.
    Super, że wracasz. Rozszerzenie tematyki bloga może być zmianą na duży plus.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz całkowitą rację. Ale absolutnie to co robisz nie jest beznadziejne, choć sama niejednokrotnie miewałam takie myśli... może też warto coś zmienić :)

      Usuń
  9. Cieszę się, że wszystko zostawiłaś za sobą i stajesz na nogi ;* trzymaj się!

    OdpowiedzUsuń
  10. Najważniejsze żeby pisanie sprawiało przyjemność, więc jeśli zmiany są potrzebne to warto je wdrożyć :)

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja jeszcze wczoraj się pytałam sama siebie, że ani widu ani słychu Ciebie na Instagramie, bo jednak tam częściej bywam niż na blogach - też miałam przerwę i miałam ochotę dać sobie spokój, ale doszłam do wniosku, że muszę mieć coś co mnie trzyma "przy życiu" i daje mi nadzieje, że robię coś potrzebnego. Przyznam, że zazdroszczę trochę osobom, które mogą się z bloga utrzymać, bo u mnie praca jest do dupy ale większe zyski przynosi niż blog, z którego za 2017 zarobiłam uwaga uwaga 1,84$, na bank pokryje mi koszty domeny :D Ale z drugiej strony czy ja wiem czy bym tak mogła ciągle pisać. Życzę Tobie jak najlepiej i czekam na kolejne wpisy i zmiany z ciekawością :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, oto jestem :) Może niektórzy cicho liczyli na to, że już nie wrócę... :D Oj mi brakuje jeszcze 20 zł do wypłaty z AdSense, także też domenę musiałam opłacić sama :D Właśnie, to już wtedy staje się jak redakcja bardziej, niż jak blog. I dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
  12. W końcu jesteś z powrotem! Trzymaj się i rób to co lubisz. doskonale Cię rozumiem, bo tez miałam taki moment, że post musiałam, a nie chciałam napisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne, żeby to dostrzec i umieć zmienić :)

      Usuń
  13. Czasem trzeba dać sobie chwilę oddechu :) Ja sama miałam załamanie i choć mój blog jest naprawdę mały to wróciłam. Jestem poza tym wszystkim "złym", przynajmniej staram się być, piszę, bo lubię. Czekam na Twoje nowe pomysły, bo przyjemnie tu było u Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i Tobie również powodzenia!

      Usuń
  14. Jesteśmy z Tobą wraz z Twoimi przeżyciami, rozterkami i nowymi oczekiwaniami...

    OdpowiedzUsuń
  15. Bo tacy są ludzie - nie tylko blogsfera. Prawdziwych przyjaciół poznasz nie w biedzie, kiedy każdy z przyjemnością poklepie Cię po plecach, ale wówczas, gdy rozwiniesz swoje skrzydła i zaczniesz osiągać sukcesy. Tylko szczęśliwi i spełnieni ludzie będą potrafili cieszyć się z Twojego szczęścia. I takiego też towarzystwa Tobie życzę, wszystkiego dobrego :)

    Ewa

    OdpowiedzUsuń
  16. Też dostałam tego meila, a chyba nie miałam przerwy dłuższej niż 2 tygodnie, więc to raczej takie dziwne przypomnienie o portalu, albo błąd systemu ;).
    Blogową zazdrość również miałam zaszczyt poznać :P. Ahh ten cudowny, kolorowy świat blogerów :D. Wszystko takie różowe, wspaniałe ;).
    Co do nowych tematów, jestem za. Sama chciałabym się czasem wyrwać trochę z tej strefy beauty, dlatego jakieś DIY czasem robię :D. W przyszłości też muszę się rozwinąć w innych kierunkach. Rozwój jest dobry :) Urozmaicanie również, bo inaczej można się zatracić w tej monotonii, która sprawi, że nagle coś, co było dla nas pasją, przestanie nam sprawiać radość :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to dziwne akurat, ja dostałam po ponad 2 miesiącach :) Tak, rozwój jest dobry, a ja chętnie poczytam też o czymś innym. Bardzo monotonii nie lubię :)

      Usuń
  17. Cieszę się, że wracasz. Bardzo Cię brakowało i na kanale i na blogu i na fejsie.

    Pamiętaj, że "co nas nie zniszczy , to nas wzmocni" Dbaj o przyjaźnie , które zyskałaś i nie żałuj tych, które straciłaś albo wydawało Ci się, że były. Widocznie nie były Ciebie warte i nie były prawdziwe.
    Życzę Ci , żebyś miała wokół siebie samych życzliwych Ci ludzi. Powodzenia i nie dawaj się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :) Mądre słowa!

      Usuń
  18. Dram, kłamstw, obgadywania w tym małym światku nie unikniesz. Niestety - kobiety są zawistne i choć chciałabym temu zaprzeczyć. Nie mogę. Sama dowiedziałam się o sobie swego czasu ciekawych, wyssanych z palca rzeczy lub poznałam opinie o mnie, oparte na źle przekazanych faktach. Co z tym zrobić? Nic Ola, nie da się po prostu.

    Jest mi przykro, że Twoje relacje z innymi blogerkami doprowadziły do tego, że nie masz ochoty nikomu zaufać - absolutnie Ci się nie dziwie. Uważam jednak, że nie musisz skreślać wszystkiego. W końcu może poznać jakąś dziewczynę, która okaże się godna Twojego zaufania :) Ja mam to niesamowite szczęście, że poznałam Alę. Jesteśmy jak papużki nierozłączki i od dawna łączy nas coś więcej niż blogowanie - choć od tego się zaczęło. Miałyśmy szczęście, bo trafiłyśmy na siebie w dobrym momencie i ta przyjaźń ma naprawdę solidne podstawy.
    Tobie też tego życzę.

    Mam nadzieje, że wrócisz do nas ze zdwojoną energią, mimo trudności z którymi walczysz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że się nic nie da. Miałam już nawet w połowie napisany post, który chciałam, aby trafił do niektórych osób, ale stwierdziłam, że po prostu nie warto. Widzę, jak Ty i Ala świetnie się dogadujecie i tak szczerze troszkę zazdroszczę :) I wierze w to, że ja kiedyś też znajdę kogoś takiego. Ale ufna już być nie umiem :c Dziękuję Kochana!

      Usuń
  19. Nie przejmuj się i podejdź do pisania na spokojnie, to ma być hobby i przyjemność dla ciebie samej. Pisz jak chcesz i kiedy chcesz. A współprace przychodzą i odchodzą ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Super, że wróciłaś, bo lubię do Ciebie zaglądac :) Trzeba robic swoje i nie przejmowac się innymi! Niestety, często trafiamy na niedopowiednich ludzi, ale od takich trzeba się odciąc i iśc do przodu :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.