Luksusowy podkład w królewskim opakowaniu! The History of Whoo

Hej!

Jakiś czas temu na moim kanale (KLIK) prezentowałam Wam nowości, które zamówiłam w moim ulubionym koreańskim sklepie internetowym - Jolse. Zajrzyjcie do filmu, żeby zobaczyć jakie ciekawostki będę testować w najbliższym czasie ;) Dziś zajmiemy się pierwszym produktem, który ciekawił mnie już od dawna. Podkład, który zamknięty został w fancy opakowaniu przypominającym jabłko królewskie. Gdyby opakowanie za mało sugerowało luksusowy produkt, producent dodał w jego nazwie "luxury", tak dla pewności ;) Przed Wami luksusowy podkład The History of Whoo Luxury Foundation!



Królewska tradycja

The History of Whoo jest marką luksusową, która czerpie inspirację z tradycyjnych koreańskich składników używanych również w królewskiej pielęgnacji. Tradycja połączona jest z nowoczesnymi rozwiązaniami, co w rezultacie daje kosmetyki o przemyślanych, drogocennych składach i silnym działaniu. Oryginalne, złote opakowania są eleganckie i trzeba przyznać, że wyglądają bardzo bogato. Marka zbiera najwięcej pozytywnych opinii o produktach przeciwstarzeniowych i pielęgnujących cerę dojrzałą, ale o pozostałych seriach słyszałam również wiele dobrego. W swojej ofercie The History of Whoo posiada również serię produktów do makijażu. Wyglądają tak pięknie i kusząco, że swój "romans" z marką postanowiłam zacząć od podstawy, czyli od podkładu. Wybrałam najjaśniejszy odcien 01, dostępna jest również ciemniejsza wersja. Zawiera SFP 25 PA ++ (średnia ochrona przeciwsłoneczna).


Pielęgnacja i makijaż w jednym

Podkład zamknięty został w plastikowym słoiczku, który wygląda na złoty i ciężki. Nawet początkowo zdziwiłam się, że jest tak lekki - spodziewałam się czegoś, co również w dotyku będzie imitowało metal. W opakowaniu znajdujemy też szpatułkę, która ułatwia higieniczne wydobycie podkładu. O składzie wiele Wam powiedzieć nie mogę, ponieważ na opakowaniu z Jolse mam tylko koreańskie napisy, nie mogę też dokładnie znaleźć go w internecie. Znalazłam jednak informacje, że skład wzbogacony jest chociażby ekstraktem z perły i złotem, które mają działać rozjaśniająco na cerę. Razem z dzikim żeń-szeniem działają również przeciwzmarszczkowo. Ujędrnienie i nawilżenie, to kolejne cechy, o których zapewnia producent. Luxury Foundation to typ podkładu mokrego, kremowego. Trochę przypomina mi kremy BB, poniewa łączy makijaż z pielęgnacją. Mocno nawilżająca formuła i wiele składników aktywnych w połączeniu z wysokim kryciem podkładu brzmią bardzo kusząco i trochę zbyt idealnie. Czy rzeczywiście to złote jabłuszko może być jak święty Graal wśród podkładów?



Świetliste wykończenie i zapach drogich perfum 

Podkład ma wyczuwalny zapach. Kojarzy mi się z luksusowymi perfumami, kwiecistymi i odrobinę orientalnymi. Jego kremowo-żelowa konsystencja jest szalenie przyjemna i lubię rozprowadzać ją palcami, nie tylko gąbeczką. Wykończenie jest świetliste i mokre, ale sama formuła nie jest ciężka i tłusta. Moim zdaniem cera wygląda świeżo i promiennie, a nie tylko się świeci, jak to bywa w przypadku chociażby niektórych kremów BB, albo naszych podkładów rozświetlających. Efekt zaraz po nałożeniu zobaczycie zresztą na zdjęciach poniżej. Moja cera jest (jak widać zresztą) kapryśna, przetłuszcza mi się również strefa T. Nie wyobrażam sobie nie użyć pudru, ale stosuję przy nim te bardziej lekkie, żeby zachować efekt świeżości. Przy mojej cerze efekt wyrównanego kolorytu i zdrowej cery, jaką zapewnia podkład, utrzymuje się przez kilka porządnych godzin. Po ok. 6 godzinach zaczynam się delikatnie świecić, ale można to zniwelować chociażby przy pomocy bibułki, czy zwykłej chusteczki. Jest to świetny wynik, biorąc pod uwagę fakt, że jest to podkład nawilżający.


A nawilżenie to jest wyczuwalne przez długi czas. W zasadzie cera zachowuje się jakby miała na sobie odżywczy krem, a nie podkład. Jest nawilżona, miękka i wygładzona. Bardzo ważną zaletą podkładu jest to, że nie wchodzi w pory i zmarszczki, nie roluje się i nie rozwarstwia. Zachowuje się dokładnie tak, jak przystało podkładowi w tej cenie. Jest tańszy, niż chociażby Marc Jacobs, którego testowałam (KLIK) i który okazał się dla mnie bublem. Dla mnie nie ma co porównywać, to zupełnie inna jakość podkładu. Koreańczycy kładą ogromny nacisk na pielęgnację cery, w przypadku The History of Whoo zostało to połączone ze świetnymi właściwościami w makijażu. Polecam go zdecydowanie posiadaczkom cery suchej, dojrzałej lub normalnej, ale cery mieszane również nie powinny się go obawiać. Ja jak widzicie bardzo się z nim polubiłam, muszę jedynie używać dodatkowej porcji korektora na przebijające niedoskonałości. Wysokie krycie, świeże i naturalne wykończenie i nawilżenie sprawiają, że to rzeczywiście jeden z najlepszych podkładów, jakie używałam. To bez wątpienia królewska jakość.




Jak podoba się Wam Luxury Foundation? Co sądzicie o takim opakowaniu? Lubicie, kiedy podkład ma również działanie pielęgnujące?


Ściskam! 


 

Podobne wpisy z tej kategorii

21 komentarze

  1. Opakowanie super :D i bardzo fajnie, że podkład ma również działanie pielęgnacyjne

    OdpowiedzUsuń
  2. Podkład prezentuje się pięknie, jak zresztą wszystkie kosmetyki Whoo! Trochę mnie zdziwiło, że jest w takim dużym słoiczku, bo to zawsze mniej higieniczne niż np. tubka, ale nakładanie szpatułką na pewno jest pomocne. Bardzo ładnie wygląda na twarzy!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeny, jakie to ładne! Szkoda, że w Polsce nie ma takiej tradycji, by robić dobre jakościowo podkłady, w szczególności o właściwościach pielęgnacyjnych.

    OdpowiedzUsuń
  4. Opakowanie jest cudowne, mega luksusowe.
    Na twarzy również wygląda dobrze i nieźle kryje widać. Podoba mi się ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow! Opakowanie jak dla królowej :D Efekt na buzi bardzo mi się podoba :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Samo opakowanie super, fajny motyw królewski, ale nie podoba mi się motyw wkładania palców do produktu. A jednak mało kto używa szpatułki czy innych cudów przy makijażu. I to wykończenie na twarzy no nie do końca. Wygląda bardzo nienaturalnie, ciężko i jakby zaraz miało spłynąć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. + szpatułka przecież też się brudzi, a do podkładu dostaje się powietrze.

      Usuń
  7. Krycie ma imponujące :) Opakowanie na bogato! Ja jednak wolę te bardziej minimalistyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Wow, opakowanie przepiękne. Nie mogę oczu oderwać ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie zauroczyło już samo opakowanie :D Ładne krycie ma ten podkład, a trwałość i twarz przez tyle godzin bez świecenia to naprawdę dobry wynik :)

    OdpowiedzUsuń
  10. ulala, na bogato :D prezentuje sie swietnie i dobre krycie jak na podklad nawilzajacy :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Piękne ma to opakowanie. Jako ozdoba świetne, a jaka praktyczna ozdoba :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ależ piękne opakowanie i bardzo fajne krycie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chętnie wypróbowałabym go na sobie... :) Bardzo podoba mi się też opakowanie tego podkładu ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. A jak ma się on w porównaniu do pomarańczowego BB Skin 79?
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Kurczę, krycie spoko, myślałam, że jest słabsze. Mam na niego ochotę po tej recenzji! A swoją drogą jak będziesz miała okazję, przetestuj sobie nowy Bare Pro, omg <3! Tyle powiem!

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.