Najpiękniejsze szminki na świecie i pełne usta bez botoksu! ♡

Hej!

Zapewne nie jestem jedyną osobą, która lubi jak kosmetyk pięknie prezentuje się na półce. Kiedy widzę mieniące się, nietuzinkowe i wyszukane (fancy ;)) opakowania to moje kosmetyczne serce zaczyna płonąć pożądaniem. Lubię cieszyć oko, a kiedy jeszcze dane opakowanie skrywa w sobie świetny produkt - to małe kosmetyczne spełnienie. Koreańskie opakowania kosmetyków najczęściej kojarzą się raczej z kawaii, niż z elegancją. Ale choć słodkie i kreatywne opakowania darzę wielką sympatią, to lubię te piękne, "srocze" i fantazyjne pomysły. Wbrew pozorom takich również jest cała masa. Ostatnio, przy okazji eventu Hello Asia, wpadły mi w ręce małe dzieła sztuki, którymi są pomadki koreańskiej marki Nakeup Face. Marka poprzez sklep Jolse podarowała mi całą kolekcję tych złotych sztabek do testów. Pomadki C-cup Lip Tox-tick rozkochały mnie w sobie od pierwszego wejrzenia i pierwszego użycia, więc dziś chcę odrobinę ich magii przekazać Wam. 



Złote dzieła sztuki w Twojej kosmetyczce!

Złote, delikatnie wpadające w rose gold opakowania są niespotykane i wyjątkowo piękne. Od góry mieniące się diamentowym pyłem, który stopniowo przechodzi w czyste złoto... Musicie przyznać, że jest na czym zawiesić oko. Opakowanie sugeruje luksus i elegancję, a cena pomadki nie należy jednak do najwyższych. Na amazonie można kupić ją za jakieś 60 zł, na stronie producenta ok. 50 zł (ale niestety nie umiem robić zakupów na stronie z samym koreańskim językiem ;)). Na Jolse jeszcze ich nie ma, ale kiedy tylko się pojawią dam Wam znać, bo domyślam się, że niejedna z Was będzie miała ochotę się na nie skusić. Ale ale, dość o opakowaniu, bo to widzi każdy z nas. Takie cuda fotografuje się tak dobrze, że będziecie mieli okazję się im dokładnie przypatrzeć, bo zdjęć jest wyjątkowo dużo :) Przejdźmy do właściwości i kolorów, bo tutaj również spotykamy się z czymś całkowicie oryginalnym.



5 produktów w jednej szmince?

Bez ściemy i bez chwytu marketingowego. Nakeup Face zamknęło 5 formuł różnych produktów do ust w jednej pomadce. Lip Balm + Lip Plumper + Lipstick + Lip Tint + Lip Treatment = C-Cup Lip Tox-tick! Działanie nawilżające, pielęgnujące i powiększające usta w wysoko napigmentowanej pomadce, której pigment zostaje na ustach tak długo, jak w przypadku tintów. I choć początkowo byłam sceptycznie nastawiona do takich obietnic, bo przyzwyczajona jestem, że trzeba traktować je z dystansem... Przekonałam się o "magicznych" właściwościach pomadki na własnej skórze. Od razu po otwarciu wyczuwalny jest lekko kwiatowy zapach, co akurat mi kompletnie nie przeszkadza, a wręcz uważam go za zaletę. Pomadka ma kremową konsystencję, dzięki czemu gładko sunie po ustach i pozostawia na nich warstwę mocnego, soczystego koloru. Już po pierwszych sekundach od nałożenia wyczuwalny jest przyjemny, mrowiący chłodek - efekt powiększający usta. I choć nie jest to siła botoksu ani kwasu hialuronowego, to wyraźnie wygładzona jest powierzchnia ust i wydają się być pełniejsze. 




Trwałość, kolor i komfort! 

Muszę przyznać, że pomadka nosi się na ustach bardzo przyjemnie i nie sprawia dyskomfortu. Nie przesusza ust, a wręcz wykazuje działanie pielęgnujące (miękkie, wygładzone i nawilżone usta). Chłodząco-mrowiący efekt wyczuwalny jest przez kilka minut i jestem zaskoczona tym, jak bardzo go polubiłam. Teraz, gdy używam zwykłych pomadek tego efektu właśnie mi brakuje. Wykończenie tych złotych cudeniek jest satynowe, po kilkunastu minutach bliżej im do matu - dla mnie to kolejna wielka zaleta. Pigment w pomadkach jest bardzo silny i działa rzeczywiście jak tint. Nawet jeśli z jakiejś przyczyny zetrzecie pomadkę z ust będą one zabarwione. Przy ewentualnym zjadaniu się pomadki to wpicie się pigmentu w usta sprawia, że jakiekolwiek ubytki nie są praktycznie widoczne. Trwałość pomadki jest jednak, tak czy siak, bardzo wysoka. Piękny i soczysty kolor przepięknie utrzymuje się przez dobrych kilka godzin. W zależności od tego co jem, piję czy robię... mój rekord to 7 godzin. Dodatkowo są całusoodporne :) 



Dla miłośników róży!

Jeżeli chodzi o przekrój kolorystyczny to jak widzicie dominują tutaj róże, w różnych domieszkach. Jedynie odcień 01 Kiss Mark to piękna, soczysta czerwień pasująca do każdego typu urody. 02 Marilyn to herbaciany, piękny róż, który jest idealny na co dzień. 03 Stealer jest odcieniem najbardziej pomarańczowym, lekko koralowym i bardzo soczystym. Bardzo podobny do niego jest 04 Nude Beach, ale ten jest bardziej różowo-kolarowy i również jest to kolor codzienny. Bardzo zbliżony do mojego naturalnego koloru ust. Ostatni, 05 Stalker to mój ulubieniec - mieszanka różu, z domieszką brązu i pomarańczu. Bardzo nietypowa i bardzo piękna. Wszystkie kolory jednak są do siebie zbliżone i wyglądają jak z jednej palety. Azjatki po prostu lubią dzienne, dziewczęce i bardziej naturalne odcienie. I absolutnie mi to nie przeszkadza, bo po prostu we wszystkich czuję się bardzo dobrze. 
Na koniec zdjęcia każdej z pomadek na ustach :)



 01 KISS MARK


02 MARILYN


 03 STEALER


 04 NUDE BEACH


05 STALKER

Jak podobają się Wam opakowania i kolory pomadek? Co sądzicie o takim powiększającym efekcie? Który odcień najbardziej przypadł Wam do gustu?


Ściskam!
♡ ♡ ♡

Podobne wpisy z tej kategorii

27 komentarze

  1. Nude Beach i Marylin boskie! ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam tych szminek, ale prezentują się tak odrobinę magicznie. Wpadł mi w oko odcień 02 i 04;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Opakowania rzeczywiście cudne! A trwałością naprawdę bardzo pozytywnie mnie zaskoczyłaś, przydałaby się ta pierwsza czerwień, bo wiadomo, że na takich kolorach najszybciej właśnie widać ubytki (a ja jestem wielką fanką czerwieni na ustach, to po prostu mój ukochany kolor). Chociaż te róże też niczego sobie i np. 02 byłaby idealna na dzień!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kolor 01 jest piękny :) Myślę, ze Tobie ładnie w każdym odcieniu :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie znałam ich wcześniej. Opakowania są cudowne! A kolory tym bardziej. 04 to mój ulubieniec :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wyglądają jak te z górnej półki, ale 03 mnie wodzi <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie się prezentują, muszę się za nimi rozejrzeć i wypróbować nr 2 :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Faktycznie podobne do siebie :) w sumie mogłabym wypróbować , jak są całuso"odporne" i:P zrobiłaś piękne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niesamowite zdjęcia!! A Tobie pięknie w każdym kolorze!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Łoooł! Wszystkie mi się bezwzględnie podobają! A ta czerwień.. ♥ ♥

    OdpowiedzUsuń
  11. Pięknie wyglądają te pomadki, nie tylko na ustach, ale i w opakowaniu :D To maleństwo to prawdziwe dzieło sztuki, nie dziwię się, że tak wdzięcznie wyglądają na zdjęciach :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Wyglądają pięknie, chciałbym wszystkie 😀Dobrze wiedzieć, że są calusnooporne

    OdpowiedzUsuń
  13. wow nie wiem co piękniejsze: opakowania czy kolory pomadek <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jedno i drugie, też jestem oczarowana jak patrzę na ten post :)

      Usuń
  14. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  15. Ciężko by mi było wybrać, wszystkie są piękne :)

    OdpowiedzUsuń
  16. O kurczę, ależ Ty kusisz! U mnie rację bytu mają tylko naprawdę trwałe pomadki :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękne, choć ja bym wolała coś bardziej w typie brudnego różu :) Ale jakość zachęca :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Cudeńka, jak usta powiększają to mnie zachwycają :)

    OdpowiedzUsuń
  19. One mają przepiękne opakowania :) Kiss Mark podoba mi się najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ich wygląd, konsystencja, trwałość wszystko jak marzenie <3 Muszę mieć kolor 02 jest przepiękny :D <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.