Aloes, ślimak i jad pszczeli, czyli moja aktualna i skuteczna pielęgnacja cery ♡

Hej!

Zazwyczaj pokazuję Wam pojedyncze produkty pielęgnacyjne, które sprawdzają się u mnie lepiej lub gorzej. Ale kiedy wyjątkowo sprawdza się cały zestaw pielęgnacyjny, którego aktualnie używam, muszę opowiedzieć Wam o całej gromadce turbo-świetnych kosmetyków. Odkąd tylko wróciłam z konferencji Benton, o której pisałam Wam tutaj, zabrałam się za testowanie ich oferty. Znałam już doskonałą czarną esencję (KLIK) i genialny toner aloesowy (KLIK), ale te dwa cuda tylko narobiły mi ochoty na więcej. Mając okazję od razu zabrałam się do testów, a teraz, po dwóch miesiącach, przybiegam, żeby opowiedzieć Wam o moich odczuciach i właściwościach tych naturalnych, koreańskich perełek.



Oczyszczanie: Honest Cleansing Foam i Aloe BHA Skin Toner

Pianki Benton używam najkrócej z całego towarzystwa, bo zaledwie od dwóch tygodni. W jej składzie znajduje się cały zestaw ekstraktów, m.in. z kamelii, aloesu, portulaki oraz masło shea. Kremowa konsystencja zamienia się w gęstą pianę i sprawia, że produkt jest bardzo wydajny. Mam małe zastrzeżenia co do zapachu, mam tą zdolność wynajdywania ciekawych nut zapachowych w produktach Benton (które są sztucznych zapachów pozbawione). Pianka pachnie mi mydłem... i rybą. Tak, ewidentnie wyczuwam tam rybny zapaszek, co pewnie większość z użytkowników pianki zaskoczy. Ale nic nie poradzę na mój nos :) Pianka oczyszcza skórę bardzo dobrze, zapewnia charakterystyczny dla wielu azjatyckich pianek efekt "skrzypienia skóry z czystości". Skóra nie jest przesuszona, ale napięta, a pory są delikatnie zwężone. 
Zaraz po myciu twarzy nakładam toner, o którym wspominałam już niejednokrotnie. Pozwólcie, że dziś przypomnę tylko, że uwielbiam go za jego gęstą konsystencję, przypominającą esencję i za to jak działa - rozluźnia, nawilża i zmiękcza skórę twarzy. Dodatkowo zawiera 0,5% kwasów BHA, które pomagają złuszczać martwy naskórek. To mój toner idealny, aktualnie używam już 2giego opakowania :) Więcej przeczytacie TUTAJ.



Esencja: Snail Bee Hight Content Essence

Gdybym miała wybrać ulubiony etap pielęgnacji twarzy, to bez większego zastanowienia się wybrałabym esencję. To najbardziej kojący i nawilżający etap. Esencja z serii Snail Bee, jak sama nazwa wskazuje, oparta jest na filtracie ze śluzu ślimaka oraz na jadzie pszczelim, wysoko znajduje się również sok z aloesu. Co ciekawe, esencja nie zawiera w sobie wody. Ma żelową konsystencję, która w kontakcie ze skórą się rozpuszcza. Dobrze się wchłania, jednocześnie pozostawia skórę miękką, nawilżoną i jakby "podniesioną", bardziej sprężystą. Śluz ślimaka pomaga w gojeniu się stanów zapalnych, a jad pszczeli działa na wygładzenie drobnych zmarszczek i poprawę kolorytu. Wyjątkowej poprawy kolorytu nie zauważyłam, w tej roli lepiej sprawdzała się czarna esencja. Ale przyznać muszę, że rzeczywiście wszelkie niedoskonałości znikają szybciej. A przede wszystkim mam pewność, że skóra jest odpowiednio nawilżona - nie mam przesuszeń, makijaż trzyma się świetnie, sebum jest w normie. Niestety, ale kończy mi się już obecne opakowanie :(


Łagodzenie: Aloe Propolis Soothing Gel

Kolejnym etapem mojej codziennej pielęgnacji jest żel aloesowy, ale nie byle jaki. Propozycja aloesowego żelu od Benton jest o tyle nietypowa, że została wzbogacona ekstraktem z propolisu. Dodatkowo całość uzupełniona jest o kilka innych, naturalnych ekstraktów. Żel ma wygodną tubkę, jest przezroczysty i oczywiście nie ma zapachu. Wchłania się dobrze, nie pozostawia klejącej warstwy, jak to często bywa w przypadku podobnych żeli. Przyjemnie łagodzi i koi podrażnienia, chwilę po nałożeniu czuć delikatny chłodek i odświeżenie. Świetnie sprawdza się w roli serum, a w dodatku jest bardzo wydajny. Tubki używam od dwóch miesięcy, a jestem dopiero w połowie opakowania, a następna czeka już w kolejce. To bez wątpienia najlepszy żel aloesowy, jaki miałam do tej pory. I choć opakowanie nie jest listkiem aloesu ;) to zawartość jest po prostu genialna. 


Nawilżanie: Cacao Moist and Mild Cream

Jedną z nowości marki jest krem o lekkiej formule, który oparty jest na ekstrakcie z kakao, kwasie hialuronowym i maśle shea. Nie używam go zawsze, czasem pomijam na dzień i od razu po żelu aloesowym nakładam filtr i makijaż. Ostatnio jednak zmieniła się pogoda i używam go coraz częściej i na dzień. Krem ma rzeczywiście lekką konsystencję, która szybko się wchłania i nie pozostawia tłustego filmu na twarzy. Nie sądziłam, że tak bardzo się z nim polubię! Obawiałam się trochę ekstraktu z kakao i masła shea, ale krem absolutnie nie powoduje zapychania cery. Wspaniale wygładza i nawilża cerę, dobrze współgra z makijażem. Na noc używam grubszej warstwy kremu, ale moja skóra szybko go "wypija". Krótki, ale dobry skład zapewnia skórze odpowiednie odżywienie, mam wrażenie, że działa też jak taka ochronna pierzynka, która nie pozwala uciekać wodzie. Formułę powinni polubić również posiadacze cery mieszanej, a nawet tłustej. To świetna porcja odżywienia i nawilżenia na jesień :)



Ochrona: Papaya-D Sun Cream SPF38 / PA+++

Oczywiście pielęgnacyjną wisienka na torcie musi być filtr przeciwsłoneczny. I to znów nietypowy, bo oparty na hydrolacie i ekstraktach z...papai! Ta w kosmetykach znana była zapewne tylko z peelingów enzymatycznych, a tymczasem okazuje się, że można jej odżywcze właściwości wykorzystać również w kremie. Oczywiście głównym zadaniem filtru jest ochrona przed promieniowaniem UVA i UVB, która jest całkiem wysoka. Oprócz tego działanie papai ma przywracać skórze blask, wygładzać ją i delikatnie złuszczać. Krem pachnie delikatnie cytrusowo, rozprowadza się na twarzy bez problemu. Nie zauważyłam, aby bielił twarz. Jest dość specyficzny i miałam z nim różne przygody. Kiedy używałam go w upalne dni sprawiał, że moja twarz... bardziej się pociła. Początkowo myślałam, że może to jakieś uczulenie, ale po powrocie do kremu w chłodniejsze dni stwierdziłam, że to chyba był wynik wysokiej temperatury. Krem dobrze współpracował ze wszystkimi podkładami, które na nim używałam i nie wpływa na ich trwałość. Jest ostatnim etapem pielęgnacji, więc ciężko mi ocenić jego działanie, niemniej jednak papaja na pewno nie pozostaje obojętna. Wiem od koleżanek, że potrafi uczulić, więc osoby z wrażliwą cerą powinny na niego uważać. Ja osobiście jestem z kremu zadowolona i zamyka on mój pielęgnacyjny rytuał.




Taki zestaw sprawdza się u mnie rewelacyjnie zarówno na dzień, jak i na noc (omijam wtedy filtr). Naprawdę nie narzekam na stan cery. Pojedyncze niedoskonałości zwalczam Skinorenem, który używam jako ostatni etap wieczornej pielęgnacji. Moja cera jest nawilżona i gładka, a sebum nie szaleje. Stany zapalne są mniejsze, nie tworzą mi się bolące, podskórne "gule". Wszystko, co pojawia się chociażby na brodzie szybko znika. Bardzo polubiłam się z marką Benton, wszystkie przedstawione produkty trafiają do moich "zaufanych". Oczywiście, będę testować dalej, bo uwielbiam nowości, ale do tych kilku perełek jeszcze na pewno wrócę! A najbardziej cieszy mnie, że jest to moje ulubione połączenie naturalnych składów i Koreańskiej jakości!

Pamiętajcie o tym, że produkty Benton pojawiły się już w drogeriach Hebe! Znacie tą markę? Co Was najbardziej zaciekawiło? Co sądzicie o nietypowych składach?

Ściskam!
♡ ♡ ♡

Podobne wpisy z tej kategorii

30 komentarze

  1. z tego nic nie mialam i do nietypowych składów nie mam zastrzeżeń pod warunkiem,ze działają i nie robią krzywdy mojej cerze :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O to to! Niedługo będę testować maski z ...olejem z konia (?) :D

      Usuń
    2. Tak!!! Też mnie to przeraża...

      Usuń
  2. Jesiennie już u Ciebie :) Benton ma naprawdę ciekawy asortyment, nie mogę już się doczekać testów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś było tak wietrznie i zimno, że postawiłam na ciepłą stylistykę :D Miłych testów!

      Usuń
  3. Wszystko pięknie się prezentuje, przyjemnego używania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, część już się kończy :c

      Usuń
  4. Przyznam, że nie znam marki a powiem Ci, że mnie zainteresowały te produkty. Zwłaszcza żel aloesowy i ten lekki krem. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kurczę wszystkiego jestem ciekawa no! A szczególnie kremu z SPF wieńczącego pielęgnację :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dla mnie czytanie takiego wpisu jest jak kosmetyczna wycieczka :D Bo żadnego z tych kosmetyków nie znam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czas teraz samemu wybrać się w podróż :)

      Usuń
  7. Benton chyba stanie się moja ulubioną marka koreańską :) mają świetne składy, dużo substancji aktywnych i można zamawiać ich produkty w ciemno

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie znam tej marki wcale, ale przyznam że mnie zaciekawiła :) Musze się jej przyjrzeć bliżej przy okazji wizyty w drogerii Hebe

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, tam często są promocje :)

      Usuń
  9. Wszystkie produkty bardzo ciekawe. Raczej nie umiałabym sie zdecydować na jeden tylko :D

    OdpowiedzUsuń
  10. kurcze, przyznam ze szoroki asortyment :D juz wiele razy czytalam zalety sluzu slimaka, ale jakos jeszcze nie mialam okazji nic takiego uzywac - no chyba, ze nieswiadomie ;D
    pozdrawiam! tysiatestuje.blogspot.de

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz koniecznie spróbować, zakochasz się :)

      Usuń
  11. wszystkie trzy składniki uwielbiam i często sięgam po kosmetyki z nimi w składzie :-) miałam aloesowy toner Bentona, jak on długotrwale nawilżał! :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Kompletnie nieznane mi produkty! Marka Benton mnie ciekawi ogromnie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. zupełnie nie znam tej marki

    OdpowiedzUsuń
  14. Muszę się rozglądnąć za tymi produktami. Obecnie przeważa u mnie wyciąg z drzewa herbacianego i róża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drzewo herbaciane też lubię, pomaga się szybko rozprawić z nieprzyjaciółmi :P

      Usuń
  15. Mnie mocno kusi czarna esencja, bo ta z jadem pszczelim może mnie podrażnić przy dłuższym stosowaniu. I mam problem między esencją z Benton a Cosrx.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czarną esencję miałam i też o niej pisałam :)

      Usuń
  16. O tym tonerze to słyszałam (czytałam) już tyle dobrego, że chętnie w końcu po niego sięgnę.

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.