5 produktów, na które muszę trochę ponarzekać...

Hej!

Zazwyczaj staram się opowiadać Wam o produktach dobrych i skutecznych, które mnie zachwyciły, czy też po prostu uważam, że są godne polecenia. Ale mimo, iż zazwyczaj robię bardzo przemyślane zakupy to zdarza mi się również trafić na małe i większe rozczarowania. Nie działają, nie spełniają obietnic producenta, uczulają... Zebrałam dziś grupkę produktów, które mnie zawiodły i których (z bólem kosmetycznego serca) polecić Wam nie mogę. Uważajcie na nie, bo nie tylko się nie sprawdzają, ale mogą też zrobić krzywdę. Oto piątka "wspaniałych"!


Garnier: miodowy żel do skóry BARDZO suchej

To jedna z 3 nowości marki Garnier, którą dostałam w ostatniej paczce z Klubu Nowości Rossmann (KLIK). Niestety z całej trójki jest też najsłabsza. Seria z miodem kwiatowym przeznaczona jest do cery suchej i bardzo suchej, a sam żel ma.... przywracać komfort suchej skórze... Garnier chce postawić teraz na naturalne składy, czym chwali się na opakowaniu - 96% składników pochodzenia naturalnego! W składzie znajdujemy polskie tłumaczenia naturalnych składników - świetnie, dobry pomysł. Ale przy okazji te "nienaturalne" są mocniej widoczne. SLS i kwas salicylowy w żelu dla cery bardzo suchej nie jest chyba najlepszym rozwiązaniem, prawda? Moja cera jest mieszana, z przetłuszczającą się strefą T. I uwierzcie mi, że po myciu twarz była tak ściągnięta, że poczułam się jak suszony grzybek. Musiałam nałożyć dwie warstwy toniku i od razu coś do nawilżenia. Do żelu miałam kilka podejść, ale ostatecznie skończyło się na tym, że aktualnie zużywam go do mycia pędzli (w tej roli sprawdza się najlepiej). Uważajcie na ten żel, ale polecam tonik z tej samej serii :) 



Milani: różany rozświetlacz... i bronzer i róż!

Jak takie cudo może być nazwane bublem? Fancy, odbiło Ci? Bardzo długo się gryzłam ze sobą i próbowałam używać tego rozświetlacza (choć producent nazywa go również bronzerem i różem w jednym) na wiele sposobów. 60 zł za takie różane cudeńko to nie jest mała kwota. I wierzcie mi... on tylko ładnie wygląda. Żeby wykonać swatch na dłoni musiałam się napracować, a efekt (jak widać na zdjęciu) jest mizerny. A co dopiero przy nakładaniu "rozświetlacza" pędzlem na twarz! Tam nie widać go w ogóle, nieważne jakim pędzlem go nakładam, ile razy... Gdyby kosztował 10 zł mógłby sobie stać na toaletce i się błyszczeć, a tak niestety zmarnowałam pieniądze i jedyne co mogę zrobić w tej sytuacji to wykorzystywać go do zdjęć. Kupiłam "nic" z pięknym różanym tłoczeniem. Interes życia :) 


od lewej: maksimum wcierania rozświetlacza Milani / kremowy cień do powiek Nabla

Nabla: kremowy cień do powiek

Markę Nabla naprawdę uwielbiam i nie spodziewałam się, że mnie zawiedzie. Pisałam Wam całkiem niedawno o świetnych matowych pomadkach (KLIK), a tym razem chcę Wam odradzić pewien zakup. O ile klasyczne cienie do powiek to mistrzostwo świata, to ten krem w słoiczku bardzo mnie zawiódł. Wybrałam wersję matową i cielistą. Chciałam mieć bazę pod makijaż oka, ładnie ujednolicony kolor powieki. Czasem potrzebuję szybko wyrównać koloryt powieki, wytuszować rzęsy i nałożyć BB krem i na tym kończy się makijaż. Do tej pory używałam Color Tattoo z Maybelline i nie narzekałam. Sądziłam, że jeśli sięgnę po dwukrotnie droższy produkt efekt będzie lepszy. Nie tym razem. Cień jest bardzo kremowy i początkowo nakłada się dobrze, natomiast wysycha błyskawicznie, podkreśla wszystkie nierówności skóry (wiecie, że powieki też mają nierówności?), wchodzi w każde załamanie, a o pracy z jakimikolwiek cieniami na takiej podstawie można zapomnieć. Widać, gdzie był nałożony, a ciężko go jakkolwiek wtopić w skórę. Prawdopodobnie sytuacja ma się zupełnie inaczej w przypadku odcieni duochrome i błyszczących, ale tego matowego nudziaka nie mogę Wam polecić. Z bólem serca. 




Skinfood: nawilżający żel do rąk

Produkt z cyklu "kupiłam przez opakowanie". W końcu krem/żel do rąk w kształcie żelowego misia jest tak bardzo "kawaii". No i na opakowaniu plusy tego miśka się kończą. Wybrałam formułę żelową, być może standardowy krem spisuje się lepiej. Generalnie markę Skinfood bardzo lubię, ale niestety w tym przypadku coś im się nie udało. Nie będę się czepiać zapachu kiwi, który z kiwi nie ma nic wspólnego, bo to jestem w stanie wybaczyć. Żelowa formuła rozprowadza się początkowo bez problemów, ale... dłonie po użyciu żelu kleją się jakby pomylili żel z jakimś klejem właśnie. Palce kleją się między sobą, zbiera się tam brud... to nie jest mydło, sprawdzałam. Ostatecznie po użyciu żelu muszę znów umyć ręce, co oczywiście nie ma sensu. Więc miś stał się ozdobą, bo nie mam na niego pomysłu. Jakieś propozycje? 


Resibo: tonik-mgiełka nawilżająca

Kolejna marka, którą uwielbiam niemile mnie zaskoczyła. Ugryzłam już naprawdę większość asortymentu marki (KLIK) i większość produktów sprawdzała się dobrze lub turbo-świetnie. Sądziłam, że tonik-mgiełka przynajmniej "da radę". Nie sprawdzając wcześniej na sobie mgiełkę "pożyczyłam" mojemu Mężczyźnie w trasę (chciał coś odświeżającego, co jednocześnie może odrobinę nawilży mu cerę). Sądziłam, że Resibo to bezpieczne i świetne rozwiązanie - naturalny skład przecież na pewno będzie służył. Pewnego dnia chłopak wysłał mi zdjęcie czerwonej, opuchniętej twarzy z małym dopiskiem "ten naturalny tonik chyba się nie sprawdza". Serce mnie bolało, ale pomyślałam, że to na pewno on tak zareagował. Od razu dodam, że mnie jest bardzo ciężko uczulić, nie mam wrażliwej cery, z kwasami jestem za pan brat i naprawdę paląco działały na mnie tylko apteczne maści przepisane przez dermatologa. Ale nie, tonik Resibo okazał się i dla mnie "palącym problemem". Dosłownie, moja twarz po jego użyciu po prostu się zagotowała i zaczerwieniła (żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia...ale pozwolicie, że nie będę próbować więcej? ;)). Może trafiłam na felerną wersję? W każdym razie uważajcie!



Znacie te produkty? Może macie o nich zupełnie inne zdanie? Dajcie znać w komentarzach!

PS. Na YouTube trwa u mnie konkurs, w którym możecie wygrać wielką paczkę koreańskich kosmetyków, więc serdecznie zapraszam Was do wzięcia udziału! :)

Ściskam!

Podobne wpisy z tej kategorii

66 komentarze

  1. Nie próbowałam i się nie skuszę już :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Od dawna ciekawi mnie marka Resibo, miałam małą próbkę kremu do twarzy i byłam zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie z tym tonikiem musi być coś nie tak skoro uczulił aż dwie osoby :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może akurat na taką partię trafiłam :(

      Usuń
  4. O kurczę, dobrze, że ostrzegasz. Najbardziej jestem zaskoczona nablą i resibo. Cień rzeczywiście wygląda fatalnie, a reakcji na mgiełkę bardzo współczuję, przyjemne to nie mogło być. A żelkowy miś rzeczywiście fajnie wygląda (chociaż czemu nie jest cały jednolitego koloru?), ale klejącej konsystencji mówię stanowcze nie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie też mnie dziwi ta różnica w plastikach, na zdjęciach wyglądał bardziej jednolicie :)

      Usuń
  5. Akurat z tych nie miałam nic ;) Ale jak widać nie ważne czy niższa czy wyższa półka cenowa, wszędzie znajdzie się niewypał ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. No cóż, niestety nie wszystkie produkty każdemu jednakowo służą. Przykre, że tatki produkt Resibo się nie sprawdził, mam nadzieję, że buzie oboje już wyleczyliście i nie ma śladu po tej przygodzie. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście już nie ma śladu po uczuleniu :)

      Usuń
  7. U mnie cienie Christine i Birki marki Nabla sprawują się podobnie. Jak się je rozprowadza na dłoni palcem żeby zrobić swatche, to wyglądają ok, ale na oku to jest jakaś masakra. Może po 10 próbie uda się je znośnie nałożyć. Nie daje razy palec, pędzelek ani różne metody nakładania. A tani produkt to nie jest niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli jednak to nie tylko ten kolor jest niewypałem :)

      Usuń
  8. Ojej to "nic" z pięknym różanym tłoczeniem wgląda super. Szkoda, że tak słabo z jakością.
    Na misia żelka też miałam ochotę, ale raczej sobie odpuszczę po Twojej opinii.
    Ogólnie nie znam żadnego z tych produktów i już raczej nie poznam :D.

    OdpowiedzUsuń
  9. Uff... dobrze, że się nie skusiłam na Milani.
    Swoją drogą to ta marka w Polsce jest bardzo droga, w stosunku do cen w USA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze jedno.
      Ja mam kremowy ENTROPY z Nabla i on mi takich psikusów nie robi - jest świetny!

      Usuń
    2. To może dlatego, że to jest ten duchrome :c

      Usuń
  10. O toniku obiło mi się, że jest przeciętniakiem, ale nie słyszałam, żeby uczulił. Cóż, współczuje Twojemu facetowi :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i Tobie oczywiście też ;) Ale wyobrażam sobie jak on to musiał przezywać ;)

      Usuń
    2. Zraził się teraz do wszelkich toników :P

      Usuń
  11. z tych wszystkich kosmetykow znam tylko garniera, jeszcze nie mialam okazji go wyprobowac, moze sie spisze u mnie ;)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Miałam tonik z Resibo i u mnie ( ja plus córki) nic sie złego nie działo, współczuję podrażnienia przez niego:/ Garniera w kwestii buźki omijam i absolutnie nic z ich asortymentu mnie nie kusi, reszty tez nie znam ale będe mieć na uwadze że to buble :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Garnier do twarzy to ma chyba dobry płyn micelarny tylko :)

      Usuń
  13. O matko, ten cień to istny dramat! Miałam kiedyś gagatka, który dawał identyczny efekt. Na szczęście kosztował 10zł, bo był marki Bell ;) Pozdrawiam! Blonde Kitsune

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tyle dobrego, ten kilkukrotnie droższy :D

      Usuń
  14. Akurat nie znam tych produktów ;) co prawda widziałam ten żel od Garniera ale Bogu dzięki się nie skusiłam :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie życzę nikomu takiego uczucia ściągnięcia cery :P

      Usuń
  15. Nie miałam tych produktów, ale to w tym wypadku chyba lepiej :) Ten rozświetlacz wyglądał super, szkoda że właśnie wygląda tylko :( Na dłoni już szału nie robi, a co dopiero na twarzy podejrzewam. Chociaż też nie do końca wgl rozumiem tą ideę kosmetyku 3 w 1, sama chyba nie umiałabym się z nim obejść :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie rozumiem, ale gdyby chociaż był ładnym rozświetlaczem to bym go używała :c

      Usuń
  16. A to niemiłe zaskoczenie z marką Resibo, Nabla....cóż bywa i tak, ale warto być z Tobą na bieżąco by ustrzec się kosmetycznych bubli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) choć bubli na szczęście u mnie niewiele :)

      Usuń
  17. Ojej, ja mam ten tonik i u mnie jest super, czasem w ciągu dnia nie muszę kremu nakładać jak nim buzię przemyję :o Co do Nabli to gdy do nas weszli kupiłam sobie 3 cienie tylko prasowane i miał być szał a są takie na dwa razy, więc moja chcica na tę markę osłabła :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaczynam podejrzewać, że trafiłam na złą partię :D Akurat prasowane cienie lubię bardzo :)

      Usuń
  18. Cień Nabla okropnie podkreśla załamania. W moim przypadku wyglądało by to tragicznie.

    OdpowiedzUsuń
  19. Odpowiedzi
    1. To polecam róż, tamten daje przynajmniej trochę koloru :)

      Usuń
  20. Na szczęście nic z tego nie miałam :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam ten tonik Resibo i póki co nic złego się nie dzieje :P

    OdpowiedzUsuń
  22. Cień w kremie Nabla jest okropny, mam płyn micel z Resibo i też nie jestem zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  23. Ja domyślam się, że z Twoim tonikiem było coś nie tak.
    Szkoda, że nie napisałaś do Resibo, bo może trafiła się jakaś wadliwa partia lub kosmetyk był zepsuty.
    Uwielbiam ten tonik, bo daje niesamowity komfort i nie musze od razu nakładać kremu. Zużyłam już 3 opakowania i dwa kolejne mam w zapasach.
    Kosmetyki naturalne zawsze kupuję w sprawdzonym sklepie i nigdy stacjonarnie, bo obawiam sie, ze ktoś mógł otworzyć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też zamawiałam z internetowej drogerii, był zaklejony, więc to niemożliwe by ktoś go wcześniej otwierał :c Spróbuję napisać do Resibo :)

      Usuń
  24. Chciałam kiedyś kupić tego misia żelkowego, bo urzekł me serce. Dobrze, że tego nie zrobiłam, bo lepiące się kremy do rąk to najgorsze, co może być! Cień Nabla wygląda strasznie, a taka dobra firma. Wstyd, wstyd i hańba!

    OdpowiedzUsuń
  25. z zasady nie lubię kremowych cieni :p żadnego z kosmetyków nie znam, ale to i dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Już rozważałam zakup tych kremowych cieni z Nabla. Cóż , nie skuszę się .
    Milani taki cudny z wyglądu. Wielka szkoda, że bubel
    Dzięki za ostrzeżenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak pisałam, może te duochromy są lepsze :)

      Usuń
  27. Żadnego z tych produktów nie znam. Szkoda, ze Cię zawiodły 😕😕😕

    OdpowiedzUsuń
  28. Jestem w szoku, jeśli chodzi o ten różo - rozświetlaczo - brązer z Milani i mgiełkę z Resibo! Jakiś czas temu wrzuciłam ją sobie na wishlistę i chyba teraz odpuszczę, bo mimo wszystko wolę wrócić do czegoś sprawdzonego. Znam za to takie cienie jak ten z Nabli i to tak cholernie irytujące, gdy osiąga się taki efekt na powiece... Kiedy jeszcze pracowałam, miałam to tak naprawdę na co dzień i była to po części też wina mojej przesuszonej powieki, ale wiele produktów wcale nie pomagało i robiło własnie to. I szczerze... Nie tak łatwo znaleźć mi dobrą bazę z kolorem. Naprawdę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, to wiem...Dlatego nadal najlepiej pod cienie spisuje mi się korektor :D

      Usuń
  29. Żel do skóry bardzo suchej, który tak dramatycznie ściąga? Brawo Garnier... Matowych cieni w kremie nie lubię, zarówno Maybelline jak i Bell się u mnie nie sprawdziły bo wyglądają właśnie nieświeżo i sucho, ale na zdjęciu u Ciebie to dramat - dobrze wiedzieć, że droższe propozycje też nie są warte uwagi. Ten piękny 3w1 zawsze mi się podobał, ale efekt na dłoni faktycznie mizerny, a co dopiero pędzlem... A z Resibo coś jest na rzeczy, tego toniku-mgiełki nie mam, ale mam peeling do twarzy i po zmyciu jestem buraczkiem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wcale mnie nie zdziwiło, że Garnier tak zrobił :P Nie lubię tej marki, nic nie poradzę. Choć tonik całkiem daje radę, ten miodowy. A ten peeling z Resibo akurat ja bardzo lubię :)

      Usuń
    2. Ja od nich trochę lubię, trochę nie. Ale bardziej jestem na nie niż na tak :P Peeling Resibo również lubię, ale zaczerwienienie po zmyciu (u mnie) jest silne niestety. U Ciebie nie?

      Usuń
    3. Nie, absolutnie nie mam po nim zaczerwienień :)

      Usuń
    4. Och kurczę! To dobrze, że zapytałam - wspomnę w przyszłości w recenzji, że to na mnie coś musi tak działać :)

      Usuń
  30. Oj szkoda że zawiodły :< Z Garniera to ja i tak w sumie lubię się tylko z czerwonym balsamem do ciała, więc mnie ta opinia nie zdziwiła za bardzo :D

    OdpowiedzUsuń
  31. U mnie też często poza tuszem do rzęs makijażem oka jest tylko kremowy cień:) Color Tatttoo miałam i byłam z niego zadowolona ale jeszcze lepiej sprawdza mi się MAC Paint Pot w odcieniu Soft Ochre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o MACu w tej roli wiele dobrego słyszałam i pewnie prędzej, czy później spróbuję :)

      Usuń
  32. Czasem trzeba ponarzekać :) ale takie posty też są potrzebne, pomagają w podjęciu decyzji podczas zakupów. Zdecydowanie jeśli problem jest palący! :/
    Świetny blog, obserwuję i będę zaglądać. Zapraszam do siebie. :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, sama takie biorę pod uwagę :)

      Usuń
  33. Wydawałoby się, że dobre, znane marki, z dobrą opinią, a tu takie buble. Szkoda! A zastanawiałam się nad różem z Milani, ciekawe, czy też jest słaby...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Róż mam i jest odrobinę lepszy, daje bardzo delikatny kolor, ale jednak zawsze... :)

      Usuń
  34. Wprawdzie do tej pory wypróbowałam tylko 3 produkty marki Resibo, ale byłam z nich zadwolona, a sądząc po opiniach w internecie nie tylko ja. Nie spodziewałabym się, że naturalna marka może spowodować takie podrażnienie. Może oboje z facetem macie uczulenie na jakiś składnik mgiełki?

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.