Brzoskwiniowa pielęgnacja cery prosto z Korei! Skinfood i A`Pieu ♡

Hej!

Ostatnio w kosmetycznym świecie zrobiła się moda na brzoskwinie. Brzoskwiniowe kolory cieni do powiek, paletki, róże itp. zostały ciepło przyjęte i absolutnie mnie to nie dziwi. Kolory są piękne i świeże, a brzoskwiniowy zapach to jeden z moich ulubionych. Ale nie tylko w makijażu inspiracje tym owocem są ostatnio na porządku dziennym. W koreańskich kosmetykach brzoskwinia często się pojawia i to nie w tej makijażowej kategorii, a w pielęgnacji. Ekstrakt brzoskwiniowy może dostarczyć skórze wiele witamin, ma działanie odświeżające, nawilżające i ściągające pory. Dzisiaj opowiem Wam o 3 produktach opartych właśnie na tych słodkich wyciągach, które stanowią ostatnio znaczną część mojej pielęgnacji.



SKINFOOD Premium Peach Cotton Toner

To ciekawa forma toniku, w której należy przed użyciem zmieszać część wodną z częścią pudrową, która osiada na dnie. Zawiera aż 15% ekstraktu z brzoskwini, który spełnia funkcję nawilżającą i ściągającą pory. Dodatek bawełny odpowiedzialny jest za pozbycie się nadmiaru sebum i zapewnienie matowej, ale zdrowej skóry. Oczywiście jak każdy toner zajmuje się również przywróceniem skórze prawidłowego pH oraz przygotowanie skóry na wchłonięcie aktywnych składników z kolejnych kroków pielęgnacyjnych. Mamy tu wygodny, uroczy flakon, podoba mi się też design etykietki. Z pewnością ciekawi Was, czy toner pachnie brzoskwiniowo. Tak, toner i emulsja pachną słodką, dojrzałą brzoskwinią i niewątpliwie jest to ogromna zaleta. Lubię pachnące produkty, ale wiem, że są też osoby, które tego nie znoszą. Dlatego od razu zaznaczam - zapach jest intensywny!


Brzoskwiniowego tonera używam tylko w porannej pielęgnacji. To w ciągu dnia zależy mi na tym, aby skóra nie przetłuszczała się nadmiernie. W końcu nikt nie lubi wyglądać jakby dopiero co brał udział w zawodach zapaśniczych. Tonik nie szczypie, nie wyczuwam też w nim alkoholu, jak to w przypadku produktów przeznaczonych do cery tłustej. Błyskawicznie ściąga nadmiar sebum i zapewnia miłe uczucie odświeżenia, które bardzo lubię. Wyraźnie ściąga pory i wygładza cerę. No i ten brzoskwiniowy, słodki zapach. Naprawdę umila aplikację i w połączeniu z emulsją przez jakiś czas utrzymuje się na skórze. Peach Cotton to jeden z lepszych toników, jakie miałam. Jest łagodny i skuteczny, szybko pozbywa się nadmiaru sebum i trzyma zdrowy mat. Bez alkoholu i przesuszenia.


Emulsja do drugi produkt z serii Premium Peach Cotton, po niej zaleca się również używanie kremu z tej samej serii, ale ja z niego zrezygnowałam. Jest to esencja w postaci emulsji, która przypomina trochę rozwodniony kisiel. Emulsja ma za zadanie nawilżać cerę bez zbędnej, tłustej warstwy. Zawiera 10% ekstraktu z brzoskwini i również jest wzbogacona wyciągiem z bawełny. To lżejsza alternatywa dla kremu i z pewnością wybawienie dla wszystkich osób z bardzo przetłuszczającą się cerą. Opakowanie jest nieco mniejsze, niż w przypadku tonera, co zostało dobrze przemyślane, bo ze względu na konsystencję tonik zużywa się szybciej. Muszę od razu przyznać, że emulsja to tytan wydajności i używana przez kilka tygodni nadal wygląda na dopiero co otwartą. Uwaga, pachnie jeszcze bardziej słodko i intensywnie, niż tonik!


Początkowo planowałam używać emulsji pod krem nawilżający na dzień. Już po kilku użyciach okazało się jednak, że krem w zasadzie nie będzie mi potrzebny. Emulsja jest bardzo lekka i w kontakcie z ciepłem skóry staje się jeszcze bardziej wodnista. Wchłania się dość szybko nie pozostawiając żadnego filmu na twarzy. Pozostawia skórę na tyle wypielęgnowaną, że można spokojnie nałożyć po niej filtr przeciwsłoneczny. Skóra jest miękka i przyjemnie gładka. Mimo matowości i zwężonych porów jest wyraźnie nawilżona. Bardzo lubię produkty balansujące nawilżenie ze zmatowieniem, a ta emulsja radzi sobie z tym naprawdę świetnie. Dobrze współgra również z żelo-kremami, których używam, ale... emulsja zapewnia na tyle dużo nawilżenia, że nie czuję potrzeby nakładania kremu po jej użyciu. To świetna opcja pod minerały, gdzie im mniej na twarzy, tym lepiej. 


Zostawimy teraz markę Skinfood, bo dopełnieniem całej serii są (a raczej były, bo już je zużyłam) brzoskwiniowe maski w płacie marki A`Pieu. Uwielbiam maski w płacie i uwielbiam testować nowości, więc brzoskwiniowe maseczki musiały znaleźć się na mojej liście. Sweet Peach Sheet Mask to połączenie ekstraktu z brzoskwini, jogurtu i wyciągu z bawełny. Jest to maseczka przeznaczona głównie dla cery tłustej, która potrzebuje odżywienia i odświeżenia. Nie są to drogie maski, bo za 4 dolary w sklepie Jolse.com można kupić zestaw 3 sztuk. Jako, że nie mogłam znaleźć angielskiego składu trochę obawiałam się, że po użyciu maseczek może się stać coś nieciekawego. Używam jednak kosmetyków do makijażu marki A`Pieu, więc postanowiłam jej zaufać. I nie spotkałam się ani ze szczypaniem, podrażnieniem, ani z zapchaniem porów. W tej kwestii zatem nie ma się co obawiać.


Maseczki zostały zrobione ze 100% bawełnianej płachty, a ilość esencji w opakowaniu jest naprawdę duża. Podoba mi się to, że esencja nie jest klejąca i oblepiająca twarz. Maseczki oczywiście pachną słodką brzoskwinią i wyczuwam również domieszkę jogurtu. Płachta jest odpowiednio wykrojona i dobrze trzyma się twarzy. W tej kwestii nie mam żadnych zastrzeżeń. Maseczka przyjemnie odświeża cerę, nawilża ją i pozostawia gładką w dotyku. Pozwala też regulować nadmiar sebum i pozostawia skórę w dobrym stanie przez cały dzień. Wyjątkowo tą maseczkę polecam na dzień, można fajnie włączyć ją do pielęgnacji razem z tonerem i emulsją ze Skinfood. Ja używałam maseczek między tonerem i emulsją i w tej konfiguracji brzoskwiniowa pielęgnacja sprawdzała się naprawdę świetnie. To zestaw, który udowadnia, że pielęgnacja cery tłustej może być przyjemna i pachnąca :)



Lubicie brzoskwinię w kosmetykach? Co sądzicie o tym trendzie w kosmetykach? Lubicie matujące produkty? 




♡ ♡ ♡

Podobne wpisy z tej kategorii

26 komentarze

  1. Wyglądają kusząco ale brzoskwinie to ja najbardziej lubię jeść :D Albo neeektarynki *_*

    OdpowiedzUsuń
  2. Aż mi zapachniało brzoskwiniami jak czytałam posta haha :D Najbardziej mnie zaciekawił tonik :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam wszystko co brzoskwiniowe więc pewnie polubiłabym się z tymi kosmetykami.
    Pamiętam jak paletka Sweet Peach powiedziało do mnie...mamo :D

    OdpowiedzUsuń
  4. W tej brzoskwiniowej serii jest jeszcze bardzo dobry puder matujący, który też ładnie pachnie :) Jest chwalony tak samo mocno jak No-Sebum z Innisfree (które mam ja i uwielbiam!) więc myślę, że musi być dobry!

    OdpowiedzUsuń
  5. Akurat oglądałam z poślizgiem na YT Twój filmik o brzoskwiniowym toniku i emlusji i mnie zaciekawiły :D Choć sama bym się nie zdecydowała na te produkty, bo nie lubię zapachu brzoskwiń w kosmetykach, nie kupuję też jogurtów brzoskwiniowych, itp. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Twoje wrażenia brzmią zachęcająco ;) I te opakowania, piękne są!

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam brzoskwinie pod każdą postacią, dlatego bardzo mnie zachęciłaś do tych produktów ;) Koniecznie muszę je wypróbować!

    OdpowiedzUsuń
  8. Tonik zdecydowanie chciałabym wypróbować, apetycznie ich produkty wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  9. emulsja i toner które pachną jak brzoskwinia? super! idealny duet do pielęgnacji chyba każdego typu cery, choć pewnie na mojej suchej sprawdziłby się najlepiej :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Musi pachnieć smakowicie :)
    Szkoda że boję się zamawiać przez Internet...

    OdpowiedzUsuń
  11. Jeszcze nie zamawiałam z Jolse :) Uwielbiam zapach brzoskwini :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja lubię zapach brzoskwiń w kosmetykach, ale rzadko trafiam na piękny aromat. Najczęściej to bardzo chemiczne, odrzucające aromaty. Tylko raz trafiłam na płyn do kąpieli, który pachniał brzoskwinką, taką świeżo zerwaną z drzewka z delikatną nutą goryczki.

    OdpowiedzUsuń
  13. Po twoim filmiku z nowościami zrobiłam swoje pierwsze zamówienie z Jolse :P. Zakupiłam sobie esencję również ze SkinFood ale inną serię i zapas maseczek w płachcie na pół roku :D.

    OdpowiedzUsuń
  14. Miałam coś podobnego - tonik z brzoskwinią z etude i był tak alkoholowy, że aż się nie dało, coś czuje, że na skinfood się skuszę bo lubię zapach brzoskwini w produktach. Emulsja też wygląda zachęcająco, maseczki natomiast miałam ostatnio w koszyku na jolse i wyrzuciłam, bo zdecydowałam się wziąć inne - teraz troszkę żałuje :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mysle, ze polubiąłbym sie z ta serią. Uwielbiam zapach brzoskwini i delikatnosc w kosmetykach azjatyckich <3

    OdpowiedzUsuń
  16. Mam na nie chęć:) brzoskwiniowy zapach to jest to:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Z tej linii skinfood miałam sałatę&ogórek, dobrze ją wspominam, ciekawe czy jeszcze dorobi się recenzji na blogu, bo krem i esencję wypaprałam a emulsję i tonik jeszcze męczę ;) Swoją drogą, zakup tych brzoskwiniowych rozważałam dla męża, dzięki Ci za tę recenzję ;*

    OdpowiedzUsuń
  18. O kurcze, widzę, że brzoskwinie są na topie i w kolorówce i w pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń
  19. To wszystko tak pięknie się prezentuje, że gdybym to zobaczyła gdzieś stacjonarnie pewnie wpadłoby mi od razu w ręce :D ten tonik mnie zaintrygował :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Zaciekawiłaś mnei tym tonikiem :) Kiedyś kusił mnie puder brzoskwiniowy :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Tonik i emulsja przemawiają do mnie jak najbardziej, uwielbiam takie zapachy i działanie wydaje się być świetne

    OdpowiedzUsuń
  22. Sam zapach lubię, chociaż nigdy nie używałam żadnego brzoskwiniowego kosmetyku. Tonik jakoś fajnie wygląda ^^

    yollowe.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  23. Baaardzo lubię ten toner i emulsję, ale maseczki nie miałam jeszcze okazji przetestować. Muszę ją zakupić, bo taki brzoskwiniowy relaks brzmi wspaniale <3

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.