Koreański niezbędnik do ust, który zamieszkał na stałe w mojej torebce ♡

Hej!

Kobieca torebka skrywa w sobie wiele tajemnic, ale trzeba przyznać, że na każdy problem można znaleźć w niej rozwiązanie. Ja lubię mieć przy sobie produkty, które pomogą mi dokonać szybkich poprawek makijażu, oczyszczą to co trzeba i przybędą na ratunek z nawilżeniem. Zazwyczaj noszę najwięcej produktów do ust: balsam, pomadkę matową w neutralnym odcieniu i kilka pomadek kremowych "w razie czego". Ostatecznie wyszło na to, że noszę osobną kosmetyczkę tylko z produktami do ust... Od jakiegoś czasu jednak noszę jedynie 2 kosmetyki, matowa pomadka zostaje, a balsam i kremowe szminki zastąpił produkt, o którym chcę dziś opowiedzieć Wam więcej. Produkt, który nawilża tak dobrze jak balsam i zostawia piękny kolor jak szminka, poznajcie: Heimish Dailism Waterdrop Liptint!



O marce Heimish wspominałam Wam już przy okazji świetnej pianki do mycia twarzy (KLIK), jest całkiem nowa na rynku, ale już zachwyca swoimi wyjątkowymi produktami. Dailism Waterdrop Liptint cechuje nawilżająca formuła, wysoka trwałość i świetny pigment. Intensywność koloru można budować dokładając kolejne warstwy. Formuła tintu została wzbogacona olejkiem z dzikiej róży, słonecznika i ekstraktem z hibiskusa, które zapewniają bogate nawilżenie i wygładzenie ust. Tint ma zdrowo błyszczące wykończenie, którego można jednak się pozbyć odciskając nadmiar w chusteczce. Dostępnych jest 6 odcieni, w tym dwa piękne, dzienne róże. Jeden z nich wybrałam, zdecydowałam się na odcień Sultry Day. Jest bardziej zgaszony i neutralny, pięknie prezentuje się na ustach.


Ładne eleganckie opakowanie w odcieniu golden rose wzbudza zainteresowanie wielu kobiet. I oczywiście kiedy wypowiadam nazwę produktu spotykam się z jeszcze większym zainteresowaniem, bo koreańskie marki w naszym kraju dopiero powoli grzeją swoje miejsce. W każdym razie mi opakowanie bardzo się podoba. Zaskoczył mnie truskawkowy zapach tintu, który bez wątpienia umila proces nakładania. Ja lubię wszelkie zapachowe produkty, nie jestem super wrażliwa i uczulona na dodanie zapaszku do kosmetyku makijażowego. Ten zapach też sprawia, że tint przypomina bardziej pielęgnujący olejek, bo rzadko kiedy producenci decydują się na słodkie zapachy w produktach do makijażu.

 wybaczcie tą porażająco rozmazaną mieszankę zdjęciową :)

Aplikator jest płaski i wygodny, aczkolwiek nabiera trochę za dużo produktu - nie wiem czy tylko ja trafiłam na taką partię, ale można by dopracować to lepiej. Po nałożeniu tintu na usta mam wrażenie, jakbym nałożyła balsam czy olejek pielęgnujący. Nawilżenie i wygładzenie, subtelny połysk i ten przyjemny słodki zapach, który jest wyczuwalny przez dość długi czas, sprawiły, że naprawdę go polubiłam. A efekt na ustach? Naturalny i po prostu ładny. Można stopniować efekt, zrobić charakterystyczne dla Azjatek ombre lub pomalować usta klasycznie. Tint jak to tint, barwi usta. Można więc po kilkunastu minutach zetrzeć błyszczącą warstewkę chusteczką i cieszyć się samym kolorem. A ten zostaje na ustach przez kilka dobrych godzin! "Wżarty" w usta pigment wygląda jak nasz naturalny, odrobinę ulepszony kolor ust :) Z czasem zostawiłam balsamy nawilżające i kremowe pomadki, bo po prostu nie muszę ich nosić - Dailism z powodzeniem mi je zastępuje.  


Używacie tintów do ust? Co sądzicie o takim produkcie? Mieliście już do czynienia z marką Heimish? A może macie ochotę na post z serii "co znajduje się w mojej torebce"? :) Macie ochotę na Dailism Lip Tint?




Ściskam!
♡ ♡ ♡ 

Podobne wpisy z tej kategorii

23 komentarze

  1. Usta ładnie wyglądają po nałożeniu pierwszej warstwy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam, choć moj ulubiony odcień na co dzień to Mild Day :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo ładny kolor. W mojej torebce też znajduje się parę produktów do ust. Kiedyś mi kilka z nich wypadło i zastanawiałam się tylko, skąd się tam wzięły. Tak to już jest, jak każdego dnia wrzucam do torebki coś nowego, a nie wyciągam pozostałych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak miałam, ale przestałam :D

      Usuń
  4. Nie używam tintów, ale ten wyglada pięknie :D Może powinnam to zmienić :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, bo można się zakochać :P

      Usuń
  5. nie znam tego produktu i chyba muszę to zmienić

    OdpowiedzUsuń
  6. Pierwsze o nim słyszę, ale na ustach prezentuje się super :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Efekt ombre na ustach fajnie wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja używam teraz pierwszego tintu w życiu, dzięki Tobie :) Jestem nim totalnie zachwycona, mam ochotę na więcej, może sięgnę po Dailism? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj ten jest zupełnie inny i pewnie o wiele lepszy, więc warto spróbować :)

      Usuń
    2. A jeszcze tylko chciałam zapytać, bo od 14 mnie to nurtuje i jednak muszę zaspokoić ciekawość :D Pod jakim względem o wiele lepszy? Chodzi o te walory pielęgnacyjne, prócz koloru? :)

      Usuń
    3. Wiesz głównie pod względem pielęgnacyjnym właśnie :) I wygląda tak naturalnie!

      Usuń
    4. Dzięki wielkie :) benetint też wygląda bardzo naturalnie - tylko w opakowaniu jest taki czerwony, a na ustach bardzo delikatny! Ale właściwości pielęgnacyjnych brak :) Może się skuszę :)

      Usuń
  9. Chcę! I ten tint i tę kosmetyczkę, skąd ona? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To kopertówka moja droga :D Z Avonu, kupiona wieki temu!

      Usuń
    2. Fajowo się prezentuje :D

      Usuń
  10. Akurat przed chwilą czytałam inny wpis na temat tej marki, ale wcześniej nigdy o niej nie słyszałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A bo tak jak wspomniałam jest stosunkowo nowa :)

      Usuń
  11. nie miałam jeszcze tintów, ale po dwóch warstwach wygląda super na ustach :-)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ale mega mi się podoba ten produkt! Bardzo fajny efekt na ustach i spoko opcja na lato :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.