5 koreańskich hitów ostatnich miesięcy! ♡ Benton, Swanicoco, Skin79!

Hej!

Jeśli troszkę mnie znacie to doskonale wiecie, że jestem miłośniczką azjatyckich kosmetyków. Szalenie cieszy mnie świetna dostępność koreańskich (głównie póki co) produktów w polskich sklepach, ale z drugiej strony im większy asortyment, tym trudniej dokonać wyboru. Dziś mam nadzieję, że trochę Wam pomogę przy zakupach i zaprezentuję Wam moje koreańskie perełki z ostatnich miesięcy. Testuję naprawdę masę produktów i niestety czasowo nie jestem w stanie opowiedzieć Wam o wszystkich nieco więcej - a na pewno nie  w osobnym poście. Mam nadzieję, że ta forma "piątki wspaniałych" przypadnie Wam do gustu. Bardzo chętnie wprowadzę ją częściej! :)



Skin79: Golden Snail Intensive Essence Gel Eye Patch

Jako posiadaczka worków pod oczami sięgających do kolan namiętnie stosuję produkty zmniejszające opuchnięcia. Bardzo lubię wszelkie żelowe płatki pod oczy, ale zazwyczaj cenowo kompletnie się nie opłacają. Zazwyczaj trzeba zapłacić ok. 10 zł za jednorazowy zabieg. Koreańczycy pomyśleli o tym i znaleźli rozwiązanie - opakowanie z 60 płatkami, czyli 30 zabiegów w jednym słoiczku. Całość za 99 zł (w promocji), co daje nam ok. 3 zł za zestaw. Brzmi dobrze, prawda? A skoro przekonałam już Was co do opłacalności może kilka słów na temat działania. Seria Golden Snail jest jedną z moich ulubionych w asortymencie Skin79, uwielbiam regenerujące działanie śluzu ślimaka. Wzbogacony jest ekstraktem z jaskółczego gniazda, czerwonego żeń-szenia i złota, które zapewniają luksusowe i bogate właściwości pielęgnacyjne.


W złotym słoiczku znajdziemy też wygodną łyżeczkę, która ułatwia wydobycie płatków. Są też świetnie zabezpieczone przed wysychaniem - mają specjalne wieczko. Bez problemu można wydobyć każdy z płatków, a ich odpowiednie umieszczenie pod oczami również nie jest kłopotliwe. Uczucie chłodu zaraz po nałożeniu jest bardzo przyjemne i wręcz uzależniające. Efekt? Nawilżona, odprężona i wygładzona okolica pod oczami. Opuchnięcia stają się wyraźnie mniejsze, a zaraz po zdjęciu płatków można nakładać krem pod oczy lub po prostu makijaż. A najbardziej lubię to, że płatki są u mnie zawsze, nie muszę stosować ich tylko przed specjalnym wyjściem, ale po prostu kiedy mam taką ochotę i potrzebę. 30 zabiegów to naprawdę dużo.



Pozostając w temacie płatków i marki Skin79 od jakiegoś czasu korzystam z prawdziwej perełki oczyszczającej dla leniwych. Tonizująco - peelingujące płatki potrafią ułatwić życie. W opakowaniu znajduje się 60 płatków, jeden płatek starcza oczywiście na jedno użycie. Tutaj również mamy dodatkowe wieczko, które zabezpiecza płatki przed wyschnięciem. Każdy płatek wykonany jest ze specjalnej cienkiej tkaniny, ma dwie strony - jedną gładką i jedną fakturowaną. Ta strona chropowata służy do wykonania szybkiego i łatwego peelingu mechanicznego. W składzie esencji, którymi nasączone są płatki znajdziemy melisę, rumianek, nagietek i różę damasceńską. Taka esencja pomaga doczyścić skórę, koi ją i tonizuje. Można ich używać zarówno po wieczornym demakijażu, jak i rano przed dzienną pielęgnacją.


Użycie po wieczornym oczyszczaniu będzie pomagało jeszcze lepiej i dokładniej pozbyć się wszelkich zanieczyszczeń z twarzy. Sam proces peelingu jest bardzo łatwy i przyjemny. Po wykonaniu całego "zabiegu" skóra jest odświeżona, a pory ściągnięte. Przy ewentualnym niedokładnym oczyszczeniu skóry na płatku wyjdą wszelkie "grzeszki", które schowały się w porach. Zdecydowanie warto użyć takich płatków szczególnie po całym dniu noszenia jakiegoś cięższego makijażu. Nie musicie też martwić się o podrażnienia, ponieważ esencja w płatkach jest bardzo łagodna. Omijajcie jednak okolice oczu, bo mimo łagodnego składu to porządny czyścik :)


Marka Benton przekonała mnie już do siebie rewelacyjną esencją ze sfermentowanego grzyba (klik), a znów rozkochał mnie w sobie kolejny świetny produkt. Uwielbiam aloes w kosmetykach i nie tylko (czy tylko ja mam świra na punkcie picia soku aloesowego?) i kiedy zobaczyłam połączenie aloesu z kwasami BHA w toniku do twarzy wiedziałam, że muszę spróbować. Już na górze składu znajduje się również filtrat ze śluzu ślimaka, który ma silne działanie regenerujące i nawilżające. W składzie mamy również oczywiście ekstrakt i sok z aloesu, które wykazują działanie kojące, nawadniające i orzeźwiające. Oprócz tego wspomniane wcześniej kwasy - 0,5% kwas salicylowy. Nie musicie się jednak obawiać tego używania kwasów w okresie letnim, nie jest to aż tak bardzo silnie złuszczająca moc. (O filtrach jednak należy pamiętać zawsze!)


Toner ma gęstszą konsystencję, niż standardowe wodne toniki, w związku z czym polecam rozprowadzać go dłońmi. Nie ma zapachu, co w sumie jest dobre, bo nie ma po co pchać go na siłę. Jedyne zastrzeżenie co do opakowania - pompka czasem brzydko "pluje" produkt, więc trzeba na to uważać :) Toner znalazł się już w moich ulubieńcach maja (KLIK) i to nie bez powodu. Najczęściej osoby, które nie używają toników mówią, że nie czuć ich działania, więc wg. nich dlatego są one zbędne. W przypadku produktu od Benton już od pierwszej aplikacji wyraźnie wyczuwalne jest nawilżenie i odprężenie cery. Zmiękczona cera przygotowana jest na przyjęcie kolejnych pielęgnacyjnych kosmetyków, oczywiście wyrównane jest również pH skóry. Muszę przyznać, że to jeden z nielicznych toników, który tak mocno mnie zachwycił. I z pewnością sięgnę po kolejne opakowanie, gdy to dobije już dna.




Teraz coś w kwestii koreańskiej pielęgnacji ciała, bo rzadko kiedy o niej piszę. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam masła do ciała, uwielbiam je za konsystencję i porządne nawilżenie. Rzadko kiedy polscy dystrybutorzy koreańskich kosmetyków decydują się na wprowadzenie do oferty pielęgnacji ciała, ale muszę przyznać, że Swanicoco postąpiło słusznie wprowadzając swoje odżywcze masło. 300 ml masła zamknięte w minimalistycznym słoiku starcza na... co najmniej kilka miesięcy. Konsystencja prawdziwego masła rozpływa się pod wpływem ciepła skóry i daje się idealnie i gładko rozprowadzić. Skład obfituje w ogrom naturalnych ekstraktów, m.in. z ryżu, pomidora i lawendy. Oparte jest głównie na maśle kakaowym, a zapachu dodaje mu naturalny olejek pomarańczowy. Masełko rzeczywiście pachnie orzeźwiającymi cytrusami, w związku z tym z powodzeniem można go używać również w okresie letnim.



Masło zdobyło moje serce swoją konsystencją, zapachem i wydajnością. Przeznaczone jest przede wszystkim dla suchych, atopowych i wrażliwych typów skóry, ale ja pokochałam je nawet nie mając tych problemów. Choć "masło" kojarzy się bardzo bogato i tłusto, to w przypadku Swanicoco muszę przyznać ogromny plus za szybkie wchłanianie się produktu i brak tłustego filmu na skórze. Myślę, że zainteresuje to spore grono osób :) Masło wygładza, napina i dogłębnie nawilża skórę, która staje się przyjemnie gładka. Orzeźwienie w nazwie produktu też jest bardzo adekwatne, ponieważ podczas aplikacji nie wiem czy to za sprawą zapachu, czy może jeszcze w jakiś magiczny sposób, czuję świeżość, a nie oblepienie. Odżywczy koktajl składników widocznie poprawia stan skóry i wierzcie mi - polubicie smarowanie nawet, jeśli nie byłyście wcześniej jego fankami!




Ostatni produkt zasługujący dziś na uwagę to olejek o zapachu, za którym nie przepadam. Różany zapach kojarzy mi się z różańcem i jakoś nie mam ochoty pachnieć w ten sposób. Jednak trzeba pamiętać o tym, że czasem coś śmierdziuszkowego może mieć świetne działanie i tak jest też w tym przypadku. Jest to produkt o tyle nietypowy, że jest to olejek wodny. Ma więc lekką konsystencję i nie zostawia tłustej warstwy na skórze. Większą część składu olejku stanowi hydrolat z róży stulistnej, który ma właściwości antybakteryjne, przeciwzapalne i wzmacniające naczynia krwionośne. Znajdziemy tu również bakteriobójczy ekstrakt z szałwii lekarskiej. Oprócz tego olejek ma oczywiście natychmiastowe działanie nawilżające i zatrzymuje wodę w skórze. Do czego i jak można go stosować? Jako serum, pod serum, pod makijaż, jako dodatek do kremu czy podkładu lub jako esencja do masek w płachcie. Za pomocą kilku kropel tego olejku można zamienić pudrową konsystencję podkładu mineralnego w aksamitny krem. Brzmi świetnie, prawda?


Przepiękny flakon z pipetką przypomina mi alchemiczną magiczną esencję. I w sumie patrząc na wszystkie zastosowania tego olejku można mu odrobinę magii przypisać. Leciutka konsystencja łatwo się rozprowadza i naprawdę szybko wchłania. Różany zapach na szczęście nie jest trwały i znika po kilku minutach. Jeżeli stosuję olejek jako serum to już po chwili wyczuwalne jest nawilżenie cery, jest też przyjemnie gładka w dotyku. Podoba mi się działanie antybakteryjne, szczególnie przydaje się takiej cerze jak moja. Rzeczywiście po dodaniu kilku kropel do podkładu na koniec dnia nie czekają na mnie żadni nowi nieprzyjaciele. A i tak najbardziej polubiłam mieszać go z podkładami mineralnymi... musicie spróbować tego sposobu! :)



Znacie któryś z tych produktów? Co Was zainteresowało? Jakie są Wasze koreańskie hity ostatnich miesięcy?


♡ ♡ ♡

Podobne wpisy z tej kategorii

24 komentarze

  1. Pojedyncze płatki pod oczy to zdzierstwo ;), dlatego tylko na promocjach kupuję. Te ze Skin79 to rewelacyjne rozwiązanie i muszę sobie zapisać je to następnym razem zamówię :D.

    OdpowiedzUsuń
  2. Złotymi płatkami mnie zaciekawiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Te złote płatki wyglądają naprawdę na bogatości ;)Chociaż najciekawsze wydają mi się te tonizujące płatki- już o nich gdzieś słyszałam, więc muszę je w końcu wypróbować

    OdpowiedzUsuń
  4. Bezapelacyjnie złote płatki najbardziej intrygujące:) A zbliżają się urodziny mojej mamy:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Koreańskie kosmetyki są dla mnie całkowicie obce

    OdpowiedzUsuń
  6. Tonik aloesowy i płatki pod oczy mogłabym mieć ;)
    Ciekawa jestem jak się u mnie spisze esencja Benton

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam płatki pod oczy, u mnie również świetnie się sprawdzają, dlatego to duże opakowanie zaciekawiło mnie najbardziej

    OdpowiedzUsuń
  8. No to teraz muszę kupić wszystkie :'D
    Aaa jeśli lubisz takie płatki pod oczy to zarąbiste ma Petitfee : Gold EGF Eye & Spot Patch - one dodatkowo są z tym składnikiem EGF, czyli mają super działanie przeciwzmarszczkowe :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie miałam żadnych z tych produktów ale muszę przyznać - są one godne zainteresowania !!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Nigdy nie używałam koreańskich kosmetyków i nie wiem, czy się do nich przekonam
    http://ragazza99.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam te płatki i niestety wrażenienia na mnie nie robią, delikatnie nawilżają, ale tylko na chwilę, efekt nie utrzymuje się długo. Tonik też mnie nie urzekł, już wolę esencję z Bentona lub lotion, które lepiej koją i nawilżają. Płatki oczyszczające jednak mnie bardzo ciekawią, może się na nie skuszę.

    OdpowiedzUsuń
  12. Produkt Golden Snail prezentuje się naprawdę świetnie ^.^ I najbardziej mnie zachęca, gdyz tez czasami mam opuchlizne pod oczami :/

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie miałam żadnego z powyższych :) Zawsze ciężko mi się zdecydować, wybór jest aż za dobry :))) BHA Skin Toner wpadł mi w oko ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. O nie wiedziałam o tych płatkach pod oczy ze Skin79 - chętnie je pozam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. przez te zakupy w cocolicie też zakochałam się w tym olejku , ale najmocniej ciągnie mnie ten benton <3 akurat tego jeszcze nie mam haha ;p w ogóle bejbe jakbyś użyła tych płatków tonizujących z neogenu albo cosrx to te skina wypadają jak ubogie rodzeństwo :p

    OdpowiedzUsuń
  16. Nawet nie widziałam, że Skin79 też wprowadziło takie płatki (ma je Cosrx i Neogen, bardzo popularne są), ale co ciekawe Skin79 to firma niezbyt popularna w Korei. A orientujesz się może ile % BHA jest w tym toniku z Bentona?

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny post :) Wszystkie produktu kuszą. Złote płatki pod oczy wyglądają zachęcająco. Zaciekawił mnie też tonik :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Ty masz worki, które chcesz zmniejszyć, ja mam zapadłą dolinę łez, którą chętnie wypełnię... xD Tak źle i tak niedobrze... Tonik kuszący, lubię produkty z aloesem, sprawdzają się u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Płatki pod oczy najbardziej mnie zaciekawiły. Też zmagam się czasem ze spuchniętą okolicą pod oczami. A skojarzenie zapachu róż z różańcem bardzo mnie rozbawiło :)

    OdpowiedzUsuń
  20. miałam tonik Bentonam świetny nawilżacz :-) te ślimakowe złote płatki pod oczy aż krzyczą żeby je kupić :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Muszę się koniecznie skusić na ten tonik, same zachwyty słyszę na jego temat :D

    OdpowiedzUsuń
  22. To wygląda na to, że z płatkami pod oczy też dobrze trafiłam:D

    OdpowiedzUsuń
  23. Uwielbiam wszelkiego rodzaju płatki pod oczy, bo często mam problemy z opuchnięciem. Takie opakowanie 30 zabiegów jest świetną alternatywą dla pojedynczych opakowań. Teraz koniecznie muszę kupić te złote Skin79 ;)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.