Jak się pozbyć zaskórników? Oczyszczający zestaw Skinmiso! ♡

Hej!

Uporczywe zaskórniki potrafią nieźle uprzykrzyć życie. Sama codziennie z nimi walczę, czasem udaje mi się ich pozbyć na trochę dłużej, innym razem szybko wracają. Wiem, że tez macie taki problem i że bardzo często szukacie ratunku. Wierzcie mi, że ja też szukam produktu, który będzie najbliżej ideału jak się da i będzie dawał skuteczne i długotrwałe efekty. Najbardziej problematycznym miejscem jest bez wątpienia nos. Nie wiem czy to dlatego, że to najbardziej wystająca część twarzy, ale tam zaskórniki tworzą się najczęściej. Dzisiaj opowiem Wam o koreańskim zestawie do zadań specjalnych Skinmiso, który w kilku etapach ma się rozprawić z zaskórnikami. I to na dłużej!



To trzy etapy oczyszczania, które mają starczyć na 4 tygodnie używania. Pierwszy krok (step 1) to maseczka w płacie, która ma za zadanie rozpuścić nagromadzone sebum i oczyścić zaskórniki. Otwiera pory, dzięki czemu ułatwione zostanie oczyszczanie mechaniczne. Krok drugi to tak naprawdę oczyszczanie za pomocą specjalnego przyrządu. O Comedo Remover piszę niżej.  Maseczka Step 2 zwęża pory i łagodzi podrażnienia. Trzeci krok to nałożenie jedwabistej esencji, która wygładza strukturę nosa, utrzymuje nawilżenie i kontroluje wydzielanie sebum. W skład zestawu wchodzą 4 maseczki z krokiem 1, 4 maseczki z krokiem 2 oraz 15 ml esencji, co producent przewiduje na 4 tygodnie używania (jeden zabieg na tydzień). Esencja starczy jednak na znacznie dłuższy czas używania. Cały zabieg zajmuje ok. 40 minut, więc można z całą śmiałością porównać go do wizyty u kosmetyczki.


Po oczyszczeniu twarzy nakładamy na suchą skórę maskę STEP 1. Zostawiamy ją na 10-15 minut. Odrobinę szczypie, porównywalnie do peelingów enzymatycznych. I ma podobne działanie. Zdecydowanie ma bardzo dobre właściwości, a efekty zauważalne są od razu. Maseczka ściąga sebum, mam wrażenie, że "wyżera" brud z porów, zdecydowanie wygładza cerę. Jednocześnie przez to, ze namoczone esencją pory stają się mniej skurczone można przystąpić do kroku drugiego - do oczyszczania mechanicznego. Comedo Remover jest metalowym przyrządem zaprojektowanym specjalnie do usuwania zaskórników. Należy przyłożyć go do skóry, delikatnie nacisnąć i przeciągnąć - uwierzcie mi, że WSZYSTKO wychodzi wtedy samo... I jest to nieco obrzydliwe, ale świadczy o skuteczności takiego zabiegu :) Po bólu czas na STEP 2, czyli maseczkę, która szalenie przyjemnie chłodzi i daje ukojenie troszkę podrażnionej skórze. Trzymamy ją na skórze przez 15 minut. Pory po jej użyciu są wyraźnie zwężone, a całość idealnie zamyka ESENCJA, która jest w formie żelu. Przy rozsmarowywaniu czuć już jak zamienia się w jedwabistą konsystencję. Wygładza nosek i działa prawie jak baza silikonowa, z tym, ze wyraźnie czuć tutaj nawilżenie. Ot i po zabiegu! Nie jest to takie skomplikowane, prawda?



Takie przyrządy są już mi znane i bardzo często używałam podobnego, jednak skonstruowanego troszeczkę inaczej. Mam podobne cuda z Oriflame i z drogerii Natura, ale tamte narzędzia mam wrażenie, że są zwyczajnie niedopracowane. Mają bardzo ostre końcówki, przez co można się skaleczyć, a skóra bywa mocno podrażniona. Comedo Remover jest dopieszczony w każdym calu. Mamy tu dwie końcówki z "pętelką", jedną większą i cieńszą, drugą mniejszą i grubszą, zakończoną mniej łagodnie. Za ich pomocą dostaniemy się nawet do trudno dostępnych miejsc. Wizualnie dopieszczony jest pięknym grawerem, ma też etui, które chroni przyrząd przed kurzem i bakteriami. Wykonany jest ze stali nierdzewnej, dzięki czemu łatwiej jest go dezynfekować i nie trzeba martwić się o rdzę. Comedo Remover oczyszcza skórę łagodnie, ale jednocześnie skutecznie i dopieszczony został pod każdym względem. Myślę, że jest wart swojej ceny.


A teraz najważniejsze, czyli efekty. Tym razem postanowiłam zrobić zdjęcie przed i po, mam nadzieję, że okaże się pomocne. Ja jestem bardzo zadowolona z efektów zabiegu. Bardzo polubiłam się też z esencją, która daje genialne wygładzenie i chętnie używam jej jako bazy do wygładzenia skóry przed makijażem. Na zdjęciu nos "po" jest jeszcze podrażniony, ale myślę, że i tak wyraźnie widać poprawę w stanie zaskórników - niektóre zostały zaczerwienione. Jeżeli chodzi o to ile taki stan się utrzymuje, to rzeczywiście raz w tygodniu to optymalna częstotliwość zabiegu. Przy zwykłym oczyszczaniu zazwyczaj pory zostają otwarte, przez co łatwo z powrotem ulegają zapchaniu. Przy rozpuszczeniu sebum i zwężeniu porów efekt utrzymuje się po prostu dłużej. Ja i tak na całe szczęście mogę się pochwalić, że mam o połowę mniej zaskórników, niż kiedyś :) A pory też nie są już tak ogromne.


Co sądzicie o takim zabiegu? Też macie problem z zaskórnikami? Używacie przyrządów do oczyszczania mechanicznego?
 
 
 ♡ ♡ ♡
 
 
 
 PS. ROZWIĄZANIE KONKURSU AZJATYCKIEGO!
 
Miałam problem, żeby wybrać zwycięzcę, bo było tyle ciekawych odpowiedzi...
Ostatecznie nagroda wędruje do:
 
Blonde Kitsune
 
Gratuluję i czekam na wiadomość z adresem: b3.fancy@gmail.com :)
 
Wszystkim bardzo dziękuję, boli mnie serce, że nie mogę obdarować Was wszystkich ;( 
Obiecuję przyjść niedługo z kolejnym konkursem!
 

 Buziaki!

Podobne wpisy z tej kategorii

14 komentarze

  1. Ciekawy zestaw i piękny wpis. Może się pokusze, raz na jakiś czas nie zaszkodzi :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaciekawiłaś mnie, ja nie słyszłam o takim zabiegu. W sumie chętnie wypróbowałabym to na sobie. Oczywiście pory to tez i moja zmora, ale doraźnie radzę sobie w domu z nimi maseczką z białka kurzego :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nawet nie wiesz jaką ogromną radość mi tym sprawiłaś, wyściskałabym cię, gdyby się dało. Poleciał mail od kamilapu@interia.pl :) Ogromnie dziękuję!

    Zaskórniki to i moja zmora. Szczerze mówiąc nie używałam na nie żadnej maseczki poza dość popularną z Bielendy (która guzik robi...), lecz tak jak napisałaś pod koniec posta - mechanicznie oczyszczam twarz. Jakoś się zraziłam po peelingu enzymatycznym, który mnie... zapchał. I teraz stosuję peeling marki Nacomi z pokrzywy. Całkiem przyjemny, bardzo zmielone drobinki:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Na prawdę fajna opcja! Zaskórniki męczą mnie i mojego męża, więc jest to jakieś wyjście 😀

    OdpowiedzUsuń
  5. różnica naprawdę widoczna! najważniejsze! :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie powiem ciekawe, chociaż nie dla mnie ponieważ nie mam z nimi problemów. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Te mam ten przyrząd do zaskórników i dobrze mi służy ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie wystarcza tylko czarna maseczka z Pilaten i problem z głowy! :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajne efekty uzyskałaś! Takie przyrządy do oczyszczania nosa są dostępne w Korei w drogeriach, ale nigdy im się nie przyglądałam z bliska, więc trudno powiedzieć, czy są też tak ładnie wykonane, jak twój :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Az mam ochotę się przekonać jak wpisze się u mnie

    OdpowiedzUsuń
  11. Nic dziwnego, że takie zestawy robią furorę, chyba każdy walczy z zaskórnikami lub rozszerzonymi porami na nosie czy brodzie.

    OdpowiedzUsuń
  12. Takie narzędzia to coś dla mnie nowego! Boję się ;)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.