Kwiatowa siła w Whamisa Organic Flowers Cleansing Oil ♡ Znalazłam ideał?

Hej!

Jeśli czasem tu zaglądacie to wiecie, że stosuję dwuetapowe oczyszczanie skóry, gdzie pierwszym etapem jest zawsze olejek myjący. Jakiś czas temu wykończyłam moich ulubieńców w kwestii olejków myjących i szukałam czegoś na zastępstwo. Po niezbyt udanym romansie z olejkiem Resibo (klik) w moje ręce wpadła nowa dla mnie marka Whamisa, która dostępna jest u oficjalnego dystrybutora marki Skin79. Jako, że ufam im jak mało komu i zarówno wprowadzone do sklepu marki Benton, jak i Swanicoco działają u mnie świetnie postanowiłam zaryzykować. Whamisa Organic Flowers Cleansing Oil to olejek myjący o rewelacyjnym składzie, który... no właśnie, czy równie rewelacyjnie się spisuje?
 


Oleje, ekstrakty i filtraty - w zgodzie z naturą

Sekret Whamisa polega na wykorzystywaniu w swoich kosmetykach sfermentowanych filtratów. Spotkałam się już z tym chociażby przy okazji esencji Benton i takie filtraty nie są dla mnie nowością. Jednak już przy pierwszym spojrzeniu chociażby na opakowania widać, że Whamisa stawia na naturę i jej siłę. Wszędzie widnieje również nazwa organic, która świadczy o dobrej jakości składnikach pochodzenia naturalnego. I kiedy tylko zerknęłam na skład olejku pomyślałam sobie, że to niezły koktajl. Na początku składu witają nas olejki: z orzechów leszczyny, oliwek, awokado, jojoba, arganowy i z kamelii japońskiej. Następnie mamy mieszankę ekstraktów i filtratów głównie z kwiatów. Musicie przyznać, że widząc taki skład ciężko jest oprzeć się pokusie przed wypróbowaniem. Oczyszczanie jest szalenie ważne, szczególnie w tej olejkowej fazie. Poświęcam jej 3-4 minuty i wykonuję przyjemny masaż twarzy. Wolałabym nie używać do takich celów chociażby parafiny ;) Po części ekstrakty z produktów myjących wchłaniane są przecież przez skórę.




Perfekcyjna konsystencja i ziołowy zapach

Opakowanie jakie jest - każdy widzi. Nie lubię rozpisywać się w tej kwestii, ale dodam od siebie tylko tyle, że matowa buteleczka i uroczy, kwiatowy design wstrzelił się w moje gusta. Odrobina wiosennego klimatu weszła do mojej smutnej łazienki. Przy pierwszym użyciu pozytywnie zaskoczyły mnie przede wszystkim dwie kwestie: konsystencja - perfekcyjna, taka jak powinna być. Ciężko mi to wytłumaczyć, ale dla mnie olejek nie może być ani zbyt gęsty, ani zbyt lejący, ani zbyt "suchy". Whamisa zaserwowała konsystencję idealną - wystarczy pompka na jedno użycie! I tu mogę Was już zapewnić, że będzie to produkt wydajny. Drugą kwestią jest zapach. Nie mam sprecyzowanych ulubionych aromatów - albo coś przypadnie mi do gustu, albo nie. Olejek ma ziołowo-kwiatowy zapach, który dla mnie jest subtelny i bardzo przyjemny. Domyślam się, że nie każdemu może przypaść do gustu, dlatego dobrym rozwiązaniem jest przetestowanie najpierw produktu miniaturowego (klik).


Zauroczenie i pożądanie 

Domyślacie się już pewnie, że pisząc w samych pozytywach moja opinia o olejku jest jak najbardziej dobra. Mycie jest bardzo przyjemne, olejek ułatwia masaż i można spokojnie za jego pomocą pozbyć się również makijażu oczu, ponieważ nie szczypie, ani nie piecze. Oczywiście domywa resztki makijażu i to w błyskawicznym tempie. Olejek pod wpływem wody emulguje, czyli zamienia się w mleczną wodnistą konsystencję, dzięki czemu łatwo można go spłukać. Tego właśnie brakowało mi m.in. we wspomnianym przeze mnie wcześniej produkcie od Resibo. Oczywiście należy pamiętać, aby później umyć twarz pianką lub żelem, ale... w tym przypadku mam wrażenie, że nic złego nie stałoby się, gdyby ktoś zapomniał o tym kroku. Skóra między następnym krokiem jest mięciutka, wygładzona, nawilżona i bardzo miła w dotyku. I odkąd go używam po raz pierwszy od długiego czasu widzę znaczną poprawę mojej cery (aktualnie brak nowych stanów zapalnych!), więc olejek idealnie wpasował się w moją pielęgnację i wiecie co? Chyba nie będę szukać innego! A co do pożądania... to zgadza się, bo mam nieprzyzwoitą ochotę... na inne produkty tej marki! :)


Dla kogo mogę polecić organiczny olejek myjący Whamisa? Dla każdego, kto chce zadbać o porządne oczyszczenie cery, które będzie jednocześnie łagodne i niewysuszające. Z powodzeniem sprawdzi się u posiadaczy cer wrażliwych i suchych. Ja z moją mieszaną cerą jestem nim zachwycona. Cery tłuste nie mają się też co obawiać - pamiętajcie, że olejki lepiej zmyją sebum i pomogą w walce z zaskórnikami. Zatem jest to produkt uniwersalnie dobry i trafił już do moich ulubieńców. Gdyby to był jakiś olejkowy konkurs wystawiłabym mu najwyższą notę :) 

Olejek możecie kupić TUTAJ


Używacie olejków myjących do demakijażu? Macie swojego faworyta? Znacie markę Whamisa? Znaleźliście coś ciekawego w ofercie tej marki?


 ♡ ♡ ♡ 

Podobne wpisy z tej kategorii

19 komentarze

  1. dla mnie jedyny minus - smrodek xD no nie mogę się do niego przemóc..

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam olejki myjące, to coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zaciekawił mnie , zapach pewnie też przypadłby mi do gustu, lubię ziołowe nuty zapachowe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie wypróbuj - chociaż miniaturkę :)

      Usuń
  4. Tyle tych olejków na rynku, jest co testować :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już więcej nie będę, znalazłam ideał póki co :)

      Usuń
  5. Ja w olejkach zakochałam się od czasu Soda Pore Holika Holika, ale właśnie te azjatyckie są mega skuteczne. Miałam kilka rodzimych, ale to zupełnie nie było to :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, niestety... Soda Pore też baaardzo lubiłam, ale tutaj naturalny skład wygrywa :) I jednak działanie mam wrażenie lepsze.

      Usuń
  6. Miałam wersję mini. Olejek faktycznie jest super,zgadzam się.Natomiast mój nos doznał szoku przy pierwszym użyciu- niestety zapach jest dla mnie niezwykle mocny. Po kilku użyciach przyzwyczaiłam się, ale na początku zapach mi się nie podobał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już chyba przyzwyczaiłam się do tych naturalnych "Smrodków" i mnie to absolutnie nie rusza :D

      Usuń
  7. Olejki stosuję jako serum natomiast nigdy nie używałam takiego do demakijażu i nie wiem czy taka forma byłaby dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj - są dostępne miniaturowe wersje :)

      Usuń
  8. Aż jestem ciekawa zapachu bo widzę że wzbudza kontrowersje 😊 Opakowanie przepiękne. Na pewno wypróbuję chociażby miniaturę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może nie tyle kontrowersje, co nie każdy lubi ziołowe zapachy :D

      Usuń
  9. Skoro nie zamierzasz szukać dalej olejków, to ten musi być naprawdę świetny :) Mi zapach ziołowy nie przeszkadza, więc pewnie sprawdziłby się u mnie dobrze. Jak uzbieram fundusze, to w niego zainwestuje :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.