Regenerujący krem, który naprawdę działa, czyli Chica y Chico Astazet 4.0 ♡

Hej!

Nasza skóra posiada niesamowitą zdolność do regeneracji. Przez całe nasze życie komórki skóry pracują - tworzy się martwy naskórek, który musimy usunąć, a odnawia się kolejny. Wiadomo, że z upływem czasu ten proces zostaje spowolniony, utrudniają go również promienie słoneczne, niewłaściwa pielęgnacja i często leczenie dermatologiczne. Na badaniu skóry, o którym pisałam wam tutaj, dowiedziałam się, że skóra mojej twarzy ma widoczne uszkodzenia. W tym przypadku było to najprawdopodobniej wynikiem leczenia, które widocznie "wypaliło" mi twarz, miałam z tym duże problemy. Został mi polecony krem nowej, koreańskiej marki, która zachwyca i staje się coraz bardziej popularna w Korei. Krem, który ma pomóc skórze szybciej się regenerować. Czy widzę efekty? Jak działa Chica y Chico Astazet 4.0?


Chica y Chico to po hiszpańsku "dziewczynka i chłopiec". Dziwna nazwa, jak na koreańską, prawda? Marka powstała dla leniwych... może nazwijmy to, zabieganych ludzi, którzy nie zawsze mają czas na porządną kilkuetapową pielęgnację. Chica y Chico stała się sławna wśród celebrytów i wielu młodych dorosłych, ponieważ na efekty nie trzeba długo czekać, a składy tych kosmetyków są na najwyższym poziomie. Póki co wyłącznym dystrybutorem na Polskę jest Rare Beauty Market i posiadają w swojej ofercie 4 kremy, na 4 różne problemy skórne (klik). Dzięki próbkom miałam okazję używać każdego z nich i powiem jedno - to nie będzie mój ostatni krem.


Astazet 4.0 przeznaczony jest do walki z przebarwieniami, bliznami potrądzikowymi i zniszczonym naskórkiem. Koi, nawilża, wybiela i odbudowuje naskórek - tak pisze producent i to obiecuje. Głównymi składnikami aktywnymi są Astaxanthin, czyli naturalny składnik pochodzący z alg i skorupiaków, który ma wspaniałe działanie antyoksydacyjne, 1000 razy silniejsze, niż witamina C! Do tego sfermentowane ekstrakty, witamina PP i owocowe wyciągi. Taki koktajl brzmi bardzo obiecująco. A jak to wygląda w praktyce?

 
Opakowanie kremu wygląda jak zwykła maść apteczna i najprawdopodobniej nie zachęca do zakupu od pierwszego wejrzenia. Aż dziw bierze, że kosmetyk jest koreański, w końcu kto inny, jak nie Azjaci przykładają wagę do opakowań? W tym przypadku jednak nie szata zdobi produkt, liczy się wnętrze. Minimalistyczna tubka może podkreślać powagę działania kosmetyku. A że działa - to wiem. Krem ma delikatnie żółtawy kolor i przyjemną, lekko żelową konsystencję. Delikatnie rozpuszcza się pod wpływem ciepła, ułatwiając dokładne wmasowanie produktu w twarz. Na bardziej problematyczne strefy można dołożyć kremu - spotęguje to tylko działanie. Wchłania się dość szybko i nie zostawia lepkiej warstwy, jedynie jedwabistą powłoczkę. Produkt jest bezzapachowy. 

Przez pierwsze dwa tygodnie kremu używałam regularnie w wieczornej pielęgnacji, omijając jeden dzień w tygodniu na maskę całonocną. Obecnie wygląda to różnie, bo czasem potrzebuję na noc czegoś na stany zapalne. Zazwyczaj są to 3-5 dni w tygodniu. Niemniej jednak używam kremu od 1,5 miesiąca, stosuję go też w pielęgnacji cery Mojego Mężczyzny, który jeśli chodzi o twarz jest totalnym ignorantem i to ja muszę za nim biegać z kremami właśnie.


Jakie są efekty? Przede wszystkim przebarwienia po jakichkolwiek niedoskonałościach giną znacznie szybciej, kiedyś mogły się trzymać tydzień i dwa, teraz to kwestia kilku dni. U mojego Chłopaka krem pozwala pozbyć się suchych srek i koi podrażnioną skórę. Cera stała s mniej poszarzała, zniknęły zaczerwienienia z okolic nosa, również u mnie. Jeśli chodzi o przebarwienia stała się również dziwna rzecz... na lewym policzku mam od zawsze duży pieg - znamię. Był on mocny i bardzo widoczny, nawet przy mocno kryjących podkładach. Wyraźnie po nim widać, że zbladł i stracił na pigmentacji. Kompletnie nie tego się spodziewałam, ale to tylko świadczy o sile kremu. Astazet zapewnia świetne nawilżenie i zdecydowanie rozjaśnia cerę. I nie chodzi mi tu o bycie bladą, tylko o ujednolicenie kolorytu i wydobycie naturalnego blasku. Gdyby nie worki pod oczami i pojedyncze niedoskonałości na linii żuchwy i brodzie... mogłabym spokojnie czuć się dobrze bez pokładu. Zresztą częściej wychodzę załatwić drobne sprawy na mieście nie wstydząc się wyglądu mojej cery. W końcu jestem z niej bardzo zadowolona, a Astazet pomógł mi to zadowolenie osiągnąć.


Bez wątpienia Chica y Chico jest marką godną uwagi. Astazet zdobył moje uznanie i rozbudził ochotę na więcej. Na pewno sięgnę po krem Tota-S na zmiany trądzikowe, sądzę, że może wiele dobrego u mnie zdziałać. A jeśli potrzebujecie pomocy z wyborem napiszcie do obsługi sklepu, z pewnością Wam pomogą! 

Krem Astazet kupicie TUTAJ. Możecie tu też zobaczyć efekty na zdjęciach przed i po!

Mieliście już do czynienia z marką Chica y Chico? Co sądzicie o takich specjalistycznych kremach? 




♡ ♡ ♡ 

Podobne wpisy z tej kategorii

13 komentarze

  1. Ciekawe czy zaleczyłby mi moje blizny po trądziku i ogólnie.. problemy z cera. Hm.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem ciekawa, jak by dał radę u mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nigdy wcześniej nie miałam z nią styczności, nawet na blogach. Jeśli kiedyś gdzieś będę miała okazję to chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo, tak jak pisałam, to nowość :)

      Usuń
  4. Myślę, że u mnie by się sprawdził ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Do czynienia nie miałam, ale jestem koszmarna w pielęgnacji twarzy. To coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, to fakt, idealny dla leniuszków :)

      Usuń
  6. Aż dziw, że to koreański produkt, faktycznie wygląda na apteczny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W działaniu jednak reprezentuje swój kraj najlepiej jak można :)

      Usuń
  7. Pierwszy raz słyszę o nim i będę musiała to mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja mam dużo blizn po ospie wietrznej, ale są dość głębokie i raczej żadna maść/krem nie pomogłaby mi ich spłycić. Krem wydaje się być fajny, ale mojemu problemowi nie pomoże. Szkoda, ale w aż takie cuda nie wierzę :D

    OdpowiedzUsuń
  9. mam zamiar sprawić sobie ich produkty niebawem, ostatnio się wstrzymałam ze względu na finanse ;)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.