Oczyszczająca zielona herbata, czyli Skin79 Green Tea Purifying Clay Mask ♡

Hej!

Ostatnio kuszę Was maskami w płachcie, ale to nie znaczy, że przerzuciłam się tylko i wyłącznie na tą formę "maskowania". Nadal bardzo lubię maski glinkowe, szczególnie te oczyszczające, bo maski w płachcie nie są w stanie dorównać im działaniem. Często rozrabiam sobie glinki samodzielnie, ale nie zastąpi to jednak produktów z dobroczynnymi składnikami aktywnymi. W pielęgnacyjnych ulubieńcach roku wspomniałam Wam o świetnej oczyszczającej masce, a dziś nadszedł czas, aby bliżej się jej przyjrzeć. Panie i Panowie, oto Skin79 Green Tea Purifying Clay Mask!

 
Moc białej glinki i zielonej herbaty

Skład maski jest bardzo bogaty, występuje tu mnogość ekstraktów roślinnych. Maska oparta jest na kaolinie i glince bentonitowej, które oczywiście mają silne działanie oczyszczające, detoksykujące i przeciwzapalne. Glinka bentonitowa ma też działanie lecznicze i jest polecana w różnego rodzaju alergiach i problemach skórnych. Zielona herbata pomaga przy stanach zapalnych skóry, tonizuje, odświeża i regeneruje. Wysoko w składzie znajduje się również puder z czerwonej fasoli, który jest naturalnym peelingiem i pomaga usunąć martwy naskórek. Maska nadaje się zarówno dla cery tłustej, jak i suchej. Producent zapewnia, że skóra po użyciu maseczki ma być nawilżona, świeża i promienna.


Herbaciany krem - tytan wydajności 

Słoiczek kryje w sobie 95 ml produktu. I uwierzcie mi, że starczy to... na wieki. Używam tej maski regularnie już kolejny miesiąc z rzędu, a mam wrażenie, że jej nie ubywa. Ma niesamowicie kremową konsystencję, która rozprowadza się na twarzy jak marzenie. Pachnie przyjemnie herbaciano, kojarzy mi się z zieloną Nestea. Po nałożeniu nie czuć pieczenia, ani szczypania. Nie jest to agresywne oczyszczanie, jak w przypadku mojego drugiego ulubieńca - maski błotnej z cynkiem z Sephory. Tam czasem aż łzawią oczy, tutaj czuć delikatne orzeźwienie. Jedynym problemem jest oczywiście szybkie zasychanie, jak to przy glinkach bywa. Warto zaopatrzyć się więc w jakąś mgiełkę, lub wodę termalną, żeby móc przytrzymać maskę dłużej na twarzy.


Miękkość i wygładzenie

Po 10 minutach od nałożenia maseczki należy wykonać delikatny masaż strefy T. Oczywiście należy wcześniej maskę delikatnie zwilżyć, bo na zaschniętej warstwie będzie to raczej niemożliwe. Zwilżenie umożliwi również łatwiejsze usunięcie maseczki. Jakiego efektu możecie spodziewać się po zmyciu? Tu muszę przyznać, że obietnice producenta zostały spełnione, a skóra rzeczywiście jest świeża, miękka i rozświetlona. Wyraźnie czuć wygładzenie i odświeżenie, natomiast absolutnie nie jest wyczuwalne nieprzyjemne ściągnięcie i przesuszenie. Taki efekt często towarzyszy glinkom używanym solo. Tutaj ekstrakty tworzą całą magię. Z innych efektów zauważyłam również delikatne zwężenie porów i rozjaśnienie zaczerwienień i podrażnień. Maska nie tylko oczyszcza, ale i działa na skórę kojąco. A rzadko kiedy można spotkać produkt łączący te dwie funkcje.


Uniwersalne i pożądane właściwości

Kolejny raz przekonałam się na własnej skórze, że Skin79 można ufać. Maska z zieloną herbatą to następny kosmetyk, który mogę dodać do swojej listy produktów, które rzeczywiście działają. Oczyszczające, nawilżające i kojące właściwości maseczki są pożądane przez posiadaczki cery każdego typu. Jest to maska uniwersalna i wielofunkcyjna, która powinna się sprawdzić u większości z Was. Dla mnie to idealnie uzupełnienie dla odżywczych i nawilżających maseczek w płachcie, których używam regularnie. Podsumowując - polecam tą maskę w zasadzie wszystkim, którzy potrzebują oczyszczenia dogłębnego, ale jednocześnie niepodrażniającego. W końcu skoro obietnice producenta zostały spełnione... to czego chcieć więcej? :)


Maseczkę możecie kupić TUTAJ, dostaniecie ją również w świetnej promocji razem z żelem Pearl Luminate (KLIK).
Lubicie glinki? Stosowaliście już maseczkę z zieloną herbatą? Co o niej sądzicie?





♡ ♡ ♡  

Podobne wpisy z tej kategorii

27 komentarze

  1. Już od dłuższego czasu mam ochotę na tę maskę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam chrapkę na tą maskę ♥ Jest na mojej chciejce ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta maska w konsystencji przypomina mi maskę oczyszczającą Sephora :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem, jest podobna, ale ta z Sephory zostawia taki tępy mat :c

      Usuń
  4. Uwielbiam zieloną herbatę mmm

    OdpowiedzUsuń
  5. polubiłabym się z taką formą maseczki, nie ma to jak dobrze oczyszczająca glinka :-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Też używam wody termalnej do masek glinkowych :) Zabieram się długo do kupna jakiejś maski os ksin79, bo czytam same pochlebne recenzje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi ze skina wszystkie produkty się sprawdzają, więc się nie dziwię :)

      Usuń
  7. Ostatnio czytam na jej temat recenzje i rozważam zakup :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zawsze mam pewne wątpliwości, gdy produkt do oczyszczania ma służyć zarówno skórze tłustej jak i suchej - przecież mają różne potrzeby :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat w tym przypadku chodzi o to, że standardowe glinki ściągają skórę, co dla suchej cery może być mało komfortowe. A tutaj mamy do czynienia zarówno z oczyszczeniem, jak i nawilżeniem :)

      Usuń
  9. Nabrałam ochoty na tą maseczkę, piękne zdjęcia !

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja glinki lubię i też sobie czasem sama je przyrządzam (mam białą, zieloną i jeszcze dwie jakieś inne, ale nie pamiętam jakie). Jednak gotowe maseczki mają swoje plusy, bo są po prostu wygodniejsze. Moją ulubioną maseczką z glinką jest MISSHA Natural Color Clay Mask (mam wersję zieloną i jest naprawdę świetna). Ta ze Skin79 wygląda naprawdę zachęcająco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, nie miałam tej, o której mówisz, kiedyś sobie wypróbuję :)

      Usuń
  11. I zaś mnie kusisz :P wpiszę na listę oczekujących może kiedyś będzie jakaś mega promocja :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mam teraz wielką ochotę na maseczki Origins, o których słyszałam już tyle pozytywów, że muszę wypróbować koniecznie :) Ta ze Skin też mi się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja miałam ta zieloną z origins drink up bo wszyscy zachwalili...a na mojej cerze mieszanej, problematycznej nie zrobiło nic :(

      Usuń
    2. Właśnie też miałam ochotę na Origins, ale jakoś mi nie po drodze :)

      Usuń
  13. kusi mnie ta maska, ale teraz zamówiłam dwie bąbelkowe więc na nie poczekam ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam takie maseczki!!! :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam o niej na facebooku i wygląda bardzo zachęcająco. A po twojej recenzji tym bardziej jestem przekonana, że potrzebuję tej maski do szczęścia :P

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.