Małe jest piękne, czyli dlaczego lubię miniaturki produktów ♡

Hej!

Żyjemy w maxi-erze: zestawy powiększone, maxi promocje, my dążymy do bycia xs, ale nasze zakupy koniecznie muszą być xxl! I choć sama do mini rozmiarów nie należę to uwierzcie mi, że lubię mini. I mam tu na myśli kosmetyki oczywiście :) Zauważyłam, że mam sporo miniatur zarówno kosmetyków kolorowych, jak i tych pielęgnacyjnych. Pielęgnację oczywiście zabieram w podróże, a jako, że jestem studentką na "obczyźnie" to sporo jeżdżę. Dziś opowiem Wam trochę dlaczego tak bardzo lubię mini produkty i może przekonam Was do tego, że warto się na nie skusić, bo są zwyczajnie opłacalne!



Mini kasa, maxi przyjemność

Faktem jest, że miniatury są po prostu tańsze. Uwielbiam najbardziej okres przedświąteczny, kiedy to perfumerie i luksusowe marki tworzą piękne zestawy miniatur produktów, które często są tańsze, niż jeden pełnowymiarowy kosmetyk. Przykładowo zestaw Too Faced: róż z pomadką kosztował ok. 45 zł, gdzie sama pomadka kosztuje 90 zł. Pełnowymiarowy tusz do rzęs Estee Lauder kosztuje 150 zł, a za miniaturę wraz z odżywką płacimy 49 zł bez promocji. Warto tutaj tylko zwrócić uwagę na to, żeby miniatura rzeczywiście się opłacała, a zatem, żeby jej pojemność była mniej więcej połową standardowej pojemności. W końcu kupujemy miniaturę, nie próbkę :) To świetna okazja, aby zaznać luksusu mniejszym kosztem. W ten sposób mogłam poznać kosmetyki Make Up For Ever, Estee Lauder, Givenchy, czy Biotherm, na które normalnie nie mogę sobie pozwolić. Portfel jest szczęśliwy, mam co jeść, a i kobiece zachcianki są spełnione!


Anty-bublowa ochrona

Bubel, niewypał, zawód - ile razy już takie słowa padały względem kosmetyków, które po prostu się nam nie sprawdzały. Miniatura to świetna okazja do przetestowania produktów, szczególnie tych luksusowych i wygórowanych cenowo. W końcu tani bubel boli mniej, niż wyrzucone w błoto kilka stówek, prawda? Ja dzięki miniaturkom przekonałam się chociażby, że żadna maskara nie będzie lepsza, niż seks, a na pewno nie ta z Too Faced :) Mini produkty są idealną okazją do przetestowania na własnej skórze, czy rzeczywiście warto wydać na dany kosmetyk równowartość miesięcznego czynszu. A nawet, jeśli się u nas nie sprawdzi to zużycie w inny sposób lub po prostu wyrzucenie, nie będzie bolało tak mocno i tak długo, jak przy pełnym produkcie. Bo o ile zła maskara nadaje się raczej do wyrzucenia, tak kiepski krem do twarzy starczy mi na wysmarowanie dwóch pośladków - im nie zaszkodzi, a w ten sposób pokażę mu, gdzie jego miejsce!


Naturalna selekcja

Jak już wcześniej wspomniałam, miniatury są po prostu do testowania. Po użyciu próbki kremu jesteśmy w stanie stwierdzić, że nas nie uczula, natomiast po zużyciu miniaturki wiemy już, czy rzeczywiście zasługuje on na naszą uwagę, czy był świetny na używanie przez miesiąc. Miniatury kremów do twarzy to zazwyczaj 15 ml, co starcza spokojnie na miesiąc codziennego używania. Po miesiącu możemy z całą śmiałością stwierdzić, czy to była jednorazowa przygoda, czy chcemy więcej. Ja w ten sposób tworzę sobie listę tego, co przy okazji grubszej wypłaty i wykończenia zapasów mogę kupić. Choć przyznam szczerze, że niektóre mini produkty potrafią być nie do zdarcia. Bronzer z Too Faced, czy puder z Make Up For Ever to kosmetyki, których używam już długo, namiętnie, a jeszcze nie widać w nich denka. Może się okazać, że maleństwo na pierwszy rzut oka będzie tytanem jeśli chodzi o wydajność. Kto powiedział, że ulubieńcem na długie miesiące nie może być miniaturka! :) 


Małe cieszy oko

Szczeniaczki, kociątka, dzieci - wszystko co małe cieszy oko. Podobnie jest z miniaturowymi kosmetykami. Producenci często starają się, aby malutkie opakowania były dopracowane i szczegółowe - wystarczy spojrzeć na mini flakony perfum, czy ten przeuroczy róż z Too Faced. Nawet te zwyczajne tubki mają w sobie coś rozczulającego i prezentują się jakoś tak lepiej, niż ich pełnowymiarowi bracia. A te mini pomadki?! Wyglądają elegancko, a przynajmniej mam pewność, że w całości je zużyję, zanim skończy się ich termin przydatności. Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam ładne opakowania, czy to słodkie i urocze, czy to luksusowe i kobiece. Małe dzieła sztuki są piękną ozdobą dla toaletki, czy półki z kosmetykami. A noszone w torebce mogą zachwycić koleżanki i... po prostu umilić nam chwilę. Warto otaczać się ładnymi przedmiotami, a jeśli w dodatku są one przydatne - cóż, ja jestem kupiona! 



I co, przekonałam Was? :) Zaoszczędzone pieniądze, miejsce w torebce i mniejsze ryzyko zawodu są chyba wystarczającymi argumentami! Otaczam się miniaturami - zawsze jakaś znajdzie się w torebce, kosmetyczce, czy nawet w kieszeni. Lubię dostawać miniatury w boxach kosmetycznych, o ile to nie są mikroskopijne cuda na 2 użycia. Są urocze, bardzo poręczne i po prostu przydatne. Jestem ciekawa Waszego zdania, dajcie znać, czy też uważacie, że małe jest piękne! :)





♡ ♡ ♡


Podobne wpisy z tej kategorii

37 komentarze

  1. Przekonałaś, przekonałaś! ;) Ja generalnie lubię miniatury, a najbardziej na wyjazdy :) ale najlepiej, by były to jednak sprawdzone produkty. Muszę się przyjrzeć tym produktom Too Faced, z Estee Lauder też byłam zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam też tak, że mam miniatury sprawdzonych produktów :) Albo po prostu tworzę sobie miniatury z tych produktów, pełnowymiarowych :D

      Usuń
  2. Kupiłaś mnie tym wpisem :D Masz całkowitą rację, ja uwielbiam małe rzeczy, a jeśli są one markowe i w dodatku przydatne to biorę kiedy tylko mogę :D
    Pozdrawiam, Juliet Monroe :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też uwielbiam maleństwa, a małe perfumy to mistrzostwo świata! W ogóle śmieszne jest to, że często w Sephorze mniejsze produkty się bardziej opłaca. W sensie, kupić np. dwie miniatury, które łącznie mają pojemność jak pełny produkt, a zapłaci się w sumie mniej. Nielogiczne, a jednak - warto szukać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, właśnie też to zauważyłam :)

      Usuń
  4. Też bardzo lubię kupować mini produkty :) A taki róż np. i tak wystarcza na bardzo długo, nawet w małej pojemności :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, bronzer z TF jest nie do zdarcia :)

      Usuń
  5. KOCHAM MINIATURKI <3
    Widzę, że chyba też się skusiłaś na Sephora BOX :)
    Ja jak tylko zobaczyłam ten box gratis do zakupów to kliknęłam paletę, na którą się dość długo czaiłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, dokładnie :) Był naprawdę udany :) Ja kupiłam akurat prezenty wtedy :)

      Usuń
  6. Bardzo lubię mini produkty, są lekkie i nadają się w podróż :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam miniatury! Z podanych przez Ciebie powodów, ale też mam po prostu tyle tego wszystkiego, że nie jestem w stanie czasem zużyć full size... a nie lubię jak się coś marnuje :D a takie małe - jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ja też uwielbiam miniatury. Niektóre są na tyle fajne rozmiarowo, że możemy naprawdę dobrze poznać produkt i zadecydować o ewentualnym zakupie pełnowymiarowego opakowania. Jakiś czas temu robiłam nawet post, w który pisałam o próbkach/miniaturach dzięki którym skusiłam się na pełnowymiarowe opakowanie. O dziwo jest tych produktów całkiem sporo :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też lubię miniaturki np krem clinique dałam 29zł za 15ml (więc obliczając za pełnowymiarowy produkt powinnam zapłacić ok 100 ) a na stronie Douglasa krem kosztował 225zł... Więc naprawdę sporo oszczędziłam ;) zresztą ja wyłapuje takie oferty :P

    OdpowiedzUsuń
  10. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  11. Małe cudeńka <3 za to kocham sephora box <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Lubię miniaturki produktów. Są idealne do zabrania w podróż czy do noszenia ze sobą w torebce. Oprócz tego zawsze można przetestować produkt i uchronić się przed ewentualnym wywaleniem pieniędzy w błoto.

    OdpowiedzUsuń
  13. Przekonałaś mnie :) uwielbiam miniaturki :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Genialnie napisane. Krem do pośladków mnie ubawił 😊 kocham próbki i miniatury i też lubię je dostawać

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha :) Cieszę się, że mi się czasem uda napisać coś ogarniętego :D

      Usuń
  15. Bardzo dobre argumenty na kupowanie miniaturek :) Bardzo dobre przykłady, dlatego ja też czasem lubię sobie kupić coś mniejszego, przede wszystkim ze względu na to, że może okazać się niewypałem.

    OdpowiedzUsuń
  16. Pamiętam miniaturkę tuszu Clinique High Impact, wystarczył mi na długo, kosztuje naprawdę niewiele (w wersji mini) i w dodatku był bardzo dobry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to sobie chętnie wypróbuję :)

      Usuń
  17. sama bardzo lubie korzystac z miniatur :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Miniaturowe opakowania zawsze przyciągają mój wzrok - nie wiem czemu :) malutkie aplikatorki wyglądają przesłodko, a przy tym mamy możliwość przetestowania wielu produktów, wykończenia ich i zdecydowania, który chcemy kupić w pełnowymiarowym opakowaniu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, jest coś w małych rzeczach, że nas po prostu rozczula :)

      Usuń
  19. Ja jak najbardziej lubię miniatury, bo w przypadku niektórych produktów to też szybciej znika i można kupić coś nowego. Gwarancja że się nie zmarnuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ja też jestem zdania, że miniaturki to super sprawa. Szczególnie, że niektóre potrafią być tak wydajne, że wystarczą na lata (chodzi o jakieś róże etc.), więc pełnowymiarowego opakowania nie ma sensu kupować, skoro i tak się go nie zużyje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No bronzer mam już rok i nie widać zużycia :)

      Usuń
  21. Świetne te mini produkty i rewelacyjne zdjęcia::)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zmieniłaś moje podejście patrzenia na miniatury produktów. Zazwyczaj nie spoglądałam na nie, myśląc że to zupełnie nie jest opłacalne. Chyba muszę przejrzeć oferte drogerii :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Powiem szczerze, że mnie przekonałaś. Nigdy o tym w ten sposób nie myslałam :-) Pozdrawiam :-)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.