Ulubieńcy Roku 2016: Pielęgnacyjne hity! Skin79, Holika Holika, Resibo, Joico...

Hej!

Wiem, że nie było mnie tu jakiś czas, ale niestety nie miałam aparatu. Wracam jednak i obiecuję regularność! Ostatnio zrobiłam podsumowanie dotyczące ulubionych kosmetyków w dziedzinie makijażu. Było mi zdecydowanie łatwiej je wyselekcjonować, bo wybrałam po prostu to, co sprawdzało mi się na co dzień, czemu wiem, że mogę ufać. Pielęgnacja natomiast to trudna sztuka, która wymaga od nas nauki własnej skóry i odkrycia jej potrzeb. Rok 2016 był obfity w świetne produkty, przetestowałam ich naprawdę dużo i odkryłam perełki. Pokażę Wam tylko to, co fizycznie "posiadam na stanie", ale uwierzcie mi, że tych hitów było znacznie więcej. O wielu z nich przeczytacie przecież właśnie tu, na blogu :) Zaczynamy!


 

Uniwersalny pielęgnacyjny hit! Holika Holika Aloe 99% Soothing Gel

Używałam aloesu z kilku firm, lepszych i gorszych, ale ten z Holika Holika jest zdecydowanie najlepszy. Nie wspomnę już o najlepszym designie, jego opakowanie po prostu budzi zainteresowanie i cieszy oko. A w dodatku jest bardzo wygodne. Aloes jest uniwersalny, używam go na przesuszone miejsca, łagodzę nim poparzenia (które jako, że jestem niezdarą, zdarzają mi się często). Z powodzeniem zastąpi lub wzbogaci krem do twarzy, często używam go, kiedy pracuję w domu, a nie chcę nakładać tony produktów na twarz. Uwielbiam go jako maskę do włosów - używam przed myciem lub mieszam z maską do włosów. Nawilża, łagodzi i daje uczucie odświeżenia. To mój absolutny hit, dlatego od niego zaczynam to zestawienie.


Hity w pielęgnacji włosów: Joico, Biovax

Miałam okazję testować wiele włosowych produktów, ale szczególnie dwa wywarły na mnie największe wrażenie. Pierwszy raz miałam okazję używać kilku różnych masek Biovax marki L'biotica. Wiem, że trzeba poświęcić trochę więcej czasu na ich użycie, ale to tylko wzmacnia działanie składników aktywnych. Maskę pod czepkiem i ręcznikiem trzymam na włosach od 15 do 30 minut, a działanie widać od razu po wysuszeniu włosów. Głęboko odżywione, lśniące włosy, wyraźnie nawilżone i w lepszej kondycji. Ale podobne działanie można uzyskać za pomocą odżywki w sprayu bez spłukiwania Joico z serii K-pak. To już profesjonalna włosowa pielęgnacja, którą możemy zabrać do domu. Bardzo wygodna, ułatwiająca rozczesywanie, nie obciążająca włosów. Używam jej również na suche włosy. Widocznie regeneruje, redukuje puszenie się i zdecydowanie zmniejsza rozdwojone końcówki. 


Kąpielowe odkrycie: Sweet Bath

Słodkości kąpielowe Sweet Bath to zdecydowanie odkrycie roku 2016. Przepiękne muffiny nie tylko cieszą oko, ale i rozpieszczają nas swoim działaniem i zapachem. Kreatywne pomysły - kąpielowe lody, ciasteczka i puddingi... Miłość, totalna miłość od pierwszego użycia! Więcej przeczytacie TUTAJ.

 

Oczyszczanie twarzy: Holika Holika, Panna

O tym jak dwuetapowe oczyszczanie twarzy odmieniło moją pielęgnację pisałam już TUTAJ. Jestem wierna olejkom, a w zeszłym roku najlepiej sprawdzały się u mnie olejki Holika Holika. Ulubionym olejkiem codziennym jest ten z serii Soda Pore Cleansing BB Deep, który nie tylko cieszy oko, ale i świetnie i dogłębnie oczyszcza skórę. Od zadań specjalnych jest olejek z serii All Kill Cleansing, który w kontakcie z wodą zamienia się...w piankę. Jest to więc produkt dwa w jednym, dla leniwców :) Ale jeśli o piankach mowa to od kilku miesięcy używam japońskiej pianki Panna, która pozostawia skórę skrzypiącą z czystości i jest tak wydajna, że mam wrażenie, że zostanie ze mną na wieki. 

 
Peelingi do twarzy: Skin79, Klairs, Vianek  

Mam aż trzech ulubieńców peelingowych. Wspaniale sprawdzał się u mnie Sweet Honey Sugar ze Skin79, który bardzo porządnie oczyszcza i w dodatku nawilża skórę. Podobnym do niego, choć delikatniejszym w działaniu peelingiem o naturalnym składzie jest Black Sugar marki Klairs, który niesamowicie wygładza cerę. Świetny okazał się być również odżywczy peeling-maska polskiej marki Vianek, który nie tylko złuszcza martwy naskórek, ale również odżywia i nawilża skórę. A w dodatku ma przepiękny, uzależniający zapach!

 

Maski: maski w płachcie, Cosrx, Skin79, Sephora

O mojej miłości do masek w płachcie nie muszę chyba nikomu mówić. Używam ich regularnie i namiętnie, ciągle odkrywam nowe marki, nowe składniki aktywne i nowe działania. Uwielbiam przyjemny chłodek i potężną dawkę nawilżenia, jakie serwują. Zdecydowanie królowały u mnie te ze Skin79, Holika Holika i Tony MolyUżywałam również "normalnych" masek, a szczególnie sprawdziły mi się dwie, bardzo podobne do siebie. Błotna maseczka z cynkiem z Sephory to zdecydowanie oczyszczający hit. Ściąga nadmiar sebum, usuwa zanieczyszczenia i zwęża pory. To profesjonalne spa w domowym zaciszu. Bardzo podobna w działaniu jest oczyszczająca maseczka na bazie glinki z zieloną herbatą ze Skin79, o której będę pisać niebawem. Oprócz świetnego działania oczyszczającego zapewnia ona skórze odświeżenie i zdecydowanie ją zmiękcza. W kwestiach ratunkowych muszę wspomnieć o plasterkach na wypryski Cosrx, które są po prostu genialne w działaniu. Wyciągają wszystko co "siedzi" w niedoskonałości i rano nie ma już śladu po pryszczu. Cudo! Z tej samej marki moim ulubieńcem jest również miodowa maseczka całonocna (klik), która regeneruje i zmiękcza skórę i dodaje jej blasku.



Sztyft do wszystkiego: Skin 79!

O sztyfcie Jojoba Multi Stick Balm pisałam już TUTAJ, był to hit wakacji. Używałam go do wszystkiego - przesuszenia, niedoskonałości, nawet poparzenia. Działa uniwersalnie na wiele problemów skórnych. Z powodzeniem poradzi sobie z suchymi łokciami, piętami, pomoże załagodzić stany zapalne. A w dodatku ma bardzo wygodną formę.   

 

Pielęgnacja twarzy: Resibo, Benton, Swanicoco, Missha 

W kwestii pielęgnacji twarzy testowałam naprawdę masę produktów, wiele się u mnie sprawdziło, ale postanowiłam wyróżnić kilka. Uwierzcie mi, że mogłabym napisać całą epopeję o kremach i serach, ale w końcu musimy tu wybrać tylko kilku ulubieńców. Jeżeli chodzi o serum to największe wrażenie zrobiło na mnie wygładzające serum naturalne Resibo, które kompleksowo działa na różne problemy skórne. Utrzymuje elastyczność, nawilżenie, odżywia skórę, rozjaśnia koloryt i pomaga zaleczać niedoskonałości. Pod koniec roku odkryłam genialną esencję Benton ze sfermentowanych grzybów. I choć nie zachęca taki opis, to dla działania zdecydowanie warto się z nią zapoznać. Jest wydajna, dobrze nawilża, niesamowicie radzi sobie z przebarwieniami. A w dodatku przekonuje mnie naturalny skład. Podobnie jest w przypadku emulsji Swanicoco z filtratem ze ślimaka. Wspaniale się wchłania, doskonale nawilża, nadaje się pod makijaż. No i jest niesamowicie wydajna. Więcej o niej niebawem! Ostatni produkt to krem-żel Missha z serii water-full. Jest to nawadniający krem o niesamowicie lekkiej konsystencji, który będzie ideałem nie tylko dla cery tłustej, ale i suchej. Doskonała dawka nawilżenia! 



I to już wszyscy ulubieńcy. Nie ma tu kremu pod oczy, szamponu, toniku, peelingu do ciała, czy kremu do rąk, a to dlatego, że ciągle szukam swojego ideału w tej kwestii. Nie wspominam też o płynach micelarnych, bo w zasadzie za każdym razem używam czegoś innego. W każdym razie był to zdecydowanie udany rok, choć czuję, że 2017 będzie jeszcze lepszy. Zamierzam uporządkować pielęgnację i uniknąć nadmiaru produktów. Zobaczymy, czy to mi się uda :) Podsumowania mamy z głowy, wracamy do recenzji - mam dla Was masę ciekawych produktów!

Jak zawsze - dajcie znać, które produkty lubicie, może są tu też Wasi ulubieńcy? Co Was najbardziej zaciekawiło? :) 


I znów - zapraszam również na YouTube! 

    

Podobne wpisy z tej kategorii

20 komentarze

  1. Za dużo cueniek pokazałaś, żebym mógł się do jakiegoś odnieść ^.^

    OdpowiedzUsuń
  2. Też jestem zakochana w Sweet Bath <3
    Aloesowy żel Holoka Holika jest genialny!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ile maseczek! Wszystkie bym wypróbowała:D

    OdpowiedzUsuń
  4. tyle dobroci, a ja żadnego z tych produktów nie miałam. kusi mnie strasznie ten aloes:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo kusi mnie serum Resibo, inne też chętnie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Moim absolutnym faworytem i ulubieńcem wszechczasów już chyba na zawsze pozostanie Żel-peeling z serii Liście Manuka od Ziaji. Ten produkt działa na mojej twarzy cuda <3 <3 <3.
    Co do Twojej listy ulubieńców, to posiadam tylko żel aloesowy, ale niestety sprawdza się u mnie tylko pod oczy. Z czasem chciałabym wypróbować coś marki Klairs :)

    Pozdrawiam ciepło,
    Fubster

    OdpowiedzUsuń
  7. Maska Sephora i żel aloesowy to również moi ulubieńcy ;)

    www.kobieca-strefa.pl

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę kilka swoich hitów 😀 aloes planuję kupić latem :-) coś czuję, że wtedy przyda mi się najbardziej

    OdpowiedzUsuń
  9. Widzę kilka swoich hitów 😀 aloes planuję kupić latem :-) coś czuję, że wtedy przyda mi się najbardziej

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety nie znam nic z twoich ulubieńców :c

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię żel aloesowy (w tym również Holika Holika), ale nie potrafię się podpisać pod wszystkimi zachwytami, dla mnie jest po prostu... za słaby :P Oczekiwałam jednak większego nawilżenia i regeneracji, czuję ulgę tylko chwilę po nałożeniu :(

    OdpowiedzUsuń
  12. Przez Ciebie będę musiała się rozejrzeć za swanicocco ;D

    OdpowiedzUsuń
  13. ten peeling- maskę vianka będę dopiero poznawać

    OdpowiedzUsuń
  14. W planach mam zakup aloesowego żelu :)

    OdpowiedzUsuń
  15. bardzo ciekawe produkty pokazałaś, z chęcią przetestowałabym wszystkie :))

    OdpowiedzUsuń
  16. wiele świetnych kosmetyków i marek :) nic dziwnego, że stali się Twoimi ulubieńcami :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Żel aloesowy jest genialny <3
    Muszę wypróbować te peelingi, żadnego z nich nie używałam.

    OdpowiedzUsuń
  18. Uwielbiam ten żel aloesowy :) a te babeczki muszę dorwać bo mam chrapkę na nie :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.