Sfermentowane grzyby... dobroczynne dla skóry? Benton Fermentation Essence

Hej!

Azjaci znani są oczywiście ze swoich niekonwencjonalnych składników aktywnych używanych w pielęgnacji. Jaskółcze gniazdo, jad węża, śluz ślimaka - te dla mnie są już "normalne". Jakiś czas temu dowiedziałam się jednak o esencji opartej... na filtracie z grzyba pleśniowego i muszę przyznać, że zaciekawiło mnie to równie tak samo, jak obrzydziło. Jako, że śluz ślimaka stał się jedną z moich ulubionych substancji aktywnych w kosmetykach dałam szansę grzybowi. I tak oto od długiego czasu moja pielęgnacja opierała się na Benton Fermentation Essence. Jak się sprawdziła? O tym za chwilę!




Kosmetyki z serii Benton Fermentation dostępne są na stronie Skin79. Oparte są na filtracie z grzyba pleśniowego Galactomyces. Jest polecany do walki z wieloma problemami skórnymi - trądzikiem, przebarwieniami, przesuszeniem, zmarszczkami i rozszerzonymi porami. Skład jest krótki i całkiem naturalny. Znajdują się tu wyciągi roślinne (aloese, róża) oraz bakterie probiotyczne. Esencja ma działanie regenerujące, nawilżające, przeciwzmarszczkowe, wybielające i ujędrniające. Ma zapobiegać mikrouszkodzeniom skóry i przyspieszać regenerację skóry. Nadaje się do wszystkich typów skóry. To dużo, jak na jeden produkt, prawda? 


Co najbardziej mnie ciekawiło? Oczywiście zapach. Produkt zapachu teoretycznie nie ma, ale ja mam wrażliwy węch i czuję tutaj delikatnego grzybka. Na szczęście wyczuwalny jest tylko przez kilka pierwszych sekund, bo nie jest to zbyt przyjemny aromat. Esencja ma wodnistą konsystencję, zamknięta jest w higienicznym opakowaniu z pompką i muszę przyznać, że produktu mamy tutaj całkiem dużo, bo aż 100 ml. Bez wątpienia jest to wielki atut. Wystarczą 2-3 pompki esencji na całą twarz, jest wydajna. Od razu po aplikacji czuć wyraźnie przyjemny chłodek na twarzy, esencja wchłania się w przeciągu kilku chwil i pozostawia skórę doskonale nawilżoną. Wyczuwalna jest delikatna warstwa, która na szczęście nie jest klejąca. 


Przejdźmy jednak do efektów, jakie zauważyłam. Używałam esencji przez 3 tygodnie dwa razy dziennie, od jakiegoś czasu używam jej tylko na noc. Muszę przyznać, że najszybciej zauważyłam poprawę napięcia skóry i zniknięcie zaczerwienionej skóry na policzkach. Koloryt został zdecydowanie wyrównany, co muszę przyznać, że mnie bardzo pozytywnie zaskoczyło. Zazwyczaj działanie rozjaśniające nie było tak widoczne. Oczywiście przez cały dzień zapewniony jest wysoki poziom nawilżenia. Zastanawiałam się jak esencja zadziała na moje problemy trądzikowe. Muszę przyznać, że w tej kwestii też siła grzyba okazała się być całkiem spora. Nie pojawiają mi się bolące "górki" podskórne, a stany zapalne znikają tak szybko, jak się pojawiają. Część porów skórnych stała się zdecydowanie mniej widoczna, szczególnie te na nosie. Oczywiście domyślam się, że jest to efekt całej pielęgnacji, natomiast bez wątpienia ta esencja ma w tym swój udział. Na pewno nie zapycha i nie podrażnia i wydaje mi się, że rzeczywiście świetnie sprawdzi się dla każdego typu cery.


Grzybowa esencja okazała się być naprawdę dobra i jestem zadowolona z efektów, jakie daje. Działa kompleksowo, na kilka problemów skórnych na raz. W jej składzie nie ma PEGów i parabenów, sądzę więc, że będzie łagodna nawet dla wrażliwych cer. Warta jest swojej ceny, szczególnie biorąc pod uwagę jej dużą pojemność. Zdecydowanie polecam! :)

Znacie produkty Benton? Co sądzicie o takiej esencji? 





 ♥ ♥ ♥

Podobne wpisy z tej kategorii

27 komentarze

  1. Pierwsze słyszę :))
    Azjaci mają wyobraźnię i pomysły!

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeśli już mowa o zatkanych porach - co poleciłabyś najbardziej ze Skin79 na nosowe kropeczki?:) Troche już tego przewaliłaś:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno peeling cukrowy, plasterek jeżyk na nos też sprawdził się u mnie całkiem dobrze :) słyszałam też wiele dobrego o oczyszczających płatkach (toning pad):P

      Usuń
    2. To już wiem, czemu jeżyk jest na opakowaniu:)

      Usuń
  3. Esencja z grzyba trochę odstrasza ale widzę, że działanie i nawet sam wygląd kosmetyku to rekompensuje ;).

    OdpowiedzUsuń
  4. Azjaci uwielbiają fermentować. Piłam kiedyś herbatę ze sfermentowanych śliwek. Była różowa i smakowała jak rosół (ale tak nie pachniała). A esensja zapowiada się bardzo ciekawie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Marki nie znam ale grzybek brzmi ciekawie :D

    OdpowiedzUsuń
  6. mam jeden produkt tej marki narazie tylko tonik :) ale zachęcił mnie on do lepszego poznania innych produktów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. jeśli nie śmierdzi pleśnią i działa - biorę :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem antygrzybowa ale działanie ma całkiem imponujące więc nie wiem czy się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Świetnie trafiłaś z tą recenzją. Własnie szukam czegoś na noc, a najlepiej coś z azjatyckiej pielęgnacji. Muszę koniecznie wypróbować to serum. Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. O takim składniku jeszcze nie słyszałam, ale skoro widać pozytywne efekty to ja jestem na TAK :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ciekawy produkt, ale te sfermentowane grzyby trochę odrzucają :D Jeśli jednak radzi sobie z zaczerwienieniami skóry i stanami zapalnymi to chętnie bym go wypróbowała :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam ją, uwielbiam ją mieszać z kwasem hialuronowym :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy wcześniej o niej nie słyszałam, nie ukrywam że bardzo mnie kusi. Azjaci zawsze coś wymyślą ale z reguły ich produkty są warte uwagi i wypróbowania choć niektóre pomysły, niekoniecznie kosmetyczne są bardzo przerażające :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja z Bentona mam, używam i bardzo lubię popularną esencję Snail Bee Essence, więc bardzo się cieszę, że wprowadzili też kosmetyk ze składnikami sfermentowanymi. Widzę po komentarzach, że część dziewczyn się trochę tego "sfermentowanego grzyba" przestraszyła, a na stronie Skin79 trochę słabo to opisali i się źle kojarzy :). To nic strasznego - w Korei od lat wykorzystuje się różne sfermentowane składniki (tzn. ich ekstrakty) do pielęgnacji i chyba już wszystkie większe firmy taką linię posiadają. Same Galactomyces to gatunek drożdży, a legenda głosi, że ktoś zwrócił uwagę na ręce osób pracujących przy tradycyjnym wyrabianiu sake (drożdże + ryż) - były gładkie, jędrne, jasne, bez żadnych plam i zmarszczek i od tego się zaczęło. Takie właśnie drożdże używane do fermentacji np. sake na bazie ryżu, stanowią teraz kosmetyczny hit! Najbardziej popularnym produktem z Galactomyces / Saccharomyces (to drugi gatunek drożdży używanych w kosmetykach) jest Missha Time Revolution The First Essence. Ja z kolei kupiłam niedawno First Essence z Nature Republic też z Galactomyces i jestem bardzo zadowolona - przede wszystkim mam pięknie wygładzoną cerę! Także nie warto bać się składników sfermentowanych, tylko koniecznie trzeba zacząć ich używać! :)
    Mam nadzieję, że się nie gniewasz za to, że się tu tak wymądrzam!
    Pozdrowienia z Seulu!

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie znam tego kosmetyku ale po przeczytaniu Twojej recenzji jestem zdecydowana go wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  16. To coś dla mojej cery :) Chętnie wypróbuję tą esencję, jeśli będę miała ku temu okazję :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Kusząco nie brzmiało sfermentowane grzyby ,a tymczasem okazało się ,że to naprawdę świetny produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Zainspirowana recenzjami zakupiłam esencję i tonik. Przyszły mi wczoraj. Na noc po oczyszczeniu twarzy użyłam tylko toniku a rano esencji. W ciągu dnia cała moja twarz została zsypana małymi czerwonymi krostkami na czole z przewago ropnych. Mam cerę wrażliwą ale bez niedoskonałości wiec jak zobaczyłam się koło południa to się przeraziłam. Co do zapachu nie jest to produkt bezwonny ale na szczęście woń nie pozostaje długo. Czy ktoś jeszcze spotkał się z podobną reakcją? Nie wiem czy te podrażnienia to tylko chwilowe czy dać sobie spokój ze stosowaniem tych produktów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz koniecznie napisać do producenta, bo on pewnie będzie wiedział lepiej! Tj. do dystrybutora. Jedna z moich czytelniczek miała podobny problem, ale okazało się, że po prostu wyszło jej trochę niedoskonałości, które były schowane gdzieś pod skórą... Ale jeśli są czerwone to może być alergia na któryś ze składników!

      Usuń
    2. hej, następnego dnia po umieszczeniu tego wpisu miałam wizytę u dermatologa. Pani zaleciła stosować krem alantan plus oraz mikrodermabrazję. Nałożyłam krem na noc, rano oniemiałam efektem. z mojej twarzy zniknęły niemal wszystkie krostki, dodatkowo wykonałam peeling korundem. Po podrażnieniu nie ma śladu. Dodam tylko że nieprzerwanie używam bentona.

      Usuń
  19. Kolejna osoba, która chwali te esencje i samego bentona. Moja przyjaciolka jest absolutna fanka tej marki. Kurcze, chyba bede musiala Was posluchac, tym bardziej, ze jest promka na oficjalnej stronie dystrybutora :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Mam podobny składem kosmetyk i u mnie działa bardzo dobrze. Ja swoją skórę wspieram od środka pijąc zdrową, filtrowaną wodę z redox fitaqua, woda ta nie tylko spowalnia starzenie się skóry ale również chroni organizm przed poważnymi chorobami.

    OdpowiedzUsuń
  21. A używasz tego jako esencji pod serum czy zamiast serum?

    OdpowiedzUsuń
  22. sfermentowane grzyby to brzmi co najmniej dziwnie, ale grunt że rewelacyjnie ta seria benton fermentation essence działa :P

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.