Rok z Azją! Azjatycka pielęgnacja po roku - przemyślenia. + WYNIKI

Hej!

Mniej więcej rok temu w mojej pielęgnacji twarzy zmieniło się wiele, jak nie wszystko. zafascynowana azjatyckimi kosmetykami, które miały działać tak dobrze wreszcie postanowiłam spróbować. Zaczęłam od zmiany najważniejszego - oczyszczania, stopniowo wprowadzając nowe produkty. Jak jest teraz? Jestem totalnie zakochana, pełna zaufania i jeszcze bardziej ciekawa azjatyckich produktów. Bo w końcu apetyt równie w miarę jedzenia. Jakie zmiany przyniosła mi ta pielęgnacja? Jakie są tego efekty? A na dole znajdziecie wyniki konkursu z książką "Sekrety Urody Koreanek" :)



Dlaczego zaczęłam?

Wiele czytałam o azjatyckich produktach, o tym, że są kompletnie inne od naszych. Że w Korei i Japonii dba się o swoją skórę z największą miłością. Że zapobiega się tam problemom, że nie ma tam kremów z przedziałami wiekowymi, ale z konkretnymi produktami. Ponad rok temu poszłam do dermatologa z moimi problemami skórnymi - zaskórniki, stany zapalne, grudki. Otrzymałam silny antybiotyk i kremy (Epiduo), po których była znaczna poprawa, ale i... poparzenie skóry. Antybiotyki wykończyły mi wątrobę i po każdej dawce miałam silne nudności. Na wizyty i leki wydałam ok.500 zł... Zrezygnowałam. Nie było sensu, skoro po jakimś czasie i tak niedoskonałości zaczęły się pojawiać. Po długiej rozmowie z Interendo postanowiłam zaufać azjatom. Patrycja pomogła wybrać mi odpowiednie produkty, zaczęłam od demakijażu i oczyszczania. Popełniłam pierwsze zamówienie w japońsko-polskim sklepie Ber de Ver i tak to wszystko się zaczęło.


Czym różni się pielęgnacja azjatycka od europejskiej?

Wszystko. Rynek kosmetyczny w Korei czy Japonii jest ogromny, bo ogromne są zapotrzebowania i wymagania klientów. Świadomość odnośnie prawidłowej pielęgnacji jest inna, niż w krajach europejskich. Tu od dziecka wpaja się podstawy prawidłowego oczyszczania twarzy i pielęgnacji ciała. Tymczasem u nas nie wie się do czego służy tonik. Od dwóch miesięcy pracuję w jednej z drogerii i z wielkim smutkiem obserwuję nawyki polaków. Znaczna, ogromna część osób myśli, że płyn micelarny wystarczy do prawidłowego oczyszczenia, a krem przeciwzmarszczkowy nakłada się już na głębokie zmarszczki, które mają w jakiś magiczny sposób zniknąć... Nie myśli o zapobieganiu, chce się uniknąć problemu, kiedy on już mocno nas dotyczy. W Azji pielęgnacja to rytuał. Dwuetapowe oczyszczanie twarzy, tonik, esencja, krem. Niektórzy myślą sobie, że to za dużo, tymczasem to minimum. I wcale nie trzeba na te wszystkie kroki wydawać fortuny. Trzeba tylko poznać doskonale potrzeby swojej skóry i nauczyć się, które składniki aktywne jej pomagają. 

Europejskie marki szczycą się kilkoma składnikami aktywnymi i ekstraktami, wypisując je dumnie na opakowaniach i narzucając odpowiednie, według nich, ceny. Tymczasem drogeryjne azjatyckie kosmetyki zachwycają mnogością naturalnych ekstraktów, które są tam normą. Ktoś powie - dobrze, ale są tam też PEGi i szkodliwe substancje. Potencjalnie szkodliwe substancje są w wielu produktach, a wiecie, że herbata z cytryną powoduje raka? Podchodzę sceptycznie do szukania absolutnej naturalności w składach, ponieważ wszystkie produkty wypuszczone na rynek muszą być przebadane dermatologicznie. A harmonia pomiędzy nauką i chemicznymi składnikami (wiecie, że cały świat jest ze związków chemicznych?), a naturą jest przez Azjatów opanowana do perfekcji. Coraz ciekawsze formuły, nowe technologie, kreatywne nazwy i opakowania. To wszystko sprawia, że można dostać kosmetycznego świra. I wiecie co? Warto! Bo nasza twarz, nasze ciało, to nasza wizytówka. Skóra to największy organ naszego ciała. Trzeba o niego dbać, równie mocno, jak o organy wewnętrzne.


Przejdźmy teraz do małej klasyfikacji produktów.

Olejki i kremy do demakijażu, pianki i żele - dwuetapowe oczyszczanie składa się z olejku myjącego i pianki/żelu. Do tego warto dopisać płyn do demakijażu oczu, ja pierwszą warstwę makijażu ściągam również płynem micelarnym. Wbrew pozorom olejki nie są ciężkie i nie zapychają cery (o ile nie mają w składzie parafiny), za to w niesamowicie skuteczny sposób rozpuszczają makijaż i zanieczyszczenia. Pianka domywa resztki zanieczyszczeń i pozostawia skórę idealnie czystą, nie robiąc przy tym krzywdy.

Toner / lotion - jest szalenie istotny i odgrywa znaczącą rolę w pielęgnacji. Wyrównuje pH skóry, które jest zaburzone poprzez oczyszczanie. Zmiękcza skórę i przygotowuję ją do wchłaniania kolejnych kosmetyków, które będziemy nakładać na twarz. Nie zapominajmy o tym kroku!

Esencja, serum, ampułka - jak sama nazwa "esencja" wskazuje to esencja całej pielęgnacji. Najbardziej skoncentrowane składniki aktywne, które robią najwięcej dobrego da skóry. Nawilżające, łagodzące, przeciwzmarszczkowe, regenerujące, antybakteryjne... Każdy znajdzie coś na swój problem. To "serce", które daje ogromne efekty. Tutaj warto zainwestować każdy grosz.

Krem, krem pod oczy - dopasowane do potrzeb skórnych, zapewniają dawkę odżywienia, chronią skórę i otulają ją jak ciepła pierzynka. 

Peelingi, maski w płachcie, sleeping packi - najbardziej popularne azjatyckie peelingi to połączenie peelingu enzymatycznego z mechanicznym. Maski w płachcie to skoncentrowana esencja składników odżywczych, która jest pielęgnacyjnym zastrzykiem dla skóry. Ich mnogość jest... rajem dla maniaków kosmetycznych. A kreatywność twórców nie zna granic! Innym rodzajem maseczek są sleeping pack, czyli maski całonocne. To znacznie bogatsza i bardziej treściwa forma kremu. Potrafią zdziałać wiele dobrego.

Filtry UV - o istocie kremów z filtrem wspominałam już nie raz (KLIK, KLIK). Ochrona przeciwsłoneczna ważna jest przez cały rok, nawet w pochmurne dni. Promienie słoneczne są szalenie szkodliwe, powodują przedwczesne starzenie się skóry oraz nowotwory. Ja nauczyłam się już używać wysokich filtrów każdego dnia.

Kremy BB, Cushiony - kremom BB i ich właściwościach poświęciłam już osobny wpis i serdecznie Was na niego zapraszam (KLIK). Z powodzeniem można zastąpić nimi zwykłe podkłady, mają działanie pielęgnujące, ochronne i są świetną podstawą dla makijażu. Ich wybór jest tak ogromny, że nie dadzą się znudzić. 


To taka podstawa, nie wspominam o produktach do makijażu, wszelkich mgiełkach, żelach łagodzących, kremach do rąk, plasterkach na nos, wypryski, itp. Tak jak wspominałam, kosmetyczny rynek jest ogromny i jestem przekonana, że każdy znajdzie produkt dopasowany do swoich potrzeb. 

Moja pielęgnacja to olejek do demakijażu i produkt na bazie wody (pianka/żel), następnie toner/lotion, esencja/serum, krem pod oczy i krem. Na dzień używam żelowych konsystencji, które pomagają zostawić skórę matową, na noc stawiam na odżywienie lub na walkę z niedoskonałościami. Dwa razy w tygodniu wykonuję peeling, 3-4 razy w tygodniu nakładam maski (w tym maski całonocne). Od jakiegoś czasu jeden dzień w tygodniu to odpoczynek dla skóry, kiedy po toniku nie nakładam kompletnie nic przez cały dzień (kiedy jestem w domu). Kiedy wychodzę nigdy nie zapominam o kremie z filtrem.

Jakie efekty zaobserwowałam po roku stosowania "azjatyków"?

Przez ten rok dane mi było spróbować ogromnej ilości produktów, lepszych i gorszych. Żaden gorszy, nie był jednak zły. Największą zmianą, po której widziałam najszybciej efekty było wprowadzenie do pielęgnacji dwuetapowego oczyszczania. Moje problemy z zaskórnikami, grudkami i wypryskami zredukowały się o ponad połowę. Moja tłusta cera zamieniła się w skórę raczej mieszaną, moje sebum jest pod stałą kontrolą, nie świecę się już jak kula dyskotekowa. Nie towarzyszą mi suche skórki, znacznie zmniejszyły się przebarwienia, a skóra ma zdecydowanie bardziej wyrównany koloryt. Zniknął mi rumień z policzków, a skóra pod oczami jest bardziej wygładzona i napięta. Moja cera jest promienista i jaśniejsza, wygładzona. Mam 24 lata i praktycznie nie mam zmarszczek. Drobne zmarszczki mimiczne pojawiają mi się przy za częstym śmianiu się, ale te tylko dodają uroku. Choć moja cera ma gorsze dni, wiem, że jest to spowodowane hormonami, sposobem odżywiania się i stylem życia. Azjatyki pozwalają mi problemy skórne okiełznać. I wiecie co? Nie pójdę już do dermatologa. Szkoda mi zdrowia :) 


Apetyt rośnie w miarę jedzenia?

Zdecydowanie! Na moim blogu gościło wiele wpisów o azjatyckich produktach. I gościć będzie, bo wciąć poznaję nowe marki, nowe produkty. Chcę się z Wami dzielić tym, co u mnie się sprawdziło. Chcę Was zarazić miłością do odpowiedniej pielęgnacji. Dostaję wiadomości i pytania odnośnie azjatyckiej pielęgnacji i szalenie się cieszę, że moim doświadczeniem jestem w stanie Wam pomóc. Nie bójcie się tego, co nieznane. Jeśli nie spróbujecie, nie przekonacie się. A zyskać możecie wiele!

Z wielką radością obserwuję coraz większe zainteresowanie azjatyckimi kosmetykami w Polsce. Otwiera się coraz więcej sklepów i coraz więcej marek się tutaj pojawia. Pamiętajcie też, że są sklepy z Korei, które wysyłają na cały świat. Niebawem o jednym z nich Wam opowiem. W niektórych drogeriach i aptekach już można kupić część hitów. O kosmetykach pisze się na blogach, w artykułach, a nawet powstają książki. I oby tak dalej, niech świadomość rośnie!

A na koniec chciałabym podać Wam listę sprawdzonych przeze mnie sklepów z azjatykami, gdzie znajdziecie oryginalne produkty, nie musicie martwić się o przesyłkę. Są godni zaufania!

myasia.pl
beautikon.com
rarebeautymarket.com
kokosklep.pl
berdever.pl
singashop.pl
asianstore.pl
sachi.pl
jolse.com
skin79-sklep.pl
missha.pl


Jeżeli chcecie dowiedzieć się czegoś więcej o poszczególnych produktach zapraszam do mojej zakładki azjatyki (KLIK), gdzie znajduje się sporo recenzji azjatyckich kosmetyków.
A jeśli macie ochotę poszerzyć swoją wiedzę o koreańskiej pielęgnacji polecam oczywiście sławną już książCharlotte Cho "Sekrety Urody Koreanek". Książkę można było niedawno wygrać u mnie w jednym z wpisów (KLIK) i dziś przy okazji tego postu chciałabym ogłosić zwycięzcę konkursu :)

Konkurs wygrywa: Ewa Głusiak (Mala) 

Gratuluję i poproszę o dane do wysyłki! :) 


 Poznaliście już azjatyckie kosmetyki? Co sądzicie? Co ciekawi Was najbardziej?


 


 ♥ ♥ ♥

Podobne wpisy z tej kategorii

33 komentarze

  1. Kocham azjatycką pielęgnację i kremy bb :) !

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli chodzi o azjatycką pielęgnację, to najbardziej podobają mi się maski w płacie i to, że kosmetyki są naszpikowane filtrami UV ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja od pół roku jestem zakochana w azjatykach i... mogę stwierdzić, że ta miłość potrwa bardzo długo! Olejki, pianki, tonery, lotiony, maski w płachcie - u w i e l b i a m wszystko, nie tylko za dzialanie, ale również za niezwykłe i przepiękne opakowania ♡

    OdpowiedzUsuń
  4. Serdecznie dziękuję za ten wpis ! Przekonałaś mnie, teraz chcę spróbować azjatyckich kosmetyków. Ciągle nie byłam do końca przekonana :D Dzięki za linki do sklepów, popatrzę i pomyślę co by kupić ( ach....mieć tylko za co haha :P ) No ale święta się zbliżają !

    OdpowiedzUsuń
  5. Co prawda to prawda. Europejskie marki chwalą się składnikami naturalnymi głośno. Nawet jak ich produkty zawierają ich śladowe ilości. Co do koreańskich kosmetyków to zdecydowanie lubię. Tym bardziej, że dopiero, powolutku, je poznaję :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja przez ostatni rok również poznałam wiele azjatyckich kosmetyków, część z nich darzę miłością, ale moja pielęgnacja twarzy nie jest i myślę że nigdy nie będzie w 100% azjatycka. Warto jednak poznać filozofię, bo tak można o niej napisać, wschodnią na temat pielęgnacji twarzy, bo od Azjatek można się naprawdę sporo nauczyć. Ja wyciągnęłam przede wszystkim 2 lekcje: oczyszczanie i ochrona przeciwsłoneczna. I każdemu powtarzam, że to jest najbardziej istotne, bez względu na używane kosmetyki, wschodnie czy europejskie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, te dwie rzeczy też są teraz dla mnie podstawą :)

      Usuń
  7. Kocham azjatyckie kosmetyki! Mega słodka maska z pikachu <3 zawsze jak widzę takie opakowania to budzi się we mnie wewnętrzna pięciolatka :D

    OdpowiedzUsuń
  8. książkę przeczytałam i zrobiła na mnie wrażenie :) niestety nie miałam jeszcze okazji przetestować produktów azjatyckich. też ze względów finansowych, bo jednak azjatyki do tanich nie należą ;) ale mam nadzieję, że z czasem uda mi się wreszcie na coś zdecydować;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Doskonale Cię rozumiem bo sama wpadłam po uszy z azjatycką pielęgnacją. I co najważniejsze nie jest to moda tylko skuteczne działanie którego efekty są zauważalne. Coraz bardziej kocham moją skórę i coraz lepiej się w niej czuję.

    OdpowiedzUsuń
  10. Od dwóch miesięcy jestem w Korei i muszę przyznać, że oszalałam na punkcie ich kosmetyków ! Tysiące sklepów , reklam, produktów! Właśnie wczoraj skusiłam się na komplet z Innisfree- jedna z najbardziej naturalnych marek. Kupiłam krem pod oczy i do twarzy . Zobaczymy jak będzie się sprawdzał ;)

    Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. ja dopiero zaczynam je poznawać i jestem mile zaskoczona :) mam też koło domu sklep, w którym mogę je kupować, także moja przygoda się zaczyna :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam w swojej kosmetyczce kilka produktów azjatyckich i bardzo je lubię :) Planuję już kolejne zakupy z Azji :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj, azjatycka pielęgnacja wciąga, doskonale coś o tym wiem.. :) Ja mam największego hopla na punkcie kosmetyków ze śluzem ślimaka:D

    OdpowiedzUsuń
  14. Też bym chciała spotkać taką dobrą duszę jak Patrycja, która pomogła by mi dobrać odpowiednią pielęgnację, bo mam z tym spory problem i jak na razie cały czas źle trafiam :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A co będzie potrzebne do tego? Jakiś opis tego co używam? Będę się kontaktowała przez @, tylko proszę napisz mi co mam sobi przygotować i jakie dane podesłać :)

      Usuń
  15. Ja swoją przygodę z azjatyckimi kosmetykami zaczęłam jakieś pół roku temu i jestem zakochana:) co jakiś czas w mojej kosmetyczce pojawia się coś nowego i obecnie większość mojej pielęgnacji to kosmetyki azjatyckie, ale chętnie łącze je też z kosmetykami naturalnymi i dermokosmetykami.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja swoją przygodę z azjatyckimi kosmetykami zaczęłam jakieś pół roku temu i jestem zakochana:) co jakiś czas w mojej kosmetyczce pojawia się coś nowego i obecnie większość mojej pielęgnacji to kosmetyki azjatyckie, ale chętnie łącze je też z kosmetykami naturalnymi i dermokosmetykami.

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja się powoli zagłębiam w świat azjatyckich kosmetyków i jeszcze się nie zawiodłam. Mam póki co w planach zakup kilku produktów, głównie do oczyszczania i mam dylemat na co się zdecydować w pierwszej kolejności :))

    OdpowiedzUsuń
  18. Mnie też wciągnęło :) Fajny post!

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja dopiero w tym roku mocniej zainteresowałam się azjatycką pielęgnacją. Książkę Charlotte Cho mam, to bardzo ciekawa lektura. To właśnie po jej przeczytaniu pokochałam maski w płachcie i znalazłam bardzo dobry krem BB Skin79. Teraz o azjatyckich kosmetykach jest coraz głośniej, temat podłapały kolorowe gazety i nasze drogerie głównie te internetowe, ale zapewne niebawem i stacjonarnie nie będzie problemu z dostępem do niektórych marek, na co po cichutku liczę.

    OdpowiedzUsuń
  20. Czytam "Sekrety urody koreanek" i wiem że chcę zmienić swoją pielęgnację, od jakiegoś czasu przyglądam się olejkom i piankom , ale zobaczymy co z tego wyjdzie wszystkiego.

    OdpowiedzUsuń
  21. Sekrety Urody Koreanek zmieniły moje podejście do pielęgnacji. Drogeryjne i chemiczne produkty ograniczyłam do minimum. Teraz moja pielęgnacja jest bardziej naturalna i moja skóra to lubi :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Też lubię koreańskie kosmetyki, a zwłaszcza BB, lepiej się sprawdzają u mnie niż europejskie podkłady :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Te kosmetyk isą tak urocze, że wszystkei chcę je mieć ^^

    OdpowiedzUsuń
  24. Wspaniały wpis! Ileż kosmetyków! Ja stosuję azjatycką pielęgnację od około 5 lat i muszę przyznać, że to działa! Mam prawie 30 lat i żadnych zmarszczek. Też brałam kiedyś antybiotyki na trądzik i milion kremów, co w ogóle nie działało, ale w końcu udało mi się doprowadzić facjatę do zadowalającego stanu właśnie dzięki azjatyckiej pielęgnacji. Tylko kremów BB jakoś nie polubiłam.

    OdpowiedzUsuń
  25. Twoja kolekcja azjatyckich kosmetyków jest imponująca:) Ja jestem w trakcie czytania Charlotte Cho i mega oczarowana całym rytuałem dbania o cerę azjatek. Po Twoim wpisie jeszcze bardziej się utwierdzam, że czas na wieelkie zmiany:)Dzięki za listę sklepów, bo często problemy z przesyłką to to co nas zniechęca.

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.