Nowy beauty box, który zawładnął blogosferą - Liferia

Hej!

Od jakiegoś czasu na blogach. które obserwuję zaczęło pojawiać się różowe, tajemnicze pudełko. Jest mi ono również znane, ponieważ wpadło i w moje ręce. Liferia, bo tak nazywa się nowy beauty box, ma się wyróżniać od innych tego typu pudełek tym, że znajdą się tu produkty z różnych europejskich krajów. To pudełko - niespodzianka od naszych ukraińskich sąsiadów, w którym co miesiąc będzie się znajdowało 5-6 produktów, spośród których każdy ma znaleźć swojego ulubieńca. Miałam trochę czasu na testy i przemyślenia. Jakie jest moje pierwsze wrażenie i czy rzeczywiście warto zainwestować w tą pozycję? Sprawdźcie sami!

 

Co kryje się za różową wstążeczką? Dla nikogo zawartość już zapewne nie jest niespodzianką. Całe pudełeczko jest estetycznie zapakowane, w środku znajdują się karty z liścikiem i opisem produktów. Grafika jest całkiem ładna, aczkolwiek... nieskromnie napiszę, że zrobiłabym to lepiej :D (KLIK) Przejdźmy jednak teraz do zawartości. W środku znalazłam dwa kosmetyki do makijażu oraz cztery do pielęgnacji. Od makijażu zacznijmy.


Glossip błyszczyk do ust (Włochy), Vipera cień do powiek (Polska)

Błyszczyk do ust reprezentujący Włochy ma uroczy, różowy kolor. Przyjemnie waniliowo pachnie i ma odpowiedni aplikator. Zaskoczył mnie poziomem krycia, bo jest naprawdę wysokie! Możecie zresztą zobaczyć to na zdjęciu. Mimo, iż nie używam błyszczyków tego chciałam spróbować i muszę przyznać, że całkiem go polubiłam. Wygląda na ustach naturalnie, całkiem długo się utrzymuje i przyjemnie zmiękcza usta. Podoba mi się, aczkolwiek pomadka w neutralnym kolorze byłaby lepszym rozwiązaniem.

Cień do powiek reprezentuje oczywiście nasz kraj, Vipera jest mi znana. Miałam jednak nadzieję na inny kolor, ponieważ fioletów nie używam. Niemniej jednak cień okazał się być świetnie napigmentowanym i ciekawym w wykończeniu, więc pewnie postaram się go użyć do jakiegoś ciemniejszego makijażu oka. Tu znów muszę mieć swoją uwagę - to wkład do paletki magnetycznej, nie każdy ją ma. Miło byłoby otrzymać kosmetyk w normalnej formie, jako cień pojedynczy.



Kueshi Jedwabiste mleczko oczyszczające-peeling do twarzy (Hiszpania, Lirene żel do mycia twarzy VitaOil (Polska)

W pudełku znalazły się aż dwa produkty do oczyszczania twarzy, co całkiem mnie cieszy. Hiszpańska marka Kueshi jest już mi znana, ponieważ miałam tonik tej marki z beGlossy. Mleczko peelingujące to bardzo ciekawy produkt, jest delikatne, ale jednocześnie oczyszcza i pomaga złuszczać martwy naskórek. Z pewnością będzie odpowiedni dla wrażliwców. Podoba mi się całkiem skład tego cuda, znajdziemy tu ziarna kakaowca jako drobinki peelingujące i olejek migdałowy. Działanie jest całkiem dobre, ale nie rewelacyjne, znam zdecydowanie lepsze produkty. Świetnie sprawdzi się jednak na wyjazdach, bo ma pojemność 50 ml.

Zaskoczył mnie produkt naszej rodzimej marki Lirene... w ukraińskim / rosyjskim (?) wydaniu! Takiego żelu do mycia twarzy z olejkami nie znajdziemy na półkach w naszych sklepach. Miałam nadzieję, że będzie pachniał mango, ale niestety się zawiodłam. Jeśli chodzi o skład, to jak to u Lirene - naturalnie nie jest, nie jest też najgorzej. Żel jest poprawny, oczyszcza twarz, ale ją przesusza i ściąga, więc będę używać go raczej rzadko. Jestem wierna mojemu azjatyckiemu oczyszczaniu.


Dermagiq krem do rąk (Holandia), Naobay Oxygenating Moisturizer Cream (Hiszpania)

Pierwszy raz mam do czynienia z kosmetykiem z Holandii,a  to za sprawą kremu do rąk Dermagiq. To duża butla 100 ml, która z pewnością starczy mi na całą jesień. W składzie znajdziemy bardzo wysoko miód, który ostatnio w swojej pielęgnacji lubię coraz bardziej. Żałuję, że krem nie ma miodowego zapachu, ale jego działanie mi to wynagradza. Świetnie nawilża i wygładza dłonie, są mięciutkie i jedwabiste w dotyku. Przyznaję, tutaj trafiłam na produkt o bardzo dobrych właściwościach. A nie spodziewałam się tego po kremie do rąk.

Ostatnim produktem jest znany mi już dotleniający krem do twarzy Naobay. Markę znam już dość dobrze dzięki pudełkom beGlossy, a ten dokładnie krem już miałam. Ma naturalny skład, całkiem bogaty - chociażby dzięki olejowi z awokado i z migdałów. Przyjemnie pachnie, jest treściwy i lubię używać go szczególnie na noc. Bardzo dobrze nawilża i zmiękcza twarz. Staram się jednak nie używać go co wieczór, bo olejki często zapychają moją skórę. Uwagi? Tubka wydawała mi się prawie pusta, ale ponoć tak ma być, w pudełku miała znaleźć się 30 ml miniatura kremu. Czy jest tam rzeczywiście 30 ml? Kłócić się nie będę. Krem jest dobry, idealny na jesień.


Czy Liferia zachwyciła mnie? Nie, absolutnie. Miewałam znacznie ciekawsze i lepsze boxy z bardziej wyszukanymi i lepiej dobranymi produktami. Całość nie prezentuje się jednak źle, ciekawi mnie opcja kosmetyków z różnych zakątków Europy. Zawartość jest poprawna, aczkolwiek nie ma tu efektu "wow", na który każdy boxo-maniak liczy. Z pewnością będę jednak obserwować poczynania boxa i obserwować, czy się rozwija, czy też nie. Kto wie, może to nie będzie moje ostatnie spotkanie z Liferią.


A Wy co sądzicie o tej nowej propozycji na boxowym rynku? Który kosmetyk spodobałby się Wam najbardziej?



 ♥ ♥ ♥
  

Podobne wpisy z tej kategorii

12 komentarze

  1. Mnie nie przekonuje, zresztą mało który box potrafi mnie kupić :D Z tej paczki najbardziej wpadł mi w oko krem do rąk :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja się czaję na jakiś box, ale jest ich tyle, że bardzo trudno mi się zdecydować!
    Ten mnie zainteresował tym, że ma produkty z różnych krajów. Aczkolwiek wolałabym wiedzieć co kupuję, nie lubię niespodzianek.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niby fajnie, że tym wszystkim popularnym boxom rośnie konkurencja i że mamy coraz większy wybór, ale po doświadczeniach z beGlossy, gdzie większość pudełek była taka sobie i gdybym nie dostała ich do testów to chyba bym się wkurzyła za tak marną jakość.. Też dostałam propozycję od Liferia, właściwie dwukrotną, ale jakoś nie mam ochoty na nowe pudełka, no chyba że w końcu ktoś potraktuje uczciwie te wszystkie zawartości. To pudełeczko nie jest całkowicie złe i podoba mi się choćby obecność Naobay i Kueshi, ale szału większego nie ma :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest fajne ale nie dla mnie. Mimo to naprawdę fajne !

    OdpowiedzUsuń
  5. Pomysł mieli fajny i z chęcią zobaczę zawartość kolejnych :). Ten nie jest zły, choć też miewałam lepsze :). Najbardziej mnie ciekawi Naobay, a co do grafiki to zgadzam się, zrobiłabyś to lepiej i nie zdziwię się, że w przyszłości boxy będą się zgłaszać do Ciebie :D.

    OdpowiedzUsuń
  6. widziałam go już na blogach, muszę przyznać że zawartość obiecująca :)

    OdpowiedzUsuń
  7. ale cudowności!!Z Vipera mam serum do rzęs i jest cudowny

    OdpowiedzUsuń
  8. śliczne odcienie błyszczyka i cieni ci się trafiły

    OdpowiedzUsuń
  9. W każdym boxie można znależc coś interesującego a tyle jest tego na rynku, że trudno wybrać:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Jestem ciekawa co zaprezentują w kolejnym pudełku.

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja chętnie przygarnę cień ;) lubię makijaż w różach więc się sprawdzi do przyciemnienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Podoba mi się kolor błyszczyka, cień także (chociaż chętniej widziałabym w pudełku np. cień Inglot), ucieszyłabym bym się z kremu Naobay. Sama jednak rzadko decyduję się na subskrypcję pudełek, chociaż ostatnio coraz częściej rozważam zamówienie boxów Naturalnie z pudełka i AsianBOX :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.