Koreański specjalista wybrał mi pielęgnację! Rare Beauty Market + KONKURS

Hej!


Wyobraźcie sobie, że piszecie o swoich problemach skórnych do sklepu internetowego. W zamian otrzymujecie informację o produktach, które pomogą oraz porcję porad dotyczących pielęgnacji skóry. Indywidualne zalecenia i profesjonalna pomoc. Kto z nas by tego nie chciał? No właśnie. A w ilu sklepach ktoś tak o nas dba? Cóż, ja tak jak w Rare Beauty Market nie zostałam jeszcze potraktowana nigdy. Czuję się dopieszczona i zadbana, a to wszystko za sprawą pomocy Specjalisty ds. Pielęgnacji, Aromaterapeuty Inseong'a Oh'a. Pozwólcie, że dziś opowiem Wam trochę więcej o sklepie oraz o produktach, które zostały polecone dla mojej problematycznej cery. Usiądźcie wygodnie, napijcie się herbatki... i zaczynajmy!


Kolejny sklep z azjatyckimi kosmetykami - tak pomyślałam sobie na początku, kiedy dowiedziałam się o Rare Beauty Market. Szybko jednak moje myślenie się zmieniło, bo okazało się, że jest to niezwykły sklep z azjatyckimi kosmetykami. Sklep wyróżnia przede wszystkim indywidualne podejście do klienta i jego potrzeb. Tu się rozmawia o pielęgnacji, a nie tylko dobiera same produkty. Sklep prowadzony jest przez rodzinę Oh (chciałoby się rzec:Ochów i Achów :D), czyli przez dwie nasze polki i dwóch Koreańczyków (przepraszam, jeśli kogoś pominęłam lub coś przekręciłam :) - edit: jest jeszcze polak chemik i trzeci specjalista z Korei!). Wspomniany wcześniej Pan Inseong Oh był aktorem w Korei, ale przebranżowił się, został Aromaterapeutą i Specjalistą ds. Pielęgnacji. Można więc z całą śmiałością zaufać doborowi kosmetyków, poradom i wskazówkom, bo o pielęgnacji rodzina Ohów wie akurat wiele. Co ciekawe sami zajmują się również produkcją kosmetyków i mam przyjemność używać jednego z nich.

Jakie zalecenia dostałam? Mam cerę problematyczną, tłustą, z nawracającymi niedoskonałościami i uporczywymi zaskórnikami. Wraz z paczką otrzymałam list, w którym wyjaśniony został wybór kosmetyków dla mnie oraz zostały mi podane rady jak powinno się obchodzić z typem mojej skóry. I wiecie co? Rady wprowadziłam w życie od razu, po miesiącu widzę już ogromne zmiany. Pozwolę sobie przytoczyć Wam kilka porad, bo uważam, że i dla Was będą one cenne:

- "W weekendy, jeżeli są to dni kiedy nigdzie nie wychodzisz i siedzisz w domu, daj skórze odpocząć. Nie nakładaj zbyt wielu kosmetyków lub nawet nie nakładaj nic. Rano przemyj twarz wodą i daj skórze szansę na wzięcie dużego oddechu od wszystkich substancji i zanieczyszczeń."

- "Nie używaj peelingu więcej, niż dwa razy w tygodniu (raz na całą twarz i raz tylko na strefę T), i wybieraj te, które mimo wszystko są delikatne dla skóry i nie zranią jej powierzchni. [...]"

- "Staraj się unikać głębokiego oczyszczania skóry przy porannej pielęgnacji. [...] sięgnij po lekki tonik lub płyn micelarny. Podczas snu skóra nie jest narażona na takie zanieczyszczenia jak makijaż, spaliny, dym papierosowy [...] dlatego dogłębne oczyszczanie jej po tym, gdy już została raz porządnie "wyszorowana" wieczorem może usunąć naturalną ochronną powłokę skóry, która pojawia się w nocy."

Rady wzięłam sobie do serca, widzę, że skóra stała się bardziej mięciutka, zaskórników i niedoskonałości pojawia się już zdecydowanie mniej. A szczerze? Prócz dni wolnych od jakichkolwiek kosmetyków na resztę sama bym nie wpadła :)

A jeżeli Wy szukacie porady i pomocy piszcie na:

porady@rarebeautymarket.com



Foamers to marka własna sklepu Rare Beauty Market, kolekcja naturalnych mydełek produkowanych w Korei, którą stworzyli właśnie aromaterapeuci z RBM. Brzmi bardzo ciekawie, prawda? Jeszcze bardziej ciekawy jest fakt, że nie są to zwykłe mydełka, a tzw. "pieniacze". Twarz myjemy bowiem powstają z mydełka pianą. Mydełka są w 100% naturalne, nie zawierają żadnych sztucznych utwardzaczy i konserwantów. 

Mydełko stosuję jako drugi krok oczyszczania (po olejku do demakijażu, zamiast pianek i żelu). Znałam już węglowe mydełka, ale żadne nie było podobne do tego. Węgiel bambusowy sprawdza się świetnie do "wyciągania" zanieczyszczeń i toksyn z porów, a olejki zawarte w mydełku nawilżają i zmiękczają skórę. Nigdy nie sądziłam, że będę musiała kiedyś uczyć się obsługi mydełka, ale w tej kwestii też się myliłam. Foamers bowiem trzeba namydlić w dłoniach, myć twarz pianą przez ok.2 minuty i następnie dokładnie spłukać (min. 5 razy). Muszę przyznać, że taki rodzaj mycia twarzy jest rzeczywiście efektywny. Po myciu skórze nie towarzyszy uczucie ściągnięcia, które miało miejsce zawsze w przypadku mydełek, a czasem nawet przy niektórych żelach i piankach. Skóra jest przyjemnie miła w dotyku, ale przede wszystkim dobrze oczyszczona, o czym świadczy zniknięcie zaskórników z mojego nosa. Bardzo podoba mi się też efekt ściągnięcia porów skórnych zaraz po myciu, tak działa właśnie węgiel. Ja jestem zachwycona! A co najlepsze taka kostka ma starczyć na 4-5 miesięcy używania. I to wszystko za niecałe 15 zł... Każdy znajdzie mydełko dla siebie, bo są przeróżne wersje, znajdziecie je TUTAJ.



Produkty marki Klairs kuszą mnie od długiego czasu, ale jakoś nie mogłam się zebrać do ich nabycia. To jedna z najlepszych koreańskich marek do skóry wrażliwej, Klairs cechuje prostota w składach i designie. Dbają o środowisko, o składy, w ich produktach nie znajdziemy parabenów, alkoholi, barwników. Cukrowy peeling zawiera olejek andiroba, który koi stany zapalne. Peeling bogaty jest również w nawilżające składniki i witaminę E. 

Stosowałam peeling zgodnie z zaleceniami - dwa razy w tygodniu. Zastosowałam również wskazówki, aby przed peelingiem otworzyć pory gorącym ręcznikiem, a po peelingu zamknąć je poprzez nałożenie na twarz ręcznika z zamrażarki. Przyznam szczerze, że peeling nigdy nie był tak efektywny. Od długiego czasu nie pojawiają się u mnie żadne suche skórki, twarz po peelingu jest przyjemnie napięta, ale miękka, gładka i rozjaśniona. Rozpromieniona wręcz, szczęśliwa, że jest czysta! Tak jak pisałam, ponad połowa moich zaskórników opuściła mnie na dobre i mam nadzieję, że już nie wrócą. I wiem, że razem z mydełkiem węglowym ten peeling po prostu tworzy cuda.



Kiedy już jednak jakiś nieprzyjaciel wyskoczy trzeba się jakoś ratować. U mnie najczęściej nieproszeni goście wyskakują na brodzie, więc domyślam się, że to już po prostu kwestia hormonów. Używałam już różnych plastrów, gorszych i lepszych, ale nigdy nie spotkałam się z taką petardą!!! I muszę to podkreślić. W paczce znajdują się 24 plasterki w różnych rozmiarach, które można dopasować do rozmiarów niedoskonałości. Są przezroczyste, więc teoretycznie można nosić je w dzień, aczkolwiek aplikacja na noc wg. mnie w zupełności wystarczy.

Plastry oczywiście naklejamy na oczyszczoną, suchą skórę, na którą nie był nałożony żaden kosmetyk. Ładnie przylegają do skóry i nie odklejają się podczas snu. A teraz uwaga dla wrażliwców - przewińcie dalej, bo opiszę szczegółowo działanie plastrów. Rano plaster z przezroczystego robi się biały. Dlaczego? Bo "wyżera" on całe zanieczyszczenia, bakterie i ropę, która siedzi w pryszczu. I to dosłownie! Wszystko wsiąka w plaster, natomiast nasz pryszcz... znikł. Jest zagojony, często prawie niewidoczny. Magia? Dla mnie tak, proszę Państwa. A sądziłam, że nie istnieje :) Te plastry warte są każdej wydanej na nie złotówki.




Maska w płachcie była miłym urozmaiceniem zabiegów pielęgnacyjnych. Wiecie doskonale, jeśli bywacie tu częściej, że kocham maski w płachcie. The Face Shop łączy w sobie naturę i naukę, ma zrównoważone składy produktów, które mają przynosić świetne efekty. To moja pierwsza maseczka tej firmy i byłam jej szalenie ciekawa. Piękne ma opakowanie, prawda? Szalenie luksusowe i bardzo przyciągające. Maseczka przeznaczona jest do skóry tłustej, kwasy BHA pomaga w usuwaniu martwego naskórka i w regeneracji skóry.

Maska była świetnie nasączona esencją, trzeba było zdjąć z niej specjalną folię (lubię te folie, sprawiają, że łatwiej jest maseczkę otworzyć i nałożyć na twarz), a płachta, z której została wykonana była mięciutka i wykonana z materiału świetnej jakości. Maska idealnie przylegała do twarzy i umilała czas pięknym zapachem. Trzymałam ją na twarzy 20 min i był to wystarczający czas. Nie nakładałam już nic na twarz, tylko dałam skórze wchłonąć esencję. I bardzo dobrze, bo skóra stała się wygładzona, nawilżona i odżywiona, a po sebum nie było śladu. Z pewnością kupię maskę ponownie, bo zdecydowanie warto - wypłato przybądź!


A teraz czas na KONKURS! :)

Jeśli jeszcze ktoś z Was nie ma swojego egzemplarza "Sekretów Urody Koreanek" Charlotte Cho i chce się dowiedzieć więcej na temat azjatyckiej pielęgnacji to bardzo proszę, książeczka czeka, dorzucę jakieś azjatyckie perełki :) 
Co trzeba zrobić?

1. Polubić Rare Beauty Market na facebooku - KLIK 
2. Być publicznym obserwatorem mojego bloga :)
3. Odpowiedzieć w komentarzu pod tym postem na pytanie:

"Który azjatycki kosmetyk ciekawi Cię najbardziej i dlaczego?"

Wzór komentarza:
Lubię RBM jako: Imię i pierwsza litera nazwiska
Jestem publicznym obsterwatorem jako:
Odpowiedź na pytanie:

Na zgłoszenia czekam do 31 października :)

Powodzenia!

 

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Kochani! Dajcie proszę koniecznie znać co sądzicie o takim sklepie, czy zrobicie zakupy i co sądzicie o produktach, które Wam przedstawiłam! Jak zawsze ciekawi mnie Wasza opinia :)

 ♥ ♥ ♥

Podobne wpisy z tej kategorii

44 komentarze

  1. Dwie z tych porad stosuję na co dzień, od lat. Kiedy nie wychodzę, nie maluję się i nie używam wielu kosmetyków (czasem, kiedy wychodzę, też ;-)). To samo z myciem skóry rano.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zazwyczaj jak byłam w domu nakładałam jakieś serum i kremik, ale przestałam to robić i naprawdę widzę poprawę, jednak odpoczynek każdemu się przydaje :)

      Usuń
  2. Och i ach! Rzeczywiście. :) Od jakiegoś czasu podpatruję asortyment tego sklepu i to mydełko omijałam szerokim łukiem m.in. dlatego nie kupiłam sobie całego zestawu), ale widzę, że jest bardzo interesujące. Dzięki. :) Idę pooglądać raz jeszcze. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma się co go bać, wręcz trzeba przyjąć z otwartymi rękoma :D

      Usuń
  3. Nie znam sklepu ale asortyment robi wrażenie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię RBM jako: Marzena.M
    Jestem publicznym obserwatorem jako:Marzena Markiewicz
    Odpowiedź na pytanie:Moje serducho skradł peeling z czarnym cukrem.Już nie pamiętam,kiedy trafiłam na jakiś naprawdę dobry peeling,wciąż coś na twarzy,co już bardzo mnie męczy,oczywiście zdaję sobie sprawę z tego,że,to raczej ja nie potrafię dobrać odpowiedniego produktu.Spodobał mi się również sposób na otwarcie porów,jak i zamknięcie,od dziś postaram się do tego stosować.Myślę,że w poradniku mogłabym znaleźć mnóstwo sposobów na poprawienie mojej cery.

    OdpowiedzUsuń
  5. Maska z BHA brzmi jak coś dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. W weekendy nie nakładać nic... czyli takie "nic-nic", w sensie zero serum,kremu itd?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Przetrzeć twarz micelem / tonikiem i tyle :)

      Usuń
  7. ciekawe jakie zalecenia dostałabym w przypadku suchej skóry :-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Widzę, że w sklepie zostałaś potraktowana jak księżniczka. Nie chcieli od Ciebie tylko wyciągać pieniędzy, a tylko pomogli wybrać produkty odpowiednie do Twoich potrzeb. Rady bardzo są przydatne, skorzystam z tej, żeby w weekend za dużo na skórę nie nakładać, bo reszta jest dla mnie znana i przeze mnie stosowana. ;)

    Lubię RBM jako: Ola S.
    Jestem publicznym obserwatorem jako: Ola S.
    Odpowiedź na pytanie: Z produktów koreańskich najbardziej mnie ciekawi żel aloesowy 99%. Aloes ma bardzo dobre właściwości nawilżające, więc chętnie poznałabym produkt z jego jak największą zawartością i zobaczyła, czy moje ciało, twarz, włosy go polubią.

    OdpowiedzUsuń
  9. Miejsca kompletnie nie znam i w sumie pierwszy raz spotykam się z tak indywidualnym podejściem :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie słyszałam wcześniej o tym sklepie ale jestem w szoku. Rewelacyjne podejście do klienta, takie traktowanie każdego indywidualnie ;) Jesli chodzi o porady, to od dawna stosuję tą dotyczącą "wolnego" dla cery gdy nie wychodzę z domu. Natomiast z kosmetyków ciekawią mnie przede wszystkim te plasterki. Mam coś podobnego z Isany i naprawdę lubię, ale domyślam się, że te mogłyby się spisać nawet lepiej :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Asortyment robi wrażenie, jestem ciekawa tych produktów ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne produkty. Z chęcią wypróbowałabym wszystkie, ale najbardziej zainteresowały mnie magiczne plasterki ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Pomysł z doborem pod klienta bardzo fajny. Ciekawe co mnie by polecili ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Lubię RBM jako: Magdalena Go
    Jestem publicznym obserwatorem jako: BowBowMegg
    Odpowiedź na pytanie: Z kosmetyków koreańskich najbardziej ciekawią mnie wszelkie produkty zawierające filtraty śluz ślimaka oraz ekstrakty z jadu węża.Początkowo, kiedy usłyszałam, że Koreanki używają takich substancji byłam zniesmaczona, budziło to moją odraze, jednak przeglądając galerie zdjęć dojrzałych już Azjatek zaczęło mnie to intrygować do tego stopnia, że zamierzam sama je przetestować. Ponoć książka "Sekrety urody Koreanek" pełna jest informacji na temat wieloetapowej pielęgnacji oraz nietypowych dla Europejek składników kosmetycznych. Tego mi trzeba, gdyż zaczynam dostrzegać na swej skórze znaki upływającego czasu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edit: przepraszam za pomyłkę, już poprawiam
      Jestem publicznym obserwatorem jako: Magdalena Tre

      Usuń
  15. To fajnie, że powstał taki sklep, gdzie można się czegoś poradzić ;)Super produkty ;)
    Warte uwagi ;))

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę zajrzeć do sklepu :)Post świetny:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Jeeej, rzeczywiście rzadko się spotyka takich ludzi, którzy tak dbają o klientów :) Świetnie, że tak dobrali Ci pielęgnację. Niestety żaden kosmetyk nie nadaje się dla mojej cery, ale miło poczytać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To koniecznie napisz maila do obsługi :)

      Usuń
  18. Lubię RBM jako: Joanna B.
    Jestem publicznym obsterwatorem jako: Snafu
    Odpowiedź na pytanie: krem BB :) Bardzo mnie ciekawi takie połączenie kremu nawilżającego, podkładu i kremu z filtrem :) Na pewno kiedyś jakiś kupię, tylko jeszcze nie wiem jaki, trudny wybór.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jak miło, że jeszcze tak dbają o klientki. Świetne produkty, ale zdjęcia wymiatają :)

    OdpowiedzUsuń
  20. O ja Cię...mydło baaardzo mnie kusi, w ogóle skusiłaś mnie na to wszystko, a na Cosrx Plastry na wypryski i trądzik Master Patch chyba najbardziej. Chciałabym zobaczyć jak to działa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trochę to obrzydliwe, ale skuteczne :)

      Usuń
  21. Lubię RBM jako: Renata Ci
    Jestem publicznym obserwatorem jako:Renata Ciosek
    Odpowiedź na pytanie: Najbardziej ciekawi mnie Kostka myjąca Węgiel Bambusowy, ponieważ nie znalazłam produktu, który poradził by sobie z moimi zaskórnikami, a ten zapowiada się kusząco.

    OdpowiedzUsuń
  22. Lubię RBM jako: Ewa G.
    Jestem publicznym obserwatorem jako: Ewa Glusiak. (Mala) nigdy nie jestem pewna :D
    Odpowiedź na pytanie: Najbardziej ciekawi mnie oczyszczający olejek. Bo umówmy się raczej olej kojarzy mi się z tym, że wszystko rozmaże, wytłuści i zatka pory tak, że będzie trzeba je odtykać drogą długą i żmudną jak stąd do kosmosu. A tu łagodzi, oczyszcza z zanieczyszczeń i makijażu. Cud nad cuda. Jeszcze jak oczu nie podrażni, miód i malinki na moje serce. Jest to produkt, który zdecydowanie za każdym razem niesamowicie moją uwagę przyciąga i aż woła do mnie, bierz mnie, wypróbuj mnie, a już zawsze będziesz chciała to robić :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Bardzo mnie ciekawi ich asortyment i wkrótce zaszaleję ☺
    Na szczęście te rady to nie nowość dla mnie i wiem że dobrze dbam o swoją skórę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardziej doświadczona jesteś jak widać! :D

      Usuń
  24. Lubię RBM jako: Katarzyna M.
    Jestem publicznym obsterwatorem jako: Michaska75
    Odpowiedź na pytanie: Pierwsze spotkanie z koreańskimi kosmetykami to były maseczki w płachcie - miłość od pierwszego wejrzenia. Zainteresował mnie węgiel bambusowy, gdyż generalnie poszukuję idealnej pielęgnacji dla mojej mieszanej cery z mocno przetłuszczająca się strefą T i zaskórnikami w tym rejonie, a mydło do tej pory kojarzyło mi się raczej negatywnie (ściągnięcie i wysuszenie skóry). Ogólnie przymierzam się również do wypróbowania kremów BB i korektorów, gdyż za pomocą podkładu nie jestem w sanie osiągnąć zadowalającego mnie efektu (naturalny wygląd plus krycie plus filtry plus jeżeli nie pielęgnacja to chociaż nie pogorszenie stanu cery). A swoją drogą jestem pod wrażeniem koncepcji sklepu Rare Beauty Market - aż się marzy żeby taki standard obsługi był wszędzie :-)

    OdpowiedzUsuń
  25. Sklep faktycznie cudowny, ale jedna uwaga: gorsze, niż pominięcie przy wymienianiu członków "załogi" jest pisanie ich narodowości małą literą :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najmocniej przepraszam! Już zmieniam!

      Usuń
  26. Bardzo fajnie, że mają takie podejście. Sama niedawno położyłam łapki na plasterki i jestem zachwycona nimi. Mydełka do twarzy jak na razie miałam dwa. I oba mnie rozczarowały. Myślę że sięgnę po ich produkt przy okazji. Zwłaszcza,że cena jest bardzo dobra.:D

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.