Gruszka, arbuz i pietruszka, czyli koktajl pielęgnacyjny od APIS

Hej!

Mamy już jesień i to w pełnej okazałości, w związku z czym warto przyjrzeć się naszej pielęgnacji i zapewnić naszej skórze odpowiednią ilość składników odżywczych. Słońce idzie spać już znacznie wcześniej, niż latem, noce są mroźne i w sumie powoli zaczyna się sezon grzewczy. To zmiana dla całego naszego organizmu. Sami powoli zaczynamy bronić się przed przeziębieniami, warto również ochronić naszą skórę przed przesuszeniami i szarością. Chcąc dodać sobie witamin sięgamy po owoce i warzywa. Czemu nie zrobić by tego również w przypadku naszej pielęgnacji? Okazję do tego dają nam kosmetyki polskiej marki Apis, która wykorzystuje ekstrakty z owoców i warzyw. Ich produkty można znaleźć w salonach i gabinetach urody, można więc urządzić sobie SPA w domowym zaciszu. Opowiem Wam dziś o kilku produktach godnych uwagi. Zapraszam do czytania! :)





Arbuzowa peelingująca galaretka do ciała

Brzmi i pachnie tak, że chciałoby się ją wyłożyć na miseczkę i zjeść, a nie używać pod prysznicem. Arbuz jest jednym z moich ulubionych owoców i uwielbiam go niezależnie od pory roku. Galaretka wygląda bardzo ciekawie, a peelingujące drobinki pochodzą z lawy wulkanicznej. Drobinek mogłoby jednak być więcej, bo jestem przyzwyczajona do gruboziarnistych cukrowych peelingów. Drapie całkiem nieźle, ale mogłoby być lepiej. Galaretka zawiera ekstrakt z arbuza i melona, dzięki czemu skóra po oczyszczeniu jest odżywiona, gładka i wręcz jedwabista w dotyku. Co lubię w tym produkcie, to fakt, że jest zupełnie inny, niż peelingi, których używam zazwyczaj. Nie zostawia tłustego filmu, nie jest bogaty w oleje, tylko zostawia uczucie czystości i odświeżenia. Miła odmiana dla cięższych produktów. Idealna na szybki prysznic!




Peeling enzymatyczny gruszkowy z lawą wulkaniczną 2 w 1

Kolejny słodki owoc, który kusi orzeźwiającym zapachem. Tak mnie skusił, że nie zauważyłam, że teoretycznie mogłabym się z nim nie polubić - nie jest polecany bowiem do cery trądzikowej. Moja cera jest mieszana z niedoskonałościami i już się przestraszyłam, że po peelingu coś złego stanie się z moją twarzą. Nic takiego nie miało jednak miejsca, ale o tym zaraz. Najpierw kilka słów wstępu.
Producent pisze: "Preparat łączy właściwości peelingu enzymatycznego - papaina i ziarnistego - lawa wulkaniczna. Doskonale usuwa zrogowaciała warstwę naskórka pozostawiając skórę miękką i gładką. Wzbogacony ekstraktem z gruszki i z korzeniami rabarbaru, natychmiast nawilża i zapewnia promienny wygląd."  

Mówiłam, że peeling pięknie pachnie? Powtórzę to jeszcze raz, bo naprawdę warto się nad tym pozachwycać. Świeża, soczysta gruszka zapewnia nam odświeżające uczucie na długi czas. Nie ma efektu ściągnięcia, wręcz przeciwnie - jest bardzo komfortowo. Skóra jest nawilżona i przygotowana do dalszych zabiegów pielęgnacyjnych. Nie zauważyłam jednak, żeby peeling był wybitny w tym, co robi. Być może moja cera potrzebuje czegoś więcej. Choć muszę przyznać, że szalenie polubiłam to uczucie świeżości i jakby nawilżenia skóry. Peeling zasłużył sobie na taką czwórkę z plusem :) 




Enzymatyczna maska algowa z pietruszką 2 w 1 "Moc warzyw"

Na danie główne porządna, warzywna zupa dla skóry!  Maska algowa zawiera ekstrakty z : pietruszki, ogórka, pomidora, dyni i kiełków pszenicy. Porcja warzyw idealna nie tylko na talerz, ale i na twarz, biorąc pod uwagę efekty maseczki. Przeznaczona jest dla każdego typu cery, więc każdy z Was może czuć się nią zainteresowany. A już na wstępie Wam powiem, że to jedna z najlepszych maseczek, jakie miałam. 

W opakowaniu z maską znajdujemy miarkę, która ułatwia przygotowanie produktu. Ten proces nie jest trudny, wystarczy odpowiednią porcję maski wymieszać energicznie z wodą mineralną i voila! Mamy gotowy... twarożek ze szczypiorkiem. No, pietruszką dokładnie. A przynajmniej tak wygląda. Opakowanie to aż 250 g produktu, co starczy na jakieś...  dwadzieścia razy? Wydajność w każdym razie jest bardzo zadowalająca. 


Przygotowaną maseczkę nakładamy na twarz i czekamy, aż wyschnie i będzie można ją zdjąć. Tak, na całe szczęście jest to maseczka typu peel-off, więc nie trzeba się przejmować zmywaniem jej.  I teraz czas na efekty... wygładzona, oczyszczona cera. Pory ściągnięte. Skóra nawilżona, odżywiona, gładka i promienna, jednak bez nadmiernego błysku. Uspokojone stany zapalne i podrażnienia. Rzeczywiście, jak po zabiegu w salonie kosmetycznym! Uwielbiam tą maskę, staram się robić ją przynajmniej raz w tygodniu. Efekt zauważalny jest po pierwszym użyciu, a przy odrobinie regularności widzę wyraźnie wyrównanie kolorytu cery, lepsze jej napięcie i po prostu zdrowszy wygląd. I tutaj naszej polskiej maseczce nie brakuje niczego do tych azjatyckich, których najczęściej używam. Powiedziałabym nawet, że hm...zajęła miejsce na podium w moim osobistym rankingu maseczek. A to wielkie wyróżnienie (niedługo w denku zobaczycie ile masek zużywam...). To był bardzo trafny wybór i myślę, że warto się nią zainteresować.




Polecam Wam w zasadzie wszystkie trzy produkty, ale najbardziej maskę warzywną! Jest warta grzechu. Jestem zadowolona z produktów Apis, uważam, że rzeczywiście "professional" w nazwie nie jest tutaj przypadkiem. Mam nadzieję, że ta polska marka z bardzo dobrymi składami stanie się bardziej popularna, bo zdecydowanie na to zasługuje. Interesuje mnie jeszcze wiele produktów, więc pewnie jeszcze kiedyś przeczytacie o nich u mnie. Jestem skuszona składami, cenami no i świetnym działaniem.
 
A Wy, skusicie się? :) Możecie polecić mi coś z asortymentu Apis?



 
 ♥ ♥ ♥

Podobne wpisy z tej kategorii

47 komentarze

  1. Bardo lubię kosmetyki z ekstraklasie z warzyw i owoców. Myślę że e najbliższym czasie skuszę się na tą maseczkę warzywną. Ostatnio fajnie sprawdza się u mnie maseczka z ekstraktem z pomidora Tomatox Tony Moly.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ta mnie strasznie ciekawi i pewnie prędzej czy później do mnie trafi :)

      Usuń
  2. Bardo lubię kosmetyki z ekstraklasie z warzyw i owoców. Myślę że e najbliższym czasie skuszę się na tą maseczkę warzywną. Ostatnio fajnie sprawdza się u mnie maseczka z ekstraktem z pomidora Tomatox Tony Moly.

    OdpowiedzUsuń
  3. Maski algowe uwielbiam, więc i tą z otwartymi ramionami przyjęłabym do swojej pielęgnacji :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Akurat najbardziej polecanej przez Ciebie maski warzywnej pewnie nie chciałoby mi się rozrabiać :D Taki leniuch ze mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Z Apisu miałam jedynie szampon, więc ciężko mi coś polecić :). Cała trójka mi się podoba i w każdym produkcie znalazłam coś, co do mnie trafia. Nigdy nie miałam takiej galaretki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Galaretka jest śmieszna i ciekawa :)

      Usuń
  6. na tej marce w szkole mielismy zajecia :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwszy raz słyszę o tej marce. Fajnie, że jest polska, a ceny ma również zachęcające. Jestem ciekawa galaretkowatego peelingu (wydaje mi się, że były idealny na lato) i tej maseczki, bo jeśli jest peel off to wiele ułatwia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, peel off i to bardzo dobrze, bo nie cierpię zmywać maseczek :D

      Usuń
  8. Nic jeszcze tej marki nie miałam, ale peeling i maska wyglądają strasznie kusząco *.*

    OdpowiedzUsuń
  9. Znam ta markę, pracujemy na nich ma studiach. Tego akurat nie stowalam, ale wygląda zachęcająco. W sumie z innych produktów też byłam zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę :) zazdroszczę takich studiów ;)

      Usuń
  10. Z APIS mogę Ci polecić nawilżającą maseczkę do twarzy z kwasem hialuronowym i minerałami z Morza Martwego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba ją mam z jakiegoś boxa, muszę spróbować :D

      Usuń
  11. Ciekawią mnie te produkty w sumie od zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  12. Same cudowności :) Najbardziej zaintrygowała mnie maska :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Chcę wszystko! :O zapisuję i muszę kupić :) z Apis miałam mgiełkę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie miałam styczności z produktami tej marki, ale maseczką warzywną bardzo mnie zainteresowałaś. Ogromny plus za to, że nie trzeba jej zmywać, bo tego nie cierpię ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Szkoda, że tej maski nie ma w Kalinie;/

    OdpowiedzUsuń
  16. Seria arbuzowa ma cudowny zapach :D Ta maska bardzo mnie skusiła ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja polecam maskę do włosów z minerałami z Morza Martwego :) Chyba zgrzeszę dla tej maseczki :)

    OdpowiedzUsuń
  18. ta maska mnie zaciekawiła :) miałam kiedyś maseczkę błotną Apis i była całkiem fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Ciekawe kosmetyki, jeszcze nie miałam okazji poznać markę Apis :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Hydrolaty mają świetne. Olu ale narobiłaś mi smaka na maseczkę z twarożku

    OdpowiedzUsuń
  21. Miałam tę galaretkę peelingującą z arbuzem, ale w jakiejś innej szacie graficznej i niestety nie byłam z niej zadowolona. Była jakaś taka rzadka. Miałam tez jakieś owocowe serum do twarzy, ale było strasznie lepkie. Chociaż działało bardzo fajnie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Podoba mi się ten produkt z pietruszką ciekawy

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie znam tych kosmetyków, ale po przeczytaniu recenzji na prawdę mnie zachęciłaś, szkoda, jednak, ze nie podałaś całych składów, bo dla mnie zawsze jest to ważne, ponieważ wiele składników zapycha moją skórę. Ciekawa też jestem cen tych cudeniek ;)
    Mimo wszystko maska pietruszkowa zaintrygowała mnie najbardziej, bo pierwszy raz słyszę o takim składniku w masce :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Maska mnie kusi bardzo , zapiszę sobie na listę grzechu :D

    OdpowiedzUsuń
  25. Ale te produkty muszą genialnie pachnieć! :)

    OdpowiedzUsuń
  26. Algowa! ta zdecydowanie najbardzie mnie zaciekawiła, będe musiała się nią zainteresować! galaretka wygląda super, ale raczej by się u mnie nie sprawdziła, bo też lubię mocniejsze peelingi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jest najlepsza, algi jednak dużo dobrego potrafią zrobić :)

      Usuń
  27. Świetne te rzeczy! :D chcę! Dodałam do obserwowanych! melodylaniella.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.