Długie rzęsy, podkreślone policzki i niesamowita trwałość makijażu - Lily Lolo

Hej!

Jesień to świetny czas, aby eksperymentować z makijażem. Mocniejsze konturowanie, akcent na usta lub oczy - mamy tu pełną dowolność, bo wysokie temperatury już nam nie grożą, a zatem nie powinniśmy obawiać się spływania produktów. Ja bardzo lubię eksperymentować, kiedy robi się zimniej. Ostatnio więc testuję sporo nowości, a o kilku z nich opowiem Wam dziś więcej. Znów pojawi się u mnie marka, która lubi wracać. Bo za każdym razem odkrywam nowe perełki. Naturalne, wegańskie, organiczne kosmetyki kolorowe - Lily Lolo. Co nowego odkryłam?



Zawsze miałam ochotę spróbować naturalnego tuszu do rzęs. Zdawało mi się jednak, że skoro naturalny to na pewno nie będzie trwały, będzie zostawiał zielony pigment i... po prostu będzie wyglądał brzydko. Na szczęście bardzo się myliłam. W składzie maskary znajduje się wiele olejków, które pielęgnują rzęsy. Oczywiście tusz przebadany jest okulistycznie i nadaje się nawet dla najbardziej wrażliwych oczu. Opakowanie jest klasyczne, tak jak w przypadku Lily Lolo. Sama szczoteczka tuszu należy również do klasyki. Efekt jaki można uzyskać za pomocą maskary jest naturalnie naturalny :) W zależności od ilości warstw można zyskać delikatnie pogrubione i wydłużone rzęsy, które nie wyglądają na umalowane lub też mocne, czarne wachlarze. Czerń jest tak samo mocna jak w przypadku standardowych tuszy. Ja zazwyczaj używam maksymalnie dwóch warstw, które nadal wyglądają naturalnie, ale dają również podkręcenie i odpowiednią grubość. Bardzo zaskoczyło mnie w tym tuszu to, że już od pierwszego użycia nie odbijał się, nie kruszył i bardzo szybko zasechł. Nie miałam i nie mam z nim żadnych problemów. Odporny jest nawet na pot i łzy, czego po naturalnym kosmetyku absolutnie się nie spodziewałam :) Z całą śmiałością muszę przyznać, że to jeden z najlepszych tuszy do rzęs, jakie miałam. A jeśli ktoś ma bardzo wrażliwe oczy to definitywnie powinien spróbować właśnie tej pozycji!

bronzer / maskara


Konturowanie twarzy na stałe zagościło już w makijażach codziennych znacznej ilości kobiet w naszym kraju. Ja osobiście bardzo lubię to robić, bo ta niby nic nie znacząca chmurka przyciemnienia pod kością policzkową potrafi zrobić naprawdę świetny efekt. Duety do policzków z Lily Lolo poznałam już wcześniej, jestem bowiem szczęśliwą posiadaczką duetu róż z rozświetlaczem, o którym pisałam Wam już wcześniej (KLIK). Tym razem skusiłam się wreszcie na dość sławną już w blogosferze Sculpt & Glow, czyli paletce zawierającej bronzer i rozświetlacz. Paletka mile zaskoczyła mnie swoimi odcieniami, ciepłymi, ale nie wpadającymi w ceglaste i mocno żółte tony. W składzie produktu oczywiście znajdują się pielęgnujące olejki, m.in. olejek arganowy. Dzięki olejkom prasowane pudry mają niesamowicie kremową konsystencję, która aplikuje się na twarz niczym masełko. Praca z paletką to czysta przyjemność, szybko trafiła ona do moich ulubieńców (KLIK). Utrzymuje się na twarzy, dopóki nie zmyjemy makijażu. Rozświetlacz jest bardzo subtelny i nie zawiera niepotrzebnych drobinek. Efekt bronzera natomiast można stopniować, nie robiąc sobie przy tym plam. Ostatnimi czasy to mój ulubiony zestaw do codziennego makijażu. Wygląda zdrowo, świetliście i bardzo naturalnie!




Każdy idealny makijaż chciałoby się zatrzymać w nienaruszonym stanie jak najdłużej. Popularne stały się od jakiegoś czasu "fixery" utrwalające makijaż, jednak często mają one nieciekawe składy lub po prostu nie robią nic. Byłam ciekawa propozycji Lily Lolo i znów się nie zawiodłam. Mgiełka odświeża i utrwala makijaż, świetnie radzi sobie ze scaleniem makijażu mineralnego (KLIK). W składzie znajduje się aloes, pantenol i ekstrakt z zielonej herbaty, które mają działanie nawilżające, antyoksydacyjne i zachowują odpowiednią wilgoć w skórze. Używam mgiełki zawsze po wykonaniu makijażu oraz często w ciągu dnia, dla odświeżenia cery. Weszło mi to już jakoś w nawyk i jest to też w "zgodzie" z azjatycką pielęgnacją. Mgiełka nie ma żadnego zapachu, co dla mnie jest małym minusikiem. Lubię ładne zapachy i nie miałabym nic przeciwko subtelnemu zapaszkowi. Wiem jednak, że nie można mieć wszystkiego, więc przymykam oko na ten fakt ;) Bardzo lubię to uczucie po spryskaniu twarzy, w przeciwieństwie do typowych fixerów mgiełka nie ściąga twarzy, a nawilża ją, odświeża i jakby rozluźnia. Eliminuje efekt pudrowości z twarzy, zapewnia scalenie się warstw makijażu, który po prostu wygląda bardziej naturalnie. Czy przedłuża makijaż? Z całą pewnością tak, ale nie jest to efekt, jaki zapewni nam ot choćby znany Kryolan. Mamy jednak szalenie komfortowe uczucie towarzyszące naszej skórze, nie zaś nieprzyjemne ściągnięcie, jakby przy spryskaniu lakierem do włosów. Ja na pewno nie zdecyduję się na "cięższą artylerię" w tej kwestii :) Polecam też wszystkim cerom suchym, które mają skłonność do tego, że makijaż przesusza im skórę. Powinniście odczuć wielką ulgę!


Wszystkie 3 produkty to nowe hity w mojej kosmetyczce. Od razu wskoczyły do używanych na co dzień produktów, co świadczy tylko o tym, że są naprawdę dobre. Uwielbiam produkty Lily Lolo za naturalne składy i świetną jakość. Zostało mi jeszcze trochę do sprawdzenia, ale już wiem, że to marka godna zaufania. Dajcie koniecznie znać co używaliście, a na co jeszcze macie ochotę!

O kosmetykach Lily Lolo pisałam już tutaj:





 ♥ ♥ ♥

Podobne wpisy z tej kategorii

44 komentarze

  1. Bardzo fajne kosmetyki, mam tylko cienie, ale ciekawią mnie też pozostałe :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Matko jaki efekt na rzęsach, aż się zakochałam ;) świetne kosmetyki mają lily lolo, miałam co prawda same podkłady mineralne, róże itd ale i tak uważam że są mistrzami jeśli o minerały idzie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaskoczyła mnie bardzo pozytywnie ta maskara :)

      Usuń
  3. Klimatycznie bardzo! Za mną 'chodzi' ten fixer. Mam jeden produkt z Avon do utrwalania, ale czuję się po nim, jakbym źle wycelowała lakierem do włosów. Czasami po prostu 'utrwalam' makijaż wodą termalną albo mgiełką z Ziaji. Jest wtedy lżejszy, łagodniejszy i jakby lepiej się trzyma :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ten z Avonu niestety ściąga twarz :( Wodą termalną też utrwalałam, ale jednak ten fixer radzi sobie lepiej :)

      Usuń
  4. Tuszem zaciekawiłaś mnie zdecydowanie najbardziej, ale nie powiem, reszta też kusi ;D Coraz bardziej mam ochotę na przetestowanie czegoś z tej marki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętaj, że na jednej rzeczy sie nie skończy :D

      Usuń
  5. Na razie mam mało ale już uwielbiam 😍 Na pewno będzie więcej 😄

    OdpowiedzUsuń
  6. Duo do konturowania doskonale znam. Bronzer dobija już dna, co świadczy tylko o tym, że bardzo się polubiliśmy ;) Na pewno wypróbuję też maskarę ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten tusz wygląda tak niewinne, a efekt to po prostu petarda :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Chyba najbardziej kusi mnie to duo do konturowania, jeśli chodzi o tusz to z tego co widzę na Twoich rzęsach to nie jest zły, choć ja wolę nieco bardziej pogrubione (ale bez przesady ☺).
    A w ogóle to już dawno miałam Ci napisać - Twoje zdjęcia są coraz piękniejsze!

    OdpowiedzUsuń
  9. Tusz Lily Lolo koniecznie będę musiała wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zawsze wynajdujesz mega ciekawe kosmetyki! Pozdrawiam i zapraszam

    slavicpowerbeauty.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  11. Kosmetyków tej klasy nigdy nie miałam a szkoda:)
    Zdjęcia mnie Olu zachwyciły na maxa:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi! Oj wszystko może się zmienić :)

      Usuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. łał świetny tusz!
    muszę go spróbować!:)
    obserwuję i pozdrawiam cieplutko!:)

    zapraszam rowniez do mnie xx
    http://sylwiasylwiaa.blogspot.com/2016/10/jesienny-tag-autumn-tag.html

    OdpowiedzUsuń
  14. Marka Lily Lolo jest kolejną ciekawą propozycją. Najwyższy czas rozejrzeć się za tymi produktami.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam paletę cieni i uważam iż mimo swojej dość wysokiej ceny są naprawdę godne wypróbowania.

    OdpowiedzUsuń
  16. Jeszcze nie miałam nic tej marki, ale zastanawiam się nad zakupem kilku kosmetyków - mam na oku krem BB, ewentualnie podkład mineralny, róże i szminki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podkład i pomadki polecam z całego serca :)

      Usuń
  17. najbardziej zaciekawiła mnie mgiełka :-)

    OdpowiedzUsuń
  18. Mam ochotę spróbować mgiełkę :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bardzo fajne kosmetyki, których jeszcze nie znam ;/

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie miałam jeszcze nic z tej firmy, ale ten zestaw do konturowania twarzy baaardzo mnie zaciekawił, tym bardziej, że kolorem nie wchodzi w rudość. Chciałam wbić się w -KLIK- ale nie działają :(

    OdpowiedzUsuń
  21. Nigdy nie miałam nic z tej firmy, ale słyszałam wiele dobrego. Zainteresował mnie utrwalacz, bo ciężko znaleźć tego typu produkt z fajnym składem.

    P.S Cudowne zdjęcia, nie mogę się napatrzeć! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Słyszałam same pozytywne opinie na temat produktów tej firmy, gdy tylko będę miała okazję, to z pewnością je sprawdzę i zobaczę jak mi się sprawdzą :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Odnośnie naturalnych tuszy do rzęs to miałam długo podobne zdanie co Ty :) Widzę, że ten z Lily Lolo daje piękny efekt, aż chciałabym go sama wypróbować, cenię sobie naturalną pielęgnację, a i kolorówki mineralnej, w tym z Lily Lolo trochę poznałam, ale jakoś na tusz nie zwracałam większej uwagi :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Lily Lolo znam, ale nie miałam styczności z kosmetykami tej marki.
    Chyba musze w końcu zakupić coś tej marki, tylko co?
    Może tusz... albo bronzer- mam dylemat!

    Poza tym świetny BLOG, koniecznie obserwuje i zapraszam do siebie.
    PS. U mnie mały konkurs... :)
    http://dastiinastyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zacznij albo od podkładu albo od tuszu właśnie :)

      Usuń
  25. Bardzo lubię ich produkty :) A Twoje zdjęcia, działają na mnie kojąco :) :*

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.