Orientalna pielęgnacja z Orientaną! Polskie, naturalne, a jednocześnie orientalne! :)

Hej!

Azja ostatnimi czasy szalenie nas inspiruje. Azjatyckie produkty kosmetyczne na naszym rynku zagościły już chyba na dobre. Ale czy trzeba tylko i wyłącznie skupiać się na kosmetykach z Korei i Japonii? Otóż nie, ponieważ nasze rodzime firmy też inspirują się kulturą wschodu. Dziś skupię się na kilku produktach polskiej marki kosmetyków naturalnych, która czerpie ekstrakty z wielu azjatyckich roślin. Mowa tu oczywiście o marce Orientana. Przedstawiam Wam kilka produktów, które wyjątkowo skradły moje serce.



Kiedy Twoja twarz pachnie, jak indyjskie jedzenie... to na pewno olejek do twarzy Kurkuma i Drzewo sandałowe

Ten magiczny olejek przeznaczony jest szczególnie dla cer problematycznych, zanieczyszczonych i zmęczonych, czyli bez wątpienia takich jak moja. W składzie znajdziemy olej sezamowy, migdałowy, jojoba, z ziaren słonecznika, z oliwek, z pestek moreli, z drzewa sandałowego, z kiełków pszenicy, kurkumę i witaminę E. Brzmi jak odżywczy koktajl, prawda? I tak właśnie jest. Olejek bez wątpienia pachnie jak indyjskie danie, a to za sprawą kurkumy właśnie. Początkowo trochę mi to przeszkadzało, ale szybko się do tego przyzwyczaiłam. 

Olejku używam na noc, zazwyczaj zamiast kremu. Ponieważ moja cera jest mieszana w kierunku tłustej, dodatkowy krem spowodowałby pewnie zapchanie cery, czyli odwrotny efekt. Pamiętajcie też, że jest tu olejek migdałowy, który również ma tendencję do zapychania. Na mnie jednak ten orientalny eliksir działa rewelacyjnie. Zazwyczaj stosuję go seriami, przez kilka dni w miesiącu. Niestety, ale jako, że to produkt naturalny to ważny jest tylko 6 miesięcy od otwarcia. Na pewno nie zużyję go całego, bo jest bardzo wydajny. Wystarczy kilka kropel na całą twarz. Jak działa? Oczyszcza i zmiękcza skórę, łagodzi podrażnienia, zmniejsza pory. Skóra staje się bardziej napięta, rozjaśniona i zdrowsza. To mój odtruwacz, bo nie zawsze mam ochotę paść skórę chemią, daję jej odpocząć właśnie przy tym olejku. Jeśli macie skórę problematyczną, to warto spróbować. Tym bardziej, że cena nie jest wygórowana.

Olejek kupicie TUTAJ.



Nie jedz tej babeczki, choć pachnie cynamonem! To balsam do ciała w kostce Cynamon i Paczula

Odkąd zobaczyłam to cudo wiedziałam, że prędzej czy później do mnie trafi. Uwielbiam zapach cynamonu i staram się testować cynamonowe produkty w poszukiwaniu ideału. Balsam ma kształt przepięknej babeczki i jest nietypowy, wcześniej nie używałam balsamów w formie kostki. Jest to ciekawy rodzaj aplikacji i trzeba się powstrzymywać, aby nie ugryźć tego smakołyku! Skład znów jest bardzo bogaty. Znajdziemy tu m.in. wosk pszczeli, masło kakaowe, olej kokosowy, migdałowy, oliwkowy, sezamowy, z kiełków pszenicy, z nasion winogron, olejek cynamonowy i sproszkowany cynamon, witaminę E, olejek z paczuli i ekstrakt z korzenia lukrecji. Ogrom składników, a to przecież nie wszystkie. Balsam pachnie cynamonem, prawdziwym cynamonem. Uwielbiam ten zapach, nie tylko w zimowe dni :)

Kostka balsamu topi się w kontakcie z ciepłem naszej skóry. Aplikacja wbrew pozorom nie jest trudna, a przyjemna. Na skórze zostaje delikatny film, wiadomo, jak to za sprawą olejów, dlatego polecam używać balsamu raczej na noc. Skóra po balsamie jest niesamowicie gładka (podkreślam, niesamowicie, bo niewiele produktów ma aż tak dobre działanie), nawilżona, napięta i ujędrniona, a to za sprawą olejku cynamonowego, który ma właśnie działanie ujędrniające. Kostką można wykonywać również całkiem przyjemny masaż. Co tu dużo mówić, jest to niezwykły i świetny produkt, nie spotkałam się jeszcze z jakimkolwiek balsamem, którego miałabym ochotę używać, tak jak tego. Są dostępne również inne wersje zapachowe. Przesuszone skóry powinny go pokochać.

Balsam kupicie TUTAJ.


Choć pachnie jak marmoladka nie smaruj nią kanapek... to balsam do ust Granat i Liczi 

Uwielbiam wszelkie balsamy do ust, tak, mam fioła na ich punkcie. Balsamy z Orientany kusiły mnie od dawna, ale dopiero jakiś czas temu jeden z nich trafił w moje ręce. I żałuję, że tak późno... Produkt wygląda i pachnie jak marmoladka! Czuć granat i odrobinę słodyczy liczi. Upchany jest po brzegi, używam go regularnie, a póki co po nim tego nie widać. No i znów, przejdźmy do składu, który jak zwykle rozpieszcza. Masło shea, masło kakaowe, wosk pszczeli, masło kokum, olejek grejpfrutowy, sezamowy, migdałowy, marchwiowy, awokado, jojoba, witamina E, ekstrakty z granatu i liczi to tylko część składników zamkniętych w tym małym słoiczku. 

Balsam delikatnie koloruje usta na czerwono, co mi osobiście bardzo się podoba i używam go do codziennego, lekkiego makijażu. Wszelkie EOSy, Balmi i inne cuda mogą się schować i nie wracać. To jest jeden z najlepiej nawilżających produktów do ust, jakie miałam. Efekt jest długotrwały, a nie znika po godzinie. To nie tylko nawilżenie, ale i odżywienie, wygładzenie i zniwelowanie wszelkich suchych skórek. Nie przeszkadza mi nawet to, że nakładamy go palcem, naprawdę warto się "poświęcić".  To jest marmoladka, która jest pokarmem dla ust :) Jeśli walczycie ze spierzchniętymi ustami i nic Wam nie pomaga -  spróbujcie tego balsamu, naprawdę warto.

Balsam znajdziecie TUTAJ.


Złoty eliksir wygładzi Ci skórę, czyli Bio Olejek Antycellulitowy

Ostatnim produktem, o którym Wam opowiem jest nowość. Olejek antycellulitowy, który zawiera w sobie 17 roślin Ajurwedy. Wiecie, że mam sceptyczne nastawienie do produktów antycellulitowych i wyszczuplających, ale chciałam sprawdzić, czy może siła tkwi jednak w naturze. Jak się sprawdził ten eliksir? O tym za chwilę. Skład jak zwykle bogaty i naturalny. Rozpieszczać nasze ciało będą olej sezamowy, cyprysowy, imbirowy, pomarańczowy, cytrynowy, cynamonowy, goździkowy, paczulowy, z pieprzu, z kurkumy, z rozmarynu, ekstrakty z szafranu, marzanny indyjskiej i tataraku, adiposlim. Zapach tego olejowego koktajlu jest ziołowy i mocno pobudzający. Dosyć długo utrzymuje się na skórze. 

W przeciwieństwie do wszelkich balsamów antycellulitowych ten olejek cechuje duża wydajność. Niewiele go trzeba na nasmarowanie ud, pośladków czy brzucha. Mile mnie to zaskoczyło, bo produkt nie jest najtańszy. Olejek wciera się szybciej, niż balsamy, bardzo go polubiłam pod tym względem. Czekałam na działanie i ...długo nie musiałam czekać. Po tygodniu regularnego używania zauważyłam już, że moja skóra jest bardziej napięta i gładka. Po miesiącu ten stan jeszcze bardziej się poprawił. Oczywiście nie wierzę w to, że cellulit zniknie do zera, bo za sprawą samego olejku nie jestem w stanie tego osiągnąć. Niemniej jednak do tej pory niewiele produktów naprawdę u mnie działało, a olejek działa bez dwóch zdań. Jeszcze większe wygładzenie zauważyłam, kiedy zaczęłam wmasowywać go specjalną rękawicą do walki z cellulitem. Mam zamiar dalej go używać, jeśli stan skóry jeszcze bardziej się poprawi, to na pewno dam Wam znać :) Póki co już jestem zadowolona, bo moje nogi zyskały na sprężystości i są milsze w dotyku. Warto spróbować na sobie!

Olejek kupicie TUTAJ.  



W ramach podsumowania na myśl ciśnie mi się takie stwierdzenie, że Orientana jest marką bardzo niedocenioną na naszym rynku. Wszystkie te cztery produkty sprawdziły się u mnie wyjątkowo dobrze. W zasadzie je pokochałam, wiem, że mogę na nie liczyć. Mało ich na blogach, mało ich na Youtube. Dziwi mnie czemu tak jest. Są to polskie kosmetyki z naturalnymi, świetnymi składami. Trzeba doceniać to, co nasze. Nasze, a jednocześnie orientalne. Może moim postem zainspiruję kogoś, do sięgnięcia po te produkty przy następnych zakupach :)  Warto, sprawdźcie, a nie pożałujecie!


Znacie markę Orientana? Mieliście któryś z tych produktów? Co Was zaciekawiło? A może polecicie mi coś? :)





PS. Trwają u mnie dwa konkursy. Pierwszy znajdziecie na facebooku, TUTAJ, a drugi na blogu TUTAJ. Zapraszam do wzięcia udziału! :)
 
 
 
 
 ♥ ♥ ♥
 

Podobne wpisy z tej kategorii

42 komentarze

  1. Bardzo lubię produkty Orientany, nigdy nie zawodzą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Orientana jest super! Miałam krem ashwagandha z żeń-szeniem i sprawdził się u mnie genialnie! Oprócz kremu miałam olejek jaśminowy.. mm, jak on pachniał! :) Tak jak napisałeś - szkoda, że asortyment Orientany nie jest doceniony, bo to produkty równe zarówno tym z Sylveco jak i Make Me Bio :) Ale pięknie wygląda ten balsam w kostce - jeszcze nigdy nie używałam w ten sposób tego produktu, ale skuszę się i zaopatrzę się w niego na jesień :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na pewno skuszę się jeszcze na krem pod oczy :) Balsam jest genialny!

      Usuń
  3. Z tego co sobie przypominam to chyba jeszcze nie miała nic tej marki i szkoda. Całe szczęście, że można je znaleźć nawet u mnie w mieście, więc może akurat coś do mnie trafi :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam olejek , jednak nie przypadł mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam kiedyś ten balsam w kostce i naprawdę byłam z niego zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze nie miałam okazji próbować kosmetyków orientany, najbardziej ciekawi mnie olejek :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja lubię ich kremy pod oczy :) polecam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ten olejek do twarzy jest na mojej liście zakupowej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dawno już nie miałam produktów tej marki :)
    Jednak dobrze wspominam ją :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię produkty tej firmy, są rewelacyjne :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Mam ten olejek! Faaajny jest :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie miałam jeszcze produktów Orientany, choć nie raz nad nimi dumałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Orientana od dawna mnie interesuje, muszę się jej bliżej przyjrzeć.

    Bardzo przydatny post :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Znam marke, na pewno kiedts cos kupie z tej firmy :) chcialam nawet, bo ich produkty są w drogerii Naturze, ale niestety nie u mnie stacjonarnie :x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można zamówić na stronie Natury i odebrać w dowolnym salonie, nawet tym, który ich nie ma na pólkach :)

      Usuń
    2. Dokładnie, można odebrać sobie :)

      Usuń
  15. Nie wiem dlaczego, ale zawsze omijałam te markę. Skusze sie przy kolejnej wizycie w Organeo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę same fajne produkty mają :)

      Usuń
  16. Znam Orientanę i bardzo lubię! Ten balsamik do ust musi być mój 😊

    OdpowiedzUsuń
  17. bardzo lubię Orientanę, miała ich tonik z róży japońskiej. Podoba mi się balsam w kostce i barwiący balsamik :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, taki tonik też mnie ciekawi :)

      Usuń
  18. Nie miałam jeszcze produktów z Orientany, ale od dluższego czasu mam na nie ochotę :) A po Twojej recenzji chętnie sięgnę po Bio Olejek Antycellulitowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To świetny produkt, będziesz zadowolona :)

      Usuń
  19. Nigdy nie miałam styczności z tą marką. Prawdę mówiąc widzę ją pierwszy raz. :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Pieknie napisane :) muszę rozejrzeć sie za olejkiem do twarzy, zainteresowałaś mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Nie stosowałam jeszcze nigdy kosmetyków tej marki, ale muszę przyznać, że wyglądają bardzo kusząco. ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie miałam nic tej marki, fajnie, że promujesz polskie produkty. Dzisiaj byłam w drogerii, w której można dostać te kosmetyki i żałuję, że się im nie przyjrzałam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Świetne kosmetyki, a co dla mnie najważniejsze naturalne :)

    P.S. Masz super bloga ! Trafiłam do Ciebie poprzez fanpage Orientana na FB :)
    Obserwuję i zapraszam do siebie: http://kosmetycznastronazycia.blogspot.com/ :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Jeszcze nic nie miałam o orientany ale teraz to mnie zachęciłas :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Nie miałam tej marki nigdy, szkoda że nie ma ich w Rossmannie bo chętnie bym wypróbowała. :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.