Dziś będziesz kotkiem czy foką? Holika Holika Baby Pet Magic Mask Sheet

Hej!

Jako wielka fanka koreańskich kosmetyków stałym elementem mojej pielęgnacji są maski w płachcie. Są dla mnie najwygodniejsze, a dzięki temu, że trzymam je na twarzy 15-30 min mam pewność, że esencja na pewno świetnie się wchłonie. Efekty zresztą widać zaraz po zdjęciu maski z twarzy. Koreańskie firmy prześcigają się w produkcji masek, można znaleźć cały wachlarz zapachów, ekstraktów i uroczych opakowań. A co, jeśli można by się za ich pomocą zamienić w zwierzaka? Będzie to możliwe za sprawą nowej serii masek Holika Holika Baby Pet Magic Mask Sheet. Dwie z tych uroczych maseczek miałam okazję przetestować i o nich Wam dziś opowiem :)



Do wyboru mamy 4 zwierzaki i 4 różne działania. Dostępny jest mops (KLIK), który ma działanie przeciwzmarszczkowe, panda (KLIK), która ma działanie rozjaśniające zaciemnienia pod oczami oraz dwa zwierzaki, które sobie wybrałam. Pozwólcie że opowiem Wam o nich odrobinę więcej. 

Widząc maskę kocią (KLIK) wiedziałam, że musi być moja! Uwielbiam koty i sama chętnie zamieniłabym się w takiego futrzaka. Maska jest urocza, ma bardzo dobry nadruk i jest świetnie nasączona. Idealnie dopasowuje się do twarzy, to jest dla mnie szalenie ważne. Kocia maseczka ma działanie antybakteryjne, przeciwzapalne, łagodzące oraz ma zapobiegać powstawania zmian trądzikowych. Jest to więc idealna maska dla mojego typu skóry. W składzie znalazły się m.in. ekstrakty z aloesu, kamelii, nagietka lekarskiego, olejek z drzewa herbacianego.
Jakie są moje wrażenia po pierwszym użyciu? Bardzo podoba mi się zapach maseczki i uwielbiam to uczucie orzeźwienia skóry zaraz po nałożeniu. Trzymałam maskę 30 minut. Po zdjęciu skóra oczywiście była doskonale nawilżona, gładka i miękka w dotyku. Pory zostały wyraźnie zwężone, a zaczerwienienia i stany zapalne na skórze się załagodziły. Ta maska to wspaniałe ukojenie dla cer problematycznych i tłustych.

Miau!

Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam foczki i uważam, że są przeurocze. Jak zobaczyłam dwa dorodne osobniki na opakowaniu (KLIK) wiedziałam, że muszę ich spróbować. Focza maska ma redukować zaczerwienienia i przebarwienia oraz ma rozjaśniać skórę. W składzie znajdziemy m.in. ekstrakty z mięty, pierwiosnka lekarskiego, ślazu dzikiego i melisy. Tutaj również obrazek był przepiękny i mnie zachwycił. Tutaj tkanina przylegała równie dobrze i była tak samo świetnie nasączona.

Wrażenia po użyciu? Czułam, że foka chłodzi, jakby nałożyła mi na twarz kawałek lodowca. Używałam maski w upał, więc muszę przyznać, że milszego uczucia nie mogłam sobie wymarzyć. Maska sprawiła, że twarz była nie tylko nawilżona, ale i odżywiona. Zniknęły zaczerwienienia i suche skórki. Nie będę oceniać po jednej masce działania wybielającego, czy walczącego z przebarwieniami, bo tak się po prostu nie da. Maska jednak wspaniale nawilża i odświeża skórę, która jest prawie jak po zabiegu w SPA.

Err Err!


Obydwie maski mocno zachęciły mnie do siebie i do wypróbowania pozostałych dwóch wersji. Wiem, że nie należą do najtańszych, ale czasem warto pozwolić sobie na odrobinę luksusu i zastrzyku energii dla skóry. Używam wielu masek w płachcie i te są jednymi z najlepszych, jakie miałam, pod względem działania esencji, przylegania do twarzy, ilości składników aktywnych no i oczywiście wyglądu :) To też świetny pomysł na prezent lub dodatek do prezentu! 

Ja jestem zachwycona, a Wy? Skusicie się na zwierzakową maskę? :) 

Maski dostaniecie TUTAJ.






♥ ♥ ♥ 

Podobne wpisy z tej kategorii

49 komentarze

  1. Nooo niezła foczka z Ciebie :)musze je mieć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeszcze nie próbowałam a już jestem zachwycona ;) ;) 💚

    OdpowiedzUsuń
  3. Już niedługo będę miała możliwość przetestowania kotka i pandy :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To musisz koniecznie dać znać jak Ci się sprawdziły :)

      Usuń
  4. Chętnie przetestowałabym obie. Ostatnio jednak za dużo nazamawiałam, muszę poczekać z tym do przyszłego miesiąca :P

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo lubię koreańską pielęgnację, do tego uroczo wyglądają te maski :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Chce się rzec - Czego to ludzie nie wymyślą :P Ale co jak co chcę spróbować !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Azjaci z tego słyną, że lubią wymyślać :D

      Usuń
  7. jak dla mnie nadruki w SKIN79 wyglądają bardziej sympatycznie :) Ale maseczki i tak kuszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są inne po prostu, mi się te podobają ze względu na wyrazistość, tam jest więcej koloru :D

      Usuń
  8. hahahahahaha xd no nieee xd ale super sprawa :D dzięki za post, wcześniej nie słyszałam o takich maseczkach :) na kota też bym się skusiła...nie dość, że kocham zwierzaczki, to maseczka z aloesem zawsze mile widziana :) pozdrawiam Cię cieplutko i nie ma opcji-zostaję u Ciebie na dłużej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj bardzo się cieszę, nawet nie wiesz jak mi miło :D

      Usuń
  9. Te maski są mega zabawne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię takie maski. Są bardzo wygodne w użyciu i przede wszystkim przynoszą efekty.

    OdpowiedzUsuń
  11. Tych wersji nie widziałam, ale wyglądają interesująco :)

    OdpowiedzUsuń
  12. I ja czekam na swoje maski, bo jestem nimi zauroczona :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Będe kotkiem i foką, bo pewnie na obie się skuszę :D

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam maski w płacie, bo od razu po zdjęciu z twarzy widać pozytywne efekty. Do tej pory używałam tylko tych od Skin79, ale Holika Holika też wkrótce wypróbuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Holika trzyma poziom :) i to wysoki!

      Usuń
  15. Ale świetne te maseczki, chcę je! Ostatnio bardzo polubiłam taką formę nawilżania cery, większość maseczek których używałam (i mam jeszcze kilka w zapasie) pochodzi z marki Skin79, ale teraz czas na poznanie masek innych marek, a jest w czym wybierać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, ja stosowałam już wiele różnych firm, a tymi jestem zachwycona :)

      Usuń
  16. Bardzo lubię maski w płacie :) A te z nadrukami wyglądają świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetnie wyglądają te maseczki. Zawsze to jakieś urozmaicenie i odmiana od tradycyjnych jednokolorowych masek w płachcie ;). Muszę je kiedyś wypróbować!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie też :) a dodatkowo wywołują uśmiech na twarzach domowników... lub kuriera :D

      Usuń
    2. Haha :D No nie mów, że kurier Cię zobaczył w takiej masce :DD

      Usuń
  18. Nie próbowałam działania tych masek na sobie, ale sam pomysł na taki produkt jest naprawdę świetny :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Oczywiście, że chcę je wypróbować, ale za jakiś czas :) Zamówień za dużo zrobiłam ostatnio, a maski piętrzą się w koszyku. Mają coś w sobie, że chce się je mieć wszystkie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaszalałaś Magdalenko, pięknie :D Ale wyjdzie Ci to na zdrowie :D

      Usuń
  20. Prześliczne! Świetne są te maski, bo łączą przyjemne z pożytecznym.

    OdpowiedzUsuń
  21. Kocham koty,alefoczka do mnie bardziej przemawia działaniem:) Przeglądałam ofertę My A. i widziałam,że jest też mops :D

    OdpowiedzUsuń
  22. Muszę wreszcie przetestować te azjatyckie maski w płachcie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Maska kota wywołała u mnie mocną reakcję alergiczną. Skóra jest cała czerwona i piecze jak poparzenia słoneczne. Także ostrzegam

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.