Denko #11 Królowa denka powraca!

Hej!

Ostatnio zostałam nazwana "Królową denka", a że to zobowiązujący tytuł tak postarałam się i mam nadzieję, nie zawiodę Was tym razem. Uwierzcie mi, że nie wiem jak to się dzieje, ze tyle kosmetyków kończy mi się na raz, ale w zasadzie przynajmniej mogę być z siebie dumna pod tym względem, że wiem, że nic się u mnie nie marnuje. Oczywiście, żeby była jasność - są tutaj też produkty, które miałam otwarte przez kilka miesięcy, żeby zużyć wszystko w ciągu miesiąca musiałabym naprawdę tylko siedzieć i pachnieć :) Nie przedłużając - jestem dziś mistrzynią złożonych zdań, zapraszam na kolejny przegląd zużytych do cna kosmetyków! 



 

Legenda: 

- zielony -
kupię ponownie
- żółty -
może kupię
- czerwony -
nie kupię ponownie


Eco Plant tonik różany - dostałam go w PrettyBox i bardzo się cieszyłam, ale jednak róża nie jest odpowiednia dla mojej cery i mam wrażenie, że po tym toniku stan cery mi się pogorszył, więc niestety do niego nie wrócę. Ale z całą śmiałością mogę polecić go posiadaczkom cery suchej. Miał ładny zapach.

Skin79 Yum Yum Cleanser - recenzję tego cudaka znajdziecie TUTAJ, jest mi szalenie przykro, że ten myjacz już mi się skończył. Genialny produkt, świetny skład i urocze opakowanie. Skin79 znów na najwyższym poziomie :)

Tołpa płyn micelarny - używałam do demakijażu twarzy, nie oczu i w tej roli spisywał się całkiem fajnie. Tołpa ma fajne składy i kilka produktów rzeczywiście polubiłam. Ten micel jest jednym z nich, polecam z czystym sumieniem.

Balneokosmetyki biosiarczkowy żel głęboko oczyszczający - nie wiem po co w żelu, który teoretycznie ma być nawilżający (zawierał olejek jojoba) i naturalny...SLSy... Cholernie przesuszał skórę i nie sięgnę po niego nigdy więcej. I nie rozumiem fenomenu tego produktu.

BCL AHA olejek do demakijażu - o tym olejku pisałam już TUTAJ, bardzo go lubiłam. Miał piękny jabłkowy zapach i świetnie oczyszczał twarz. Idealnie się sprawdzał w roli pierwszego kroku demakijażu. Wady? Przy spłukiwaniu nie zmieniał koloru. I koniec wad :)


Palmolive kremowy żel pod prysznic truskawka  - znalazłam ten żel w Nowościach Rossmanna i żałowałam, że nie wpadła mi wersja czekoladowa lub waniliowa. Ale truskawka też miała przyjemny zapach. Fajnie się sprawdzał zarówno jako żel pod prysznic jak i płyn do kąpieli. Chętnie spróbuję jeszcze innych wersji zapachowych.
 
Nivea silk mousse pianka do mycia  - też miałam to cudo dzięki Nowościom Rossmanna. Forma pianki jest bajerancka i przyjemna, ale szału to na mnie nie zrobiło. Z pewnością jest to fajna odskocznia od standardowych żeli. Pianka jest delikatna i ma przyjemny zapach, może kiedyś wrócę do tej formy myjacza.
 
bio IQ żel do mycia 2 w 1 - naturalny i organiczny żel, który znalazłam w Naturalnie z Pudełka i długo czekał na swoją kolej. Był przezroczysty i miał... naturalny zapach, nie było tutaj żadnych perfum itp. więc nie każdemu przypadłby do gustu. Ceniłam go za skład. Chłopak używał też do włosów i mówił, że "daje radę" :) Ta profesjonalna opinia!
 
Ekoa bambusowy peeling do ciała - dla odmiany ten peeling znalazłam w PrettyBoxie. Przepięknie pachniał, prawie jak perfumy. Jak to peeling cukrowy - miał super działanie, w dodatku nawilżał skórę. Jedynym minusem jest to, że skończył mi się po 5 użyciach :(
 
Biały Jeleń płyn do higieny intymnej - znalazł się u mnie wraz z ShinyBoxem. Nie jest to najlepszy produkt jaki miałam, niestety mocno wysuszał. Ostatecznie myłam nim pędzle i do tego się nadawał :)


Bielenda Vanity krem do depilacji - moje ulubione kremy do depilacji to właśnie kosmetyki od Bielendy, więc mam już kolejne opakowanie i polecam każdemu. Wersja z aloesem miała przyjemny zapach i zostawiała gładką skórę.
 
L'biotica Biovax regenerująca maska - to był mój pierwszy Biovax, który mnie w sobie rozkochał. Dostałam go w paczce od Interendo, która z tymi włosowymi cudami jest od dawna za pan brat. I nie dziwię się, bo te maski potrafią zrobić na włosach cuda. Trzymam na włosach zazwyczaj ok. 30 min
 
Green Pharmacy szampon do włosów suchych - całkiem przyjemny szampon, który nie miał w składzie SLSów. Był przezroczysty i miał przyjemny zapach, a w składzie znalazł ekstrakt z granatu. Nie był jednak wybitny i nie nawilżał włosów tak jak lubię, ale może kiedyś do niego wrócę.

Batiste suchy szampon - uwielbiam Batiste, to moje ulubione suche szampony i są ze mną zawsze. Ta wersja była słodyczą w czystej postaci, pachniała przyjemnie cukierkami. Jakaś rada na biel na włosach? Dobrze szampon wetrzyjcie we włosy i koniecznie je rozczeszcie :) PS. Wersje dla brunetek nie bielą :)

Roger & Gallet krem pod prysznic - takie cudo dostałam od Hey It's Alex K i zużyłam na wyjazdach. Wspaniale kremowy żel o cudownym zapachu, aż mi przykro, że tak szybko sie skończył. Chyba można upolować go w TKMaxx :)
  


Lirene antycellulitowa mezoterapia - o ile nie wierzę antycellulitowym produktom, tak Lirene mnie mile zaskoczyło. Świetny balsam do ciała o cytrusowym zapachu, który działał bardzo pobudzająco. Balsam szybko się wchłaniał, co oczywiście jest dużym plusem. Skóra już po kilku dniach stała się gładka i bardziej napięta, więc z całą śmiałością mogę ten produkt polecić. Sama kupię na pewno ponownie!

Exclusive Cosmetics SPA dla dłoni  - maska do dłoni w postaci rękawiczek. Bardzo przyjemny produkt, który rzeczywiście działa - dłonie stały się nawilżone, gładkie i mięciutkie. Chętnie będę wykonywać takie zabiegi regularnie.

Mokosh olejek żurawinowy - cudo z grudniowego beGlossy. Przepiękny, słodki zapach i świetne nawilżające działanie. Używałam zarówno bezpośrednio do ciała jako nawilżacz, jak i do kąpieli... Ach, uwielbiam te olejki z mokosh!

A-True brilliant essence white tea - niesamowita, wspaniała esencja od Ber de Ver, która pachniała herbatką brzoskwiniową. Ten produkt sprawił, że moje zaczerwienienia na twarzy praktycznie znikły... Cudo, do którego chętnie bym powróciła, ale póki co nie ma go w sklepie :(

Yves Rocher pomadka truskawkowa - świetny balsam do ust, który dawał delikatny, czerwonawy kolor na ustach. Przyjemne, długotrwałe nawilżenie i słodki truskawkowy zapach - czego chcieć więcej :) 



Bioderma Sebium Global krem do twarzy  - zużyłam drugie opakowanie tego kremu i więcej już do niego nie powrócę. O ile na początku dawał fajne efekty, tak później tylko się rolował i nie widziałam na twarzy kompletnie żadnej poprawy. Teoretycznie krem ma walczyć z trądzikiem, zaskórnikami itp. ale no... Jedno opakowanie można kupić, widocznie skóra się do niego przyzwyczaja.

Resibo krem pod oczy - świetny krem pod oczy na dzień. Jego recenzję znajdziecie TUTAJ, uwielbiałam jego zapach i to jak fajnie ściągał skórę pod oczami sprawiając, że spojrzenie od razu wyglądało na wypoczęte.

Dr.G esencja zwężająca pory  i krem BB Pore+ - o tych produktach więcej przeczytacie TUTAJ. Dr. G oczarował mnie swoimi produktami, zarówno krem BB jak i esencja są genialnej jakości i jestem nimi zachwycona. Esencję chętnie kupię w wersji pełnowymiarowej.

Sylveco pomadka peelingująca  - hit blogosfery, co mnie wcale nie dziwi. Świetny, naturalny peeling do ust w postaci wygodnej pomadki. Niestety, ale nie zużyłam do końca, a po prostu minęła jej ważność :( Więcej przeczytacie TUTAJ.

Avon kremowy korektor - trochę więcej o nim pisałam TUTAJ. Bardzo mi się podobał i świetnie zakrywał cienie pod oczami. Niestety szybko się skończył, a nie widziałam go teraz w katalogu. Ale przy okazji na pewno sięgnę po niego ponownie.

Wibo Matte Mix bronzer - tak, wiem... wyrzucam go tylko dlatego, że jest w takim stanie jak na zdjęciu. Dostałam go w Nowościach Rossmanna i niestety nie było już wersji na wymianę, więc musiałam testować go jako sypki produkt. Świetny bronzer, który też bajerancko wygląda, nie robi plam i ma przyjemny kolor. Jak tylko się pojawi w drogeriach to na pewno po niego sięgnę.

Lakiery do paznokci: Rimmel, Avon, Essence, Smart Girls Get More -  wyrzucam, bo zostały ich resztki, albo już tak zgęstniały, że nie nadają się do użytku. Moim ulubieńcem był tutaj Avon Gen finish, który zużyłam prawie do końca oraz Rimmel zasychający w minutę... o cudownym, nudziakowym kolorze. Po tego na pewno sięgnę. Dwa pozostałe "dawały radę" :) 



Tak, wiem, że trochę tego jest... musicie przyznać :) pozwólcie więc, że opowiem Wam zbiorczo o tych wszystkich maskach. Holika Holika Baby Pet Magic Mask Sheet, o tych maskach przeczytacie w osobnym poście (KLIK) uważam je za naprawdę świetne i powiem tyle - chcę więcej! Sephora zaskoczyła mnie całkiem pozytywnie maską z zieloną herbatą, przyjemne wygładzenie i odżywienie dla skóry. Genialną maskę, która kosztuję kilka zł mogę Wam polecić z marki Biji Beautiful, maski mają genialny, naturalny skład i po wypłacie zamierzam kupić sobie kilka sztuk na zapas. Maska z pingwinkiem z The Creme Shop okazała sie być całkiem przyjemna w działaniu, ale płachta nie jest zbyt wygodna i jakby za mała. A jeśli chcecie zobaczyć jak wyglądałam jako pingwin to możecie to zrobić TUTAJ. Jagodowa maska It's Skin przywędrowała do mnie od kochanej Mazgoo i była naprawdę przyjemna i pachnąca, świetnie nawilżyła mi twarz. Dwie maski Naisture były podobne w działaniu - nawilżenie, odżywienie i wygładzenie dla cery. Całkiem pozytywnie. Maseczka z Dr.G była świetna i muszę koniecznie siegnąć po inne wersje, bo wiem, że jest kilka. Płatki pod oczy zarówno z Exclusive jak i z Presige zachowywały się ponownie - to świetne rozwiązanie przed większymi wyjściami, usuwają opuchnięcia i nawilżają wrażliwą skórę pod oczami. Hitem okazała się być nowość od Skin79, czyli jeżyk (plastry na nos), o których więcej przeczytacie TUTAJ
 
 

Próbek już nie pokazuję, bo stwierdziłam, że nie ma sensu :) 
Koniecznie dajcie znać co Was zainteresowało! Co mieliście okazję używać z tej gromady





 ♥ ♥ ♥ 

Podobne wpisy z tej kategorii

59 komentarze

  1. Też lubię ten micel Tołpy, natomiast biosiarczkowy żel u mnie na szczęście spisał się całkiem dobrze :) a, i Avon Gel Finish też lubię, miałam ich chyba z 10 w różnych kolorach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Avon mam lawendowy kolor, cudny jest :)

      Usuń
    2. O tak, trzeba przyznać, że kolory są super i mają dużą pojemność ;)

      Usuń
    3. Też lubiłam ten lawendowy :)

      Usuń
  2. Super że trafiłaś w większości na produkty które kupisz ponownie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też się cieszę, oby jak najmniej "bubli" :)

      Usuń
  3. spore denko :) muszę kiedyś wypróbować pomadkę Yves Rocher :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam szczególnie na promocji :)

      Usuń
  4. Na zakup które to kremu dr.g się zdecydowalas Olu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam jeszcze dylemat, albo Pore+ albo żółty (ze względu na kolor ;))

      Usuń
  5. Miano Królowej Denka w pełni zasłużone :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale mega denko, miałam kiedyś krem pod oczy Resibo i bardzo go lubiłam. Szkoda, że jest dość drogi :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No, Królowo :) Pomadkę z Sylveco uwielbiam i ja, podobnie jak szampony Batiste. BIO IQ spisał się u mnie świetnie na wyjazdach - oszczędzałam dzięki niemu trochę miejsca :) Po te maseczki z Holika Holika koniecznie muszę sięgnąć i sprawdzić, czy polubię je tak jak te ze Skin79 :)

    OdpowiedzUsuń
  8. ale denko...wow! super kosmetyki :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Korektor z Avon lubię baardzo. Z mokosh mam olejek arganowy i też chwalę, ciężko mi go wykończyć :P Z tołpy również chwalę płyny do demakijażu, najbardziej wiadomo - serię rosacal dla naczynek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam te kąpielowe olejki z Mokosh :)

      Usuń
  10. Spore denko! Peeling z sylveco też mam i uwielbiam. Co do L'bioticy mam trochę dystans ale te maski do mnie przemawiają. Czy one przypadkiem nie są nowe? Czy po prostu zmienili szatę graficzna? :)

    OdpowiedzUsuń
  11. z szamponem Bio IQ bardzo się polubiłam :) Pomadkę/peeling lubię i mam a Resibo planuję kupić :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mój tonik z Pretty Boxa jeszcze czeka na otwarcie;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Zdecydowanie Królowa:). Jak zwykle gonię gdzieś w ogonku, bo tych produktów w większości nie znam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, teraz tyle tego, że ciężko ogarnąć ten cały przepych :D

      Usuń
  14. O jej sporo tego:) słyszałam dużo dobrego o tych kremach Resibo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tej pory wszystkie się u mnie sprawdziły :)

      Usuń
  15. Faktycznie ogromne denko, kosmetyki bardzo intrygujące :)

    OdpowiedzUsuń
  16. super zuzycia :)batiste uwielbiam

    OdpowiedzUsuń
  17. o kurczę, ale denko wielgachne, kiedy Ty to Ola zużywasz? :D jak nic leżysz, testujesz i pachniesz :P mam wielką chrapkę na Yum Yum-a :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie absolutnie tak nie jest ;D Mam otwartych kilka opakowań wszystkiego na raz w dodatku, więc..sama nie wiem jak to schodzi :D

      Usuń
  18. Za takie denko tytuł się należy :) Ten bronzer z Wibo możesz naprawić za pomocą spirytusu, nie zmieni właściwości.

    OdpowiedzUsuń
  19. też używam suchego szamponu z batiste i świetnie się sprawdza, super post
    miłego dnia

    ZAPRASZAM NA MÓJ BLOG http://www.zoozelooveblog.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. gdzie kupujesz maski w płacie marki Biji Beautiful? konkretne denko jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sklep internetowy dobra rada, ale aktualnie widzę, że się wyprzedały :D

      Usuń
  21. O Cie Panie :O Jakie denko!

    Podziwiam! I ile maseczek zużyłaś

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No 2 w tygodniu staram się robić :)

      Usuń
  22. świetnie ci poszło, super ci poszło, lubię musy nivea

    OdpowiedzUsuń
  23. Ech, zjadło mój komentarz ;(. Faktycznie pokaźne denko :). Z tych produktów, miałam zaledwie kilka. Pomadkę z Sylveco bardzo lubię, świetnie peelinguje. Za to maska Biovax raczej średnio się u mnie spisywała. I znów kusisz tymi maskami! Muszę się zmobilizować, zużyć zapasy i kupić coś fajnego :P.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ja mam zupełnie inne odczucia co do kremu Biodermy, może dlatego, że używam go razem z żelem do mycia twarzy i micelem z tej samej serii. Na moją skórę działa świetnie. Teraz jeszcze znalazłam promocję - 35 zł za opakowanie w Melissie - więc zapas zrobiony :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A widzisz, możliwe :) Mnie na początku przyjemnie szczypał, a później to już zero działania i jeszcze się rolował :c

      Usuń
    2. Hmm, może to po prostu kwestia cery. W każdym razie u mnie problem zaskórników i błyszczącej cery szybko się zmniejszył.

      Usuń
  25. U mnie w tym miesiącu będzie słabo ze zużyciami, bo się urlopuję :D Miałam zużywać miniatury, ale byłam zbyt leniwa :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem jak to jest, też mam problem z miniaturami :D

      Usuń
  26. Krem do depilacji Bielenda również uwielbiam, sprawdza się u mnie świetnie i całkiem ładnie pachnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według mnie jest najlepszy w swojej cenie :)

      Usuń
  27. Pomadkę peelingującą Sylveco mam i bardzo lubię! :D

    OdpowiedzUsuń
  28. Woow, mistrzyni zużycia!Kochana, nie wiem jak to robisz, ale u mnie zdenkowanie jakiegokolwiek produktu graniczy z cudem - chyba mam za dużo kosmetyków.. Miałam tylko Batiste i płyn micelarny z Tołpy, a kocią maskę mam zamiar jutro wykorzystać! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś tak samo leci... :D Po prostu staram się wykańczać to, czego już niewiele zostało :)

      Usuń
  29. Palmolive miałam waniliowy i cudnie wspominam. Resibo - coś u mnie miłości nie ma, jak narazie to nie rozumiem ogólnego zachwytu, Mokosh i pomadkę Sylveco kocham.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może Ci coś nie przypasowało, wiesz, każdy ma inne wymagania :c

      Usuń
  30. Królowo, biję pokłony :)))
    Bardzo lubię Bio IQ, peeling Sylveco i balsam YR :) Nieeeeźle Ci poszłoooo

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.