lutowy Chillbox

Wczoraj Lovely Box, a dziś czas na kolejną paczkę pełną relaksu, czyli uwielbiany przez wiele kobiet Chillbox. Poprzednia edycja zostawiła lekki niedosyt, a kilka osób wręcz było niezadowolonych. Czy w tym miesiącu jest lepiej i dziewczyny z Chillboxa powróciły do świetnej formy? Sprawdźcie same! 




A tutaj zawartość:


Karta informacyjna i jak zwykle odręcznie pisany liścik:



Widziałam zachwyty dziewczyn, które dostały pudełku na fanpage Chillboxa i mocno nastawiłam się na świetną zawartość. Tymczasem po otwarciu pudełka stwierdziłam, że chyba się już wypaliłam w kwestii boxów, ale o tym później. 
Pierwszym, co rzuciło mi się w oczy była świeczka a la korek. Szczerze mówiąc... nie podoba mi się. Rozumiem, fajnie będzie to wyglądać w butelce, pewnie wykorzystam do walentynkowej kolacji, ale wolałabym już jakąś świeczkę w kształcie chociażby serduszka. Butelkę, którą można wykorzystać jako świecznik, będziemy mieć po wypiciu lemoniady różanej Fentimans. Właśnie ją piję i uważam, że jest pyszna. Nigdy nie piłam różanej lemoniady. Fajny dodatek, lubię takie "fancy" jedzeniowe produkty w boxach. Jak zawsze w Chillboxie znalazła się książka, zainteresowała mnie dziełem Klimta na okładce. Jest to "Serce z kryształu" Lenoir Frederica. Szczerze mówiąc... Do tej pory przeczytałam od dechy do dechy tylko jedną książkę z Chillboxa. Uważam, że powinna być jakaś możliwość wyboru książki, czy chociaż tematyki, bo nie wszystko mnie interesuje. I domyślam się, że książki są kupowane nie w cenie okładkowej, a po taniości... Spróbuję przeczytać. Jeśli chodzi o produkty kosmetyczne, to pewniakiem w pudełku był cukrowy peeling Harmonique o zapachu kwiatu japońskiej wiśni i lotosu - bardzo azjatycki zapach, jak najbardziej na plus. Peeling wygląda pięknie i z przyjemnością go wykorzystam. Jest też drogi, sama bym z siebie go nie kupiła. Kolejny produkt to nawilżający krem arganowy z olejkiem lawendowym Lillamai. Firmę znam, lubię, ale ten krem śmierdzi niestety. Nie miał żadnego sreberka pod wieczkiem, więc wypróbuję go i zastanowię się, czy dam radę go używać, czy będę musiała oddać go w świat. Ostatnim produktem jest nawilżająca maseczka do twarzy z minerałami z Morza Martwego marki APIS. Mam już tą maskę, tylko w starym opakowaniu. Jeszcze jej nie używałam, chyba najwyższa pora. Jak zwykle w boxie znalazły się też kupony zniżkowe.


Co sądzę? Brak mi tu miłości. Liczyłam na inwencję dziewczyn z okazji walentynek, coś z serduszkiem, czekoladką, czymś słodkim. Zawiodłam się, niestety. Z całego pudełka najbardziej cieszy mnie peeling i dodatek w postaci lemoniady, którą właśnie skończyłam. Krem do twarzy wypróbuję z ciekawości. Wypaliłam się? Być może. Marcowe pudełko będzie moim ostatnim z pakietu i szczerze mówiąc... raczej dam sobie spokój na jakiś czas. Nie mówię, że zawartość jest zła. Pewnie wiele z Was jest szczęśliwych i uważa pudełko za świetne. Dla mnie jest poprawne. Od tak, schowałam produkty do szafy i tyle. Żadnego wow. Nic nadzwyczajnego... Przykro mi ;) 



Dajcie znać co sądzicie o zawartości lutowego Chillboxa ;) Zawsze jestem ciekawa Waszej opinii!



Pozdrawiam! 



<3  

Podobne wpisy z tej kategorii

72 komentarze

  1. Mam podobnie :( właśnie nie wiem.. może i ja się wypaliłam???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo to my, albo boxy. Sama nie wiem :)

      Usuń
  2. Podzielam Twoje zdanie. Peeling fajny, ale nie żałuję, że nie zamówiłam. No i ta książka...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jak zawsze najsłabszym elementem boxa.

      Usuń
  3. Mnie się zawartość podoba, ale mam bardzo podobne odczucia do Ciebie, że trochę się wypaliłam w kwestii boxów. Z Shiny i BeGlossy już zrezygnowałam. Chill mi się podoba, ale zasadniczą wadą jest to, że nie można go kupić juz po poznaniu zawartości, tak jak zresztą kilku innych pudełek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja czekam na ujawnienie beGlossy w tym miesiącu, bo zapowiada się ciekawie. Ano i właśnie szkoda, że nie można kupić po ujawnieniu zawartości, ja już nie mam zamiaru więcej ryzykować.

      Usuń
  4. Nie ma nic wspólnego z walentynkami:)

    OdpowiedzUsuń
  5. ja czekam na swojego Chillboxa, ale już widzę, że książka mi się nie spodoba, uważam że dziewczyny powinny dać wybór, albo przerzucić się na coś innego, jakiś inny stały element chillowania.... sama nie wiem... jak piszesz że krem śmierdzi to jestem pełna obaw :-( ps od marca wracam do Naturalnie z pudełka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. Bo książki chillboxowe mnie zazwyczaj tylko denerwują. Jak lubisz melisę i lawendę to może Ci się zapach podobać. A NzP mi się ostatnio podoba coraz bardziej ;)

      Usuń
    2. Ja też chyba się zdecyduję na NzP, bo jest coraz lepsze. Bardzo żałuję, że nie zamówiłam w tym miesiącu.

      Usuń
    3. Mi się udało zdobyć ostatnią sztukę, która została :)

      Usuń
  6. Słabe, tylko Harmonique by mi się mogło spodobać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lemoniadka też była pyszna...za 4 zł ;)

      Usuń
  7. Mnie tez nie zachwyciło. Książka- chora jestem widząc taki rodzaj literatury...-to oczywiście moje indywidualne odczucie, ale nie trawię. Krem.. Zobaczymy. Peeling - pewnie fajny, ale nie dla mnie. Lemoniadę wypiła mama, korek- świeczka - no coz. Myślałam, ze walentynki itd. Już więcej sie nie skusze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, dla mnie książki są z targu taniej książki, nic ciekawego... Marcowe pudełko będzie moim ostatni, bo wtedy kończy mi się pakiet ;)

      Usuń
  8. Sama nie wiem... Niby ok, niby wszystko fajnie, a czegoś tu brakuje. Tak samo w ostatnim Chillboxie. Z wcześniejszych byłam super zadowolona, czekałam z niecierpliwością na kuriera, a teraz te pudełka zrobiły się tylko poprawne. W maseczce parafina, książka totalnie nie w moim guście (po raz kolejny), peelingi do ciała są w co drugim pudełku, krem przetestuję, ale z takim produktem ciężko trafić w potrzeby każdej cery. Wychodzi na to, że najbardziej cieszy mnie lemoniada, chyba się przerzucę na te spożywcze boxy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i dokładnie, zgadzam się z Tobą ;)

      Usuń
  9. Miałam ten peeling z boxa Shiny i w życiu nie dałabym za niego tyle kasy. Dla mnie jest mocno średni. "_

    OdpowiedzUsuń
  10. Szału nie ma ale tragedii również. Ja z boxów wyleczyłam się już jakiś czas temu. Oczywiście możemy trafić na genialne drogie perełki, lub zaoszczędzić sporo pieniędzy. Niestety najczęściej mam wrażenie, że kupujemy średniaki z którymi nie wiem co zrobić. Wyrzucić / oddać, zużyć by zużyć lub wtrynić do szafki, tak by zapomnieć.

    Mam problem z książkami w Chilboxie – są poprawne, ale kompletnie nie z mojej bajki. Genialnie by było gdyby był wybór ale rozumiem że tak jest po prostu taniej i w krótszym czasie można ogarnąć zamówienia.
    Rzeczywiście nie widać że to bx walentynkowy. Nie mówię by dodać np. wazelinę na randkę, która w joy’u mnie rozwaliła na łopatki ale jakiś akcent byłby wskazany.

    Z drugiej zaś strony wydaje mi się że jesteśmy trochę rozbestwieni boxami – Chillbox od wielu miesięcy jest uznawany za jeden z najlepszych boxów, pochwał i psalmów nie było końca (zgadzam się były dobre, wyróżniały się na tle innych pudełek) ale w pewnym momencie po pierwsze my (konsumenci) jesteśmy już tak rozpieszczeni że chcemy więcej i więcej a z drugiej możliwości i inwencja dziewczyn z Chill też jest ograniczona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pytanie - czyja wina, że nas rozpieścili? Jak ktoś dobrze zaczyna to poziom powinien być utrzymany. Czy tak trudno o inwencję na walentynki? Tutaj się naprawdę mocno zawiodłam. Aż widziałam, że nie polubili mojej recenzji ;) Z książkami z Chillboxa się zgadzam. A z boxami też już przestałam w takim stopniu, jak to było kiedyś. Mam "zgagę" po grudniu ;)

      Usuń
    2. :) Poziom musi być, szczególnie że Walentynki to w sumie prosty temat, to nie jest miesiąc w którym trzeba wymyślać czy podciągać pod jakąś kategorię. Nie rozważałabym tego w kategorii winy tylko podwinięcia nogi, mniejmy nadzieję że ostatni raz.

      A to że nie polubili recenzji... może nie wiedzą jak to ugryźć.. trochę dziecinne ale może wytłumaczenie tego faktu jest jeszcze inne niż nam się wydaje.

      Zgagę powiadasz.... mam nadzieję że ta mimo kiepskiego opisu nie przyprawi cię o atak kolki. :P

      Usuń
    3. Ano dokładnie, temat prosty, na przykładzie innych boxów widać, że się da ;) Możliwe, ale jak recenzje były pozytywne to zawsze dostawałam to serduszko :D
      :D

      Usuń
  11. Peeling bym chciała :). Jeszcze ta lemoniada fajna, nigdy takiej nie piłam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Szczerze, kiepściutkie dobrze, że nie zamówiłam. Chociaż na pewno są kobiety którym przypadnie do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano wielu się podoba szczerze mówiąc ;)

      Usuń
  13. ja nigdy zadnego boxa nie mialam :D az tak mnie nie kusza :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaoszczędziłaś pieniądze, ciesz się :)

      Usuń
  14. ciekawa zawartość, chyba książka mnie przekonuje

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie lepiej było by kupić sam peeling Harmonique za 49zł niż wydawać prawie 90zł na taki średni box?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Edit: Na stronie iperfuma.pl ten peeling jest za 35zł a nowa książka którą otrzymałaś w boxie na allegro za 20zł z wysyłką...

      Usuń
    2. Ja kupiłam ją za 15zł, jest dosyć nudna i żałuję zakupu. :)

      Usuń
    3. Gdybym wiedziała, co będzie w boxie, to na pewno bym go nie kupiła ;) Niestety takie są uroki zamawiania w ciemno. Do tej pory Chillbox był genialny, od stycznia się zaczął psuć. Przez to wiem, że raczej sobie odpuszczę później ;)

      Usuń
  16. Dlatego ja boxów nie kupuję. No chyba że miałabym szansę, aby zawczasu znać cały skład pudełka. Czekam na tego boxa idealnego, który na pewno zamówię. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano dokładnie. Dlatego Joybox wiele zyskuje...i traci zarazem, bo mnie ostatnie edycje do siebie nie przekonały ;)

      Usuń
  17. Mnie ucieszył ten box bardzo, chociaż po cichu chyba liczyłam na jakieś serduszkowe love :) Nie wiem jak książka, ale pozostałe produkty bardzo mi się podobają. Marcowego chillboxa już zmówiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też liczyłam na walentynkowe akcenty ;)

      Usuń
  18. Co tu dużo pisać - oczywiście, że skład fajny, ale brak tego walentynkowego dodatku. :) Chociaż przyznam szczerze, że Chillbox wciąż pozostaje jednym z lepszych pudełeczek na rynku :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i najdroższym i to dwa razy droższym niż inne boxy

      Usuń
    2. Płaci się za jakość. Naturalnie z pudełka też tyle kosztuje, do tej pory miałam mieszane uczucia, ale zaczął się robić coraz bardziej interesujący. Chillbox miał tak świetne edycje, że warto było zapłacić. I mocno się opłacało.

      Usuń
    3. Naturalnie z pudełka rozwala! Mam lutowe i zakochałam się, a obecnie zaczęłąm subskrypcję. :) Owszem w Chill płaci się za jakość zgadzam się. Lecz nie podoba mi się, że kupując siostrze na urodziny ich pudełko i widząc cenę książki 35,80 w karcie (a obecnie kosztuje 9,99 na promocji) bardzo zawiodłam się. Siostra nawet zapytała dziewczyn na fp czy to błąd w karcie, niestety brak odpowiedzi. :) Fancy od nich serduszka nie dostałaś za recenzję ale ode mnie piątkę masz mocną piątkę. :)

      Usuń
    4. ale ode mnie masz mocną piątkę* (masło maślane mi wyszło haha :D )

      Usuń
    5. SERIO 9,99?

      Usuń
    6. Haha, dziękuję za piątkę :D No ja zdaję sobie sprawę z tych tanich książek :(

      Usuń
    7. Chociaż mogłyby napisać prawdziwą cenę... Lepiej udać się do sklepu i po prostu kupić.

      Usuń
    8. Ale taka cena widnieje na tyle okładki :)

      Usuń
  19. Zawsze z zazdrością oglądałam edycje Chillbox, ta jest do kitu, nic nie wpadło mi w oko. Szkoda, że dziewczyny nie nawiązały do walentynek, no i cena też nie zachęca...Ładne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Coś poszło nie tak... Dziękuję :)

      Usuń
  20. Lemoniada wygląda extra - pudełko fajnie dobrane :)

    OdpowiedzUsuń
  21. trochę słabiutki,ale najgorzej nie jest ;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Tragedia... Walentynki, nie trzeba było dużo kombinować... Tylko lemoniada super! Zapłaciłam już za marcowy i żałuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przecież dziewczyny mogą zwrócić Ci pieniążki - tak mi się wydaje, musiałabyś do nich napisać. :)

      Usuń
    2. Właśnie, box można zwrócić :)

      Usuń
  23. Jakieś np. mydełko sercowe mogłoby się znaleźć :D

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciekawa jestem tego peelingu :)

    Zapraszam do obserwacji naszego bloga!:)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mnie się pudełko podoba, właśnie przez połączenie kosmetyków z czymś dla ducha. U mnie książki są zawsze miłym prezentem. Także ja bardzo mocno kibicuję dziewczynom z Chillbox

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem z Chillboxem od początku, więc wiem co to znaczy, to połączenie i ogólny zamysł. Ale właśnie przez to, że jest to mój 9ty box zauważam to pogorszenie jakości ;)

      Usuń
  26. Peeling mi się podoba! Pudełko fajne, ale nie jest to moje "must have", cieszę się, że nie kupiłam ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Peeling, świeczka i napój :D jak najbardziej tak... Apisową maskę mam i nie moge wykończyć, kremów też mam i w sumie nie używam... a mama i babcia też powoli mają dość :D Czaję sie i myślę nad marcowym i sama nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ja jeszcze marcowe będę mieć z pakietu, ale później przystopuję z boxami ;) A lemoniadka była pyszna!

      Usuń
  28. szczególnie podoba mi sie ten box w tym miesiącu :)

    OdpowiedzUsuń
  29. jak rzadko podobają mi się takie pudełka, to to akurat całkiem, całkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Chyba też czuję, że się wypaliłam... szału nie ma :(

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja na szczęście nie kupuję każdego boxa ale też i nie wszystkie mogę kupić po odkryciu zawartości :( tutaj mi brakuje walentynkowego klimatu a szczerze to z tym 99% kobiet kojarzy się luty !!

    OdpowiedzUsuń
  32. Zgodzę się co do książek. Przeczytałam jak na razie dwie książki z ChillBoxa (tę i "Anglik w Paryżu") i przyznam, że przy obu męczyłam się niemiłosiernie, chociaż czytać uwielbiam. Rozumiem, że do boxów dodawane są książki zalegające w magazynach, które można kupić hurtem za parę złotych, a czy nie mogłyby to być chociaż kryminały, które wiele osób z chęcią by łyknęło (chociażby w pociągu lub na wakacjach)?

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.