Skóra skrzypiąca z czystości - BCL AHA Cleansing Wash



Jak wiecie (lub nie wiecie) jakiś czas temu poczyniłam kilka azjatyckich zakupów, m.in. w najlepszym sklepie z azjatyckimi kosmetykami, z najmilszą obsługą jaką można sobie tylko wymarzyć - u pani Agnieszki w sklepie Ber de Ver. I ta reklama jest całkowicie z serca ;) Kosmetyki prosto z Japonii, które szły pocztą krócej, niż niektóre przesyłki krajowe ;) Czego chcieć więcej? Chyba tylko pieniędzy, żeby można było te zakupy zrobić ;) Przygodę z azjatykami chciałam zacząć przede wszystkim z pierwszym etapem, czyli z oczyszczaniem skóry. O olejowaniu napiszę Wam później, dziś chcę przedstawić produkt, który niesamowicie pozytywnie mnie zaskoczył i w którym zakochałam się od pierwszego użycia, czyli krem-peeling do oczyszczania twarzy BCL AHA Cleansing Wash.

 




Co trzeba wiedzieć o azjatyckich kremach do mycia twarzy, to to, że to tak naprawdę pianki ;) Pianę wytwarza się za pomocą specjalnego przyrządu do robienia piany, który dostałam jako gratis do zamówienia. Mimo, iż wiedziałam, jak to powinno działać, to i tak wiele radości sprawiła mi ta czynność :)




Jak to się robi? Na mokrą siateczkę wyciskamy krótki paseczek produktu i pocieramy - piana w magiczny sposób stworzy się sama. Zbieramy ją z siatki i przystępujemy do mycia.







Kilka słów o produkcie, ze strony sklepu:


Krem zawiera:

  •     ekstrakty z kiwi oraz papai
  •     sok jabłkowy oraz pomarańczowy
  •     oliwę z oliwek
  •     granulki , które złuszczają martwy naskórek

Oczyszcza pory oraz podczas dłuższego stosowania sprzyja zmniejszeniu się liczby zaskórników.


120 g



Moja opinia:

Produkt jest zamknięty w miękkiej, niebieskiej tubce. Bardzo dobrze się go wyciska, z nikąd nie ucieka. Mamy go jeszcze w ochronnej folii. W Japonii lubią chyba do opakowań przyklejać odstające naklejki - mi osobiście się to bardzo podoba ;) 

Co mnie bardzo zainteresowało, to zawartość kwasów w składzie. Razem z małymi granulkami pomagają one złuszczać naskórek, z czym moja twarz ma problemy. Nie ma SLSów, co bardzo mnie ucieszyło.


Zapach produktu jest szalenie przyjemny, pachnie jak sok jabłkowy. Drobinki są wyczuwalne, ale nie są mocnym ździerakiem, więc można spokojnie używać codziennie. Forma pianki bardzo mi odpowiada, aplikuje się ją szybko, można wykonać delikatny masaż twarzy. I teraz największy hit związany z tym produktem. Gdy potrzemy skórę przy spłukiwaniu pianki słychać... skrzypienie! :D Skóra dosłownie skrzypi z czystości. Śmiałam się z tego efekt przy pierwszym myciu i szczerze mówiąc nadal bardzo go lubię. Mimo tego skrzypienia, nie czuję napięcia skóry, ani przesuszenia.


Twarz jest bardzo dobrze oczyszczona i rzeczywiście przy dłuższym stosowaniu te poważniejsze zaskórniki znikają. Jestem bardzo zadowolona z tego produktu, z pewnością będzie wydajny, bo jeden centymetrowy paseczek starcza na jedno mycie. A gdy się skończy, na pewno kupię ponownie, bo pianka stała się moim ulubionym myjaczem.






Serdecznie polecam Wam ten krem-peeling-piankę ;) Zapraszam na facebooka Ber de Ver, gdzie można znaleźć wiele promocji i informacji o nowościach :) Zapraszam Was też na mojego facebooka :) 





cena: 59 zł / 120 g
moja ocena: 5/5



Jakie są Wasze ulubione produkty do mycia twarzy? Zainteresowałam Was tą pianką?


Pozdrawiam!

Podobne wpisy z tej kategorii

33 komentarze

  1. To chyba kolejna rzecz, którą chcę kupić w sklepie Ber de Ver. Ciekawa jestem czy zastąpi moje kochane Sylveco.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jest zdecydowanie lepsza, niż Sylveco ;)

      Usuń
    2. O masz to ci ja się skuszę.

      Usuń
  2. Jak czarna magia to dla mnie wyglada :D Nigdy wczesniej nie widziałam kosmetykow do mycia twarzy z taka siateczką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda, dopóki się nie zrobi :D może przy okazji wrzucę zdjęcia jak to wygląda krok po kroku ;)

      Usuń
    2. Dla mnie właśnie też. I jeszcze napisy w nieznanym mi alfabecie. ;-)

      Nic nie wiem o azjatycskich kosmetykach, ale dzięki takim wpisom wiele się mogę dowiedzieć.

      Usuń
    3. Ale jest na obrazku wszystko narysowane :D Wystarczy zmoczyć siatkę i potrzeć - piana gotowa :)

      Usuń
  3. Bardzo ciekawią mnie kosmetyki azjatyckie :) może kiedyś skuszę się na ten krem-peeling :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dla mnie za dużo zachodu, jestem leniwa :D
    Ps. wzajemna obserwacja? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wbrew pozorom nie jest czasochłonne ;)

      Usuń
  5. Juz napaliłam sie na zakup olejku u Agi teraz na toto cudo... Pojde z torbami, bo jeszxze wcierka itd...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wiem, na zakupach u Agnieszki bardzo chudnie portfel ;)

      Usuń
    2. ja już poszłam, wczoraj zrobiłam zamówienie ;)

      Usuń
  6. Fajne cudo, ja nie bardzo stosuje produkty do mycia twarzy bo mam bardzo wrazliwą i alergiczną cere... ale chciałabym kiedyś spróbować jakieś pianki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem ;) Są również pianki dla osób o wrażliwszej cerze ;)

      Usuń
  7. Ciekawy produkt, choć nie wiem czy chciałoby mi się bawić z tą siateczką:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo krótka i przyjemna zabawa ;)

      Usuń
  8. Interesujące produkty ;) ja bardzo lubię naturalne mydła lub żele do higieny intymnej, które rewelacyjnie myją moją twarz ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z naturalnych mydeł dobrze spisuje się u mnie mydełko węglowe :)

      Usuń
  9. Uuuuu ja muszę go kupić bo jabłczak olej to moja miłość więc chyba z BCL dorzucę kolejną ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No powiem Ci, że to istne cudeńko ;)

      Usuń
  10. Słyszałam już wcześniej o tej marce, ale nigdy nie miałam okazji testować ich kosmetyków :))

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie słyszałam wcześniej o tym produkcie. O siateczce też nie ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. No i co kusisz? Zastanawiałam się nad nim, i pewnie w końcu i jego kupię.

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja swoje zamówienie już złożyłam i w sumie tego w nim nie ma, ale mam tonę żeli do mycia twarzy z których jestem zadowolona i one nie chcą się skończyć więc przy najbliższej okazji jak dostanę jakąś kasę, bo poszłam z torbami już;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Oj Fancy, Fancy - czy Ty musisz tak kusić? :D

    OdpowiedzUsuń
  15. kremo-peeling-pianka hmmm cudak :)
    a weź wrzuc foty jak obsługiwać tą siateczkę :D Pliss :D

    OdpowiedzUsuń
  16. Pianka kupiona, słodka siateczka Hello Kitty jest i lecę testować.

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.