Opowieść młodej pani Grafik, czyli o tym co robię w życiu ;)

Moja kochana Patrycja (Interendo) zapytała mnie niedawno w rozmowie czym ja się zajmuję, bo słyszała, że jestem grafikiem. I tak oto, gdy zobaczyła moje portfolio oszalała (tak!) i kazała mi się chwalić moim "talentem" :D Obiecałam jej posta, w którym trochę o tym opowiem, no a że obietnic staram się dotrzymywać, to bardzo proszę. Mam nadzieję, że Was to zainteresuje. Zapraszam na trochę bardziej prywatny wpis :)







1. Dzieciństwo. Jak to wszystko się zaczęło?




Rysuję odkąd pamiętam. Już w przedszkolu dostawałam podwójne słoneczka (czyli 6?) za każdy rysunek, który zrobiłam. Pamiętam, że wszyscy się śmiali i nie mogli nadziwić widząc niektóre moje prace, a ja jako mała Ola nie wiedziałam o co im chodzi. Jedną z takich prac był np. rysunek, w którym w portrecie babci oddałam nawet jej popękane na policzkach naczynka. Niestety chyba nie mam tych rysunków nigdzie zachowanych :( W każdym razie uwielbiałam to robić. Rysowałam na wszystkim, na czym się dało (pasem przez tyłek za porysowanie ściany też dostałam), od małego mówiłam, że w przyszłości będę "rysownikiem". Nigdy nie użyłam słowa "artystka" ;) I tak oto rysowałam. Wyobraźnię miałam niemałą, jako miłośniczka pokemonów, digimonów, bayblade itp. miałam całe bloki rysunkowe z potworami przeze mnie wymyślonymi, postaciami pseudo-anime itp. Mama była też zmuszona kupować mi kilogramy plasteliny, ponieważ chciałam mieć ulepione wszystkie 105 pokemonów. Było trochę mniej, ale za to jakościowo chyba niezłe, bo dzieciaki na "dzielni" zazdrościły mi niesamowicie :D Kochałam też konie. 80% moich rysunków z dzieciństwa to konie. Nadal podziwiam te wspaniałe zwierzęta, ale nie rysowałam ich od kilku lat. Wygrało się kilka konkursów plastycznych, o nawet miałam nagrodę wręczaną przez bliźniaków z Golec uOrkiestra :D Ale ja zawsze byłam skromna. Powiem Wam, że najlepsze w tym wszystkim było to, że miałam pasję. Z pasją przez życie idzie się łatwiej i przyjemniej.

2. Gimnazjum.





W gimnazjum redagowałam gazetkę szkolną w kwestii wizualnej. Dowiedziałam się wtedy o tak wspaniałej szkole, jaką jest Liceum Plastyczne. Od początku wiedziałam już, że mam w tym momencie wybraną szkołę średnią i zrobię wszystko, żeby się tam dostać. Dla mnie ta szkoła była marzeniem, była celem. Poznałam mojego "mistrza", który kończył wtedy Liceum Plastyczne i pod jego kierunkiem rysowałam i malowałam dniami i nocami. Było dużo potu a czasem i łez. To był okres dla mnie najbardziej intensywny, powstała wtedy wielka teka z pracami. Rysowałam rzeczy trudne, kopiowałam malarstwo Rembrandta. Wtedy przez trochę czułam się jak artystka. Pasja wrzała, talent się rozwijał. Nauczyłam się przyjmować konstruktywną krytykę. Założyłam konto na digarcie i deviantarcie. Pokazywałam, liczyłam się z opiniami, tworzyłam. Dałam z siebie naprawdę 100% możliwości. Na konsultacjach w moim wymarzonym, łódzkim Liceum Plastycznym usłyszałam, że jestem dobra, bardzo dobra. Podbudowało mnie to, ale ćwiczyłam dalej. Trening czyni mistrza ;)

3. Liceum Plastyczne.


Mimo mojego wielkiego stresu do Liceum Plastycznego im. Tadeusza Makowskiego w Łodzi dostałam się z palcem w nosie. W I klasie byłam jedną z najlepiej rysujących osób. Myślicie, że byłam pewna siebie? Absolutnie nie. Ciągle wymagałam od siebie więcej, widziałam błędy, chciałam być lepsza. Rysowanie, malarstwo, to nie są proste rzeczy. Trzeba nauczyć się obserwować świat, myśleć, poznać swoje możliwości, wyćwiczyć rękę tak, żeby nas słuchała. To jest ciągłe doskonalenie się, walka ze słabościami, pokonywanie własnych granic, wyobraźni. Liceum plastyczne różni się od normalnego tym, że edukacja tam trwa przez 4 lata, nie 3. Zakończona jest oprócz matury egzaminem dyplomowym (praktycznym i teoretycznym z historii sztuki). Przez te 4 lata wiele się nauczyłam, ale wiele też we mnie umarło. Przez pierwszy rok rysowałam praktycznie codziennie. Tak, codziennie. Poznałam ludzi z pasją jak moja, szalenie inspirujących. Trochę konkurowaliśmy ze sobą, trochę pomagaliśmy sobie. Jeździliśmy na plenery malarskie, które wspominam chyba najmilej. Naprawdę można było poczuć się jak artysta :) 




Niestety, ale taka szkoła wiązała się też z ogromny poświęceniem. Znajomi z ogólniaków kończyli o 13, ja wracałam do domu ok. 19. Żyłam jak sowa, pracując po nocach i odsypiając... no właśnie, kiedy? Wracałam po szkole i kładłam się spać. Taki tryb życia był wykańczający, ale kochałam to co robię. W liceum zaczęłam też rysować portrety na zamówienie, bo to właśnie ludzi lubiłam rysować najbardziej. Robiłam naprawdę dobre rzeczy. Z rysunku miałam 6, co było niezłym osiągnięciem. Miałam jechać na takie jakby zawody, między plastykami, właśnie z rysunku, ale jak zwykle (życie lubi dawać mi w kość) nie udało się. Nigdy się jednak nie poddawałam. Zostałam nawet czasem ze znajomymi po zajęciach, żeby malować do później nocy w pracowni. Ot, tak dla przyjemności. Ale edukacja, jak to edukacja - zależy na kogo się trafi. Są osoby, które potrafią skutecznie zniechęcić to, co się robi. I tak np. rzeźbę znienawidziłam. W pewnym momencie przestałam się też rozwijać, miałam nawet przeprowadzane rozmowy z nauczycielką. Ale co ja mogłam powiedzieć. Nie mogę więcej wycisnąć i już ;) Malowałam sporo na zamówienia, m.in. portret zamówiony przez szkołę muzyczną. Fajna sprawa, gdy Was ktoś ocenia. Miałam też okazję rysować na żywo w telewizji (tylko łódzkie TVP3;)). Dyplomem bardzo się stresowałam, choć niepotrzebnie. Zaliczyłam go na 5, a zaledwie 0,5 pkt. zabrało mi do 6. Wspominałam już o moim pechu? ;) Tak czy siak, wyszłam zmęczona, bogata o mnóstwo doświadczeń i z tytułem plastyka, który przez te 4 lata nie przydał mi się do niczego :D

4. Studia. Jak jest teraz?



Nie poszłam na ASP do Łodzi. Dlaczego? Nie pytajcie. Ostatecznie wyszło dobrze, bo widziałabym się tam z osobami, które przez 4 lata zdążyły mnie do siebie zrazić i nawet spojrzenia w ich kierunku wywoływałyby odruch wymiotny. Potrzebowałam odświeżenia i potrzebowałam nowości. Padło na Toruń. Nie ma tu ASP, jest Wydział Sztuk Pięknych UMK. Na egzaminach wstępnych profesor powiedział mi, widząc moje prace, że nie będę tu studiować. Kiedy spytałam czemu, powiedział mi, że jestem za dobra. Uśmiechnęłam się tylko i powiedziałam, że może być spokojny. Egzaminy zdałam z palcem w nosie. Naprawdę, nawet nie starałam się wypaść dobrze. Stało się trochę niedobrego w moim życiu i byłam w stanie depresyjnym, więc było mi wszystko jedno. Toruń, w porównaniu z Łodzią to piękne miasto. Po prawie 4 latach, odkąd tu jestem, mogę stwierdzić z całą śmiałością, że dobrze wyszło. Niestety jednak miałam inne oczekiwania co do uczelni. Miałam nadzieję, że jako, że uczelnia nie jest Akademią Sztuk Pięknych, będzie więcej nacisku na praktykę, programy graficzne, projektowanie. Okazało się, że dużo tutaj "artyzmu" i zachwycania się tym, co mi się kompletnie nie podoba, czyli "Sztuką" współczesną.



Ostatecznie przetrwałam już tutaj 3 lata, obecnie jestem na IV roku i już bliżej, niż dalej. Na koniec przyszłego semestru powinnam już wiedzieć co będę robić na dyplom i na jaki temat będę pisać pracę. Nie jestem na to psychicznie totalnie przygotowana, ale dam radę - jak zawsze ;)

Więc czym się obecnie zajmuję?




Przerwałam rysowanie portretów i prac na zamówienie, bo miałam już dosyć. Wyobraźcie sobie, że narysowałam prawie 200 rysunków na zamówienie. Uwielbiałam, kiedy ludzie pisali do mnie, że moja praca kogoś uszczęśliwiła. Niestety zdarzali się też ludzie, którzy sami nie wiedzieli czego chcą i wysyłając zdjęcie robione telefonem komórkowym  wyobrażali sobie efekt wyfotoszopowany. Od czasu do czasu maluję jakiś obraz na zamówienie, ale tylko jeśli okazja sama się trafi - nie proszę się o to, bo w tej kwestii jestem wypalona. Ale chętnie prezentuję ludziom swoje prace, np. Mineralna Kasia dostała ode mnie portret swoich córeczek, który możecie zobaczyć TUTAJ. :)


Obecnie pracuję w małej agencji reklamowo-projektowej w Toruniu. Robię książeczki dla dzieci dla wydawnictwa Ameet, stworzyłam kilka kolorowanek. Trochę scen do gier. Szczerze, nauczyłam się więcej w tej pracy, niż przez 3 lata studiów ;) Pieniądze wielkie nie są, ale ciesze się, że mam pracę w domu, w godzinach, które sama sobie wybieram.Od czegoś trzeba zacząć, a jako, że to pierwsza praca w "zawodzie" to tym większy plus ;)



Studiuję, oczywiście. Robię projekty na studia, raz gorsze, raz lepsze. W tym semestrze zmieniłam pracownię, mam nowych prowadzących i nowe zadania - powiew świeżości motywuje do działania.



Ostatnimi czasy wybudziłam się z takiego snu zimowego, który trwał kilka lat i mam głowę pełną pomysłów. Myślę nad własnym "biznesem", sklepem z gadżetami zaprojektowanymi przeze mnie. Na ile się to uda - nie wiem, ale będę do tego dążyć. Być może blog mi w tym pomoże ;) 

Jestem leniwa. I to cholernie. Ilość moich pomysłów jest wprost proporcjonalna do wielkości lenistwa. Mam mnóstwo pozaczynanych projektów. Mnóstwo pomysłów, które siedzą tylko w głowie. Chciałam zrobić "wyczepisty" design bloga, założyć fanpage. Z zazdrością patrzę na prace niektórych, też bym chciała tak robić. Najbardziej chciałabym pracować jako concept artist przy grach komputerowych. Ale do tego trzeba siedzieć dniami i nocami i ćwiczyć, a ja mając studia, pracę i mężczyznę na wychowaniu (i oczywiście bloga!) nie znajduję już na to siły i czasu. Ale nadchodzi styczeń, a ten pełny jest obietnic złożonych samej sobie i może uda mi się choć kilka z nich zrealizować. Trzymajcie kciuki ;)



Przełamując moje lenistwo w jednej kwestii założyłam fanpage na facebooku, będzie mi bardzo miło, jeśli dołączycie do moich obserwatorów. Obiecuję umilać Wam czas ;) Może czasem i jakaś praca się pojawi! :) 
Fanpage - KLIK


Moja strona z większą ilością prac - KLIK

Jeśli ktoś wytrwał do końca - bardzo dziękuję ;) Starałam się ująć to wszystko krótko i zwięźle, ale to są 23 lata mojego życia :) 



Pozdrawiam Was serdecznie! 




PS. Wszystkie prace są moje i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i publikowanie ;) 

Podobne wpisy z tej kategorii

52 komentarze

  1. Ależ to piękne wszystko :) Masz sobie talencik :*

    OdpowiedzUsuń
  2. ''Jestem leniwa. I to cholernie. Ilość moich pomysłów jest wprost proporcjonalna do wielkości lenistwa.''- mam absolutnie tak samo........... </3

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepiękne prace, a wróżka Patrycja to totalne mistrzostwo :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczęściara z Ciebie. Wiedzieć od dziecka co się chce robić w życiu to spory bonus. Talent, który daje chleb, to równie wielkie wyróżnienie. Masz farta :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I teraz powinnam się wstydzić za moje lenistwo jeszcze bardziej. Dziękuję za motywujące i ciepłe słowa :)

      Usuń
  5. Piękne. Najbardziej mi się podobają portrety, chyba te BW, choć kolorowe też mają coś w sobie. Bardzo możliwe, że miałam Twoje prace w domu, bo moje córki zużywają tony kolorowanek, tego wydawnictwa również. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano to bardzo możliwe ;) z tym, że np. w książeczkach moja praca polega tylko na sklejeniu książeczki z podanych materiałów :( I dziękuję! W ołówku jednak mam najwięcej doświadczenia ;)

      Usuń
  6. Masz talent i przez wiele lat byłaś wytrwała, doskonaliłaś się. Jest to naprawdę godne pozazdroszczenia. No i Twoje prace zachwycają. Fanpage już zlajkowany.:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Podziwiam za wytrwałość ! Masz ogromny talent i nie da się tego ukryć. Ja niestety z malowaniem szybko się poddałam i mimo że w szkole też miałam same 6, nigdy nie odważyłam się by pójść o krok dalej. Teraz tego żałuję i wiem że jest już za późno, brakowało mi wiary w siebie i samodyscypliny. Dlatego cieszę się ogromnie jak komuś udaje się zyskać pracę w artystycznym zawodzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja zawsze myślałam, że praktycznie nic nie osiągnęłam, chyba jednak nie miałam racji ;) Ale każdy wiek jest dobry, żeby zacząć rozwijać swoją pasję :)

      Usuń
  8. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Twoje prace mnie zaczarowaly, oczarowały i no... Jako osoba pozbawiona wszelkich talentów artystycznych, ściągam przed Twoim Talentem czapkę z głowy i otwieram w zachwycie oczy!
    Moja ukochana przyjaciółka kończyła łódzka ASP. Dlatego troszkę Wiem, jak wyglada zycie artysty. Była wybitnie zdolna. Została znaną w Polsce eko-projektantką... Ech...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za ciepłe słowa! Eko-projektantka, no no ;) pogratulować. Ja nie wiem jeszcze jak potoczy się moja droga, ale dam z siebie wszystko :)

      Usuń
  9. <3 no nareszcie jestttt bosko ! No cóż niektóre Księżniczki wymagają Pocałunku Księcia żeby się obudzić ze snu inne KOPA W DUPĘ :D blogi się przydają właśnie do motywacji moja Droga :D Jest zajebiście :D hahaha też malowałam po ścianach xD Taki pikny domek zrobiłam dla lalek na ścianie, że na następny dzień był remont w domu xD Chop na wychowaniu - gorzej niż małe dziecko xD <3 Ja trzymam kciuki, żeby jednak ta pasja powróciła ! Żeby to wypalenie było bardziej jak Feniks z popiołów !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, starałam się :) Motywują, nie ma co ;) Coś powiem Ci, że wróciło, taka chęć pracy, więc jest dobrze :) Więc może jestem feniksem! :D Ano praktycznie jak małe dziecko (dobrze, że tego nie czyta ^^) a i tak znajdzie powód, by marudzić xD

      Usuń
  10. Przeczytałam. Trafiłam tu z bloga własnie interendo :P I nie żałuję, że zostałam :)
    Piękne prace. Piękna historia. Życze Ci, żeby spełniły się Twoje marzenia.
    Zazdroszczę po cichu wszystkim, którzy w jakimś stopniu umieją rysować lepiej ode mnie (a nie jestem artystem :< ), ale Ty właśnie powędrowałaś na szczyt moich marzeń.
    Sama chciałabym się zajmować grafiką w życiu, ale nie tworzę takich cudeniek. Ach, ale wzdycham *.*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma edit, więc pełna zachwytu dopisuję odpowiedź do własnego komentarza:
      Doktor i Rose na horyzoncie widzę!
      *fangirl's screaming" :)

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję, naprawdę aż mi się chce płakać ze wzruszenia, gdy czytam takie komentarze... ;)

      Ano jestem wielką fanką Doktora! :D I jest też portret Doktora w roli Matta Smitha ;)

      Usuń
  11. Zachwycałam się twoim rysunkiem już na blogu Patrycji :) naprawdę dziewczyno masz talent :)) Powodzenia żeby motywacja wróciła do Ciebie ze zdwojoną siłą :)) i gratuluję Ci że znalazłaś pracę w zawodzie :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Trzymam kciuki za realizację Twoich planów! Jeżeli wiesz czego chcesz to już pół drogi za Tobą ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale to pozostałe pół baaardzo będzie trudne :) Dziękuję!

      Usuń
  13. Wow ależ to wszystko piękne i jaka Ty zdolna. Nie żebyM się chwlila też miałam 6z plastyki .. marzenia ale niestery poszło inaczej. .. teraz maluję paznokcie i po cichaczu obrazki haha
    grafiki robisz cudne!
    POdziwiam Cię! !! Super post!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. AAAA Nowa szata graficzna bloga - pięknA!
      Powodzenia :*

      Usuń
    2. Warto gonić za marzeniami ;) Dziękuję bardzo! :)

      Usuń
  14. Te prace są naprawdę świetne.

    OdpowiedzUsuń
  15. Zdolności rysunku zazdroszczę, ja nie mam za grosz... moje manualne zdolności ograniczają się do wykorzystania nożyczek, papieru, włóczki itd
    A odpoczynek od Łodzi dobrze robi, ja mieszkając 6 lat w Bydgoszczy stwierdziłam, ze po powrocie to miasto zaczyna jakoś wyglądać ale jeszcze mu daleko do ok ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, a ja znowu nie umiem się bawić z włóczkami itp. ;) Oj tak. Parę razy zdarzyło mi się za Łodzią zatęsknić, ale później szybko do mnie docierało, że nie ma za czym ;)

      Usuń
  16. Rewelacja ... nadal mam otwarte usta z zachwytu. Brawo!

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie bedę oryginalna, piękne to wszystko :) a leniwa to i ja jestem :P

    OdpowiedzUsuń
  18. Czytając aż się uśmiechałam - fajnie być taką utalentowaną kobietą z pasją :)) Chciałabym umieć pięknie rysować, ale póki co pozostanę przy kolorowaniu kolorowanek antystresowych dla dorosłych :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi ;) Kolorowanki zawsze dobre :D

      Usuń
  19. Masz cudowny talent kochana! Kurcze, ale bym chciała tak pięknie tworzyć <3

    OdpowiedzUsuń
  20. Wspaniałe prace! Ja też od dziecka zawsze rysowałam, potem chodziłam na zajęcia plastyczne, często byłam nawet wyrozniana (a w szkole pamiętam jak zawsze ustawiały się do mnie kolejki na plastyce xD) w pewnym momencie po prostu to zaniedbałam i... od wielu lat nic z tym nie robie. Jestem zła na siebie ale cóż ;p może kiedyś do tego wrócę... dobrze, że tego nie zaniedbałaś i cały czas idziesz w tym kierunku :) podziwiam Twój talent i trzymam kciuki za Twoje dalsze sukcesy <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, to miłe :) Ano trzeba walczyć i ćwiczyć, szkoda marnować talent :) Nawet malutki!

      Usuń
  21. Czyżbyś była fanką Doktora Who? Przez trzy lata nie spotkałam żadnego fana, a teraz widzę, że całkiem ich sporo. Odzywa się we mnie wewnętrzny nerd i chciałam po prostu podzielić się zachwytem nad Doktorem i Rose!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potwierdzam, jestem fanką :D choć po Matt'cie nie jestem już w stanie oglądać...

      Usuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.