LillaMai peeling algowy do ciała

Złuszczanie skóry różnego rodzaju peelingami jest sprawą bardzo istotną. Ponoć peeling to jeden z 10ciu najczęściej kupowanych kosmetyków. Absolutnie mnie to nie dziwi, biorąc pod uwagę działanie jakie ze sobą niesie. Zauważalna jest skóra bardziej napięta, gładka, odświeżona. Przebarwienia są mniejsze, jeśli chodzi o twarz, regulują pracę gruczołów łojowych i usuwa nadmiar sebum. Dzięki złuszczaniu skóra jest też młodsza. Dodatkowo peelingi przygotowują skórę do zabiegów, łatwiej i lepiej wchłaniają się w nią kremy i oleje. Same plusy, prawda? ;) Zapraszam na recenzję całkowicie naturalnego algowego peelingu firmy LillaMai.











Peeling ten znalazł się u mnie za sprawą czerwcowej edycji ShinyBoxa. Jest to miniatura, 50 ml, pełny produkt jest o pojemności 120 ml i możecie zakupić go TUTAJ


Co pisze producent?

"Peeling algowy jest przeznaczony do całego ciała. Złuszcza, odżywia i regeneruje naskórek dzięki czemu wygładza i uelastycznia skórę. Zmielony koralowiec zawiera takie pierwiastki jak wapń, magnez, żelazo, potas, i cynk. Minerały te przywracają skórze witalność, działają oczyszczająco i odżywczo na ciało.  Korzystnie wpływają na jędrność skóry redukując tłuszcz i celulit w tkance podskórnej. Masło karite zawiera witaminy A, E i F. Zimnotłoczony olej z pestek winogron dzięki zawartości kwasu linolowego wpływa korzystnie na metabolizm skóry. Olejek cedru atlantyckiego działa skutecznie w zwalczaniu cellulitu, olejek eukaliptusowy działa antyseptycznie, olejek mandarynkowy nadaje niepowtarzalny zapach."

Jest to kosmetyk naturalny i organiczny.





Jak działa?

Produkt zamknięty jest w szklanym, czarnym słoiczku. Ma charakterystyczny dla alg zapach, ale nie jest on bardzo nieprzyjemny. Czuć odrobinę ten olejek mandarynkowy, zapachy łączą się i są całkiem miłe. Nie jest to peeling gruboziarnisty, jak mamy np. w przypadku Farmony, drobinki są raczej delikatnie i bardzo przyjemnie masują skórę.
Początkowo byłam nastawiona do produktu sceptycznie. Peeling to peeling, każdy robi to co musi, a to tylko takie wydziwianie, w dodatku jest bardzo drogi. Ale po spłukaniu go zrobiło mi się głupio przed samą sobą, że tak pomyślałam. Skóra oprócz jedwabistej miękkości, była też wyraźnie bardziej napięta. Na dobrą sprawę nie musiałabym używać już balsamu do ciała, bo peeling dał mi również genialne nawilżenie. Zauważyłam też mniejsze przebarwienia na dekolcie oraz oczyszczone tam pory. Jestem bardzo zadowolona z jego działania i kiedyś przy większej wypłacie z pewnością w niego zainwestuję. 






Nie pozostaje mi nic innego, jak polecić wam ten organiczny peeling polskiej firmy ;) Jego działanie naprawdę znacznie różni się od tych najtańszych peelingów, po które w sklepach sięgamy najczęściej. Produkty LillaMai to dodatkowo hand-made, więc przyjemność z używania jest dla mnie jeszcze większa ;) 



Cena: 51 zł/120 ml
Moja ocena: 5/5







A jakie są Wasze ulubione peelingi? Klientki ShinyBoxa, testowałyście ten peeling? Co o nim sądzicie?



Pozdrawiam!

Podobne wpisy z tej kategorii

5 komentarze

  1. kosmetyki tej firmy ja dotąd mnie nie zawiodły:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To mój pierwszy, ale mam nadzieję, że nie ostatni ;)

      Usuń
  2. Pomimo tego, że jak dla mnie śmierdział okropnie to byłam z niego mega zadowolona i szkoda tylko, że opakowanko z shiny było takie mikro :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano niestety, słoiczek mi starczył na niecałe 3 razy :( a ja przyzwyczajona do peelingu sylveco stwierdziłam, że ten zapach jest przyjemny ;)

      Usuń
  3. Chciałabym poznać :). Czytałam o nim trochę i jako miłośniczka peelingów nie mogę przejść obok niego obojętnie :D. Mam kilku ulubieńców w tym temacie :)

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.