Podkłady mineralne - Lily Lolo vs. Annabelle Minerals

O kosmetykach mineralnych dowiedziałam się już ponad rok temu, wówczas mnie zainteresowały, ale też odstraszyły ze względu na cenę. Nigdy nie byłam zwolenniczką wydawania dużych kwot na kosmetyki. W miarę upływu czasu jednak zrozumiałam, że płacę za jakość, a moja skóra odwdzięcza mi się za to. W kwietniowej edycji beGlossy znalazła się próbka podkładu mineralnego od Annabelle Minerals. Kolor był troszkę za ciemny jak dla mnie, jednak testowałam przez kilka dni, kiedy byłam i pracowałam w domu. Zachwycił mnie sposób nakładania, to jak podkład wtapia się w skórę, "zaprzyjaźnia" z nią i naturalnie wygląda. Postanowiłam kupić pełną wersję kosmetyku oraz pędzel. Jednak podkład na dłuższą metę nie spełnił moich oczekiwań w 100% i postanowiłam sięgnąć po firmę, o której wiedziałam, że jest bardzo dobra, ale bałam się ceny, a mianowicie Lily Lolo. Dlaczego ta decyzja? Czy warto było? Jak wybrałam odcień? Jeśli jesteście ciekawe odpowiedzi na te pytania oraz porównania tych dwóch firm, zapraszam do dalszej lektury ;)






1. Skład.
Skład prawdziwego mineralnego podkładu powinien być "najuboższy". Najlepszy produkt to taki, w którym znajdą się tylko 4 składniki - mika, tlenek cynku, dwutlenek tytanu, tlenek żelaza + ultramaryna. Takich składów szukajcie, jeżeli decydujecie się na kupno minerałów. Dobrze też, aby sklep miał certyfikaty. Dobry podkład będzie nawet pomagał redukować stany zapalne skóry, w związku z tym będzie pomocny dla osób z trądzikiem czy tendencją do niedoskonałości.

Pod tym względem oba podkłady się nie różnią, mają praktycznie taki sam skład.

2. Odcień.
Podkłady mineralne mają zdecydowanie większą gamę kolorystyczną, niż wszystkie podkłady drogeryjne (może z wyjątkiem Revlonu, który też ma całkiem niezły wybór). Mi w wyborze odcienia pomagały próbki, dzięki testowi próbki z beGlossy wiedziałam jaki podkład z Annabelle Minerals mniej-więcej będzie odpowiedni. Z Lily Lolo zamówiłam dwie próbki podkładów najbardziej zbliżonych wg. mnie do mojego odcienia skóry i jeden z nich okazał się idealny - ten właśnie zamówiłam.

Annabelle Minerals mają jednak zdecydowanie większy wybór, jeśli chodzi o kolory. Odcienie sklasyfikowane są na natural, golden, beige i sunny. Spośród tych są one jeszcze podzielone na tony - fairest, fair, light, medium i dark. Zdecydowanie większy wybór, niekoniecznie łatwiejsza decyzja ;) Mój podkład ostatecznie okazał się odrobinę za jasny, do czego akurat nie jestem przyzwyczajona, bo nie raz i nie dwa zdarzyło się, że najjaśniejszy podkład z różnych firm był za ciemny.

 Annabelle Minerals



Lily Lolo ma tony sklasyfikowane na neutralny, chłodny, ciepły i oliwkowy, ale ton niekoniecznie idzie w parze z odcieniem i np. ciepłego nie znajdzie się bardzo bladego itp. Warto zerknąć na ich stronę, gdzie jest tabelka pomagająca dobrać odcień podkładu. Znajdziecie ją tutaj. Firma ma też świetną obsługę, więc jeśli macie jakieś pytania, również odnośnie koloru - na pewno wam odpiszą.



 Lily Lolo


Jeśli chodzi o swatche, to zdjęcia robiłam niedługo po nałożeniu podkładów i nie wcierałam ich dokładnie, dlatego też trochę inaczej wyglądają dobrze nałożone - szczególnie na twarz, bo na zdjęciu mam podkłady na ręku ;) 

3. Aplikacja, krycie.
Aplikować podkład powinniśmy za pomocą pędzla, najlepiej kabuki. Ja mam jednak pędzel od Annabelle Minerals. Możemy aplikować na sucho i na mokro. Osobiście zawsze robię to na sucho, ta forma aplikacji jest dla mnie najszybsza i najbardziej przyjemna. 

Podkład aplikuje się warstwami, w zależności od tego jaki efekt chcemy uzyskać.
Ale Annabelle Minerals daje nam też właściwości podkładu: matujący, kryjący i rozświetlający. Ja testowałam pierwsze dwa i muszę przyznać, że oba miały krycie naprawdę dobre. W Lily Lolo niestety takiego wyboru nie ma. Jeśli macie większe problemy z niedoskonałościami czy trądzikiem niezbędny będzie korektor. Choć słyszałam, że i tak nie zakrywa on wszystkiego. W tej kwestii zatem punkt dla AM. 



4. Wrażenia.
Tutaj różnice już będą znaczne. Lily Lolo idealnie wtapia się w skórę, odcień świetnie się dopasowuje, daje on bardzo naturalny efekt. Po całym dniu jednak troszkę się wyciera, jeśli ktoś ma suchą skórę dobrze jest zastosować mocniej nawilżający krem. Annabelle Minerals niestety jest widoczny, podkreśla suche skórki, podkład bardziej "leży" na twarzy, niż się w nią wtapia. Źle dobrany odcień będzie z pewnością bardzo widoczny. Nie jest jednak najgorszy, gdy mieszam sobie dwa odcienie, na jakieś krótsze wyjścia jest ok. Po dłuższym czasie niestety może nie dać rady. Po dłuższym stosowaniu miałam wrażenie, że skóra się zapycha, co w ogóle nie powinno mieć miejsca w tym przypadku. Czytałam gdzieś o tym, ze Annabelle Minerals produkuje swoje podkłady w niezbyt sterylnych warunkach (to polska firma, więc może być i tak.. ;)) w związku z tym podkłady nie są tak idealne jak być powinny. Na ile jest to prawdą, nie wiem, ale rzeczywiście, mimo takiego samego składu podkłady się różnią.


Podsumowanie:

Annabelle Minerals

+ bardzo duży wybór odcieni i tonów
+ możliwość kupienia mniejszego produktu (4 g, nie tylko 10)
+ do zamówienia dostajemy dużą próbkę w słoiczku
+ bardzo dobre pędzle
+ świetne opakowanie, z plastikową zatyczką wielokrotnego użytku - można zatkać i zabrać w podróż nie martwiąc się, że cały podkład się wysypie
+ bardzo dobre krycie
+ różne właściwości podkładu do wyboru

- nie wtapia się idealnie w skórę
- podkreśla suche skórki
- zapycha
- wyciera się podczas noszenia przez cały dzień
- na dłuższą metę może obciążać skórę i może nas "wysypać"


Lily Lolo

+ idealnie wtapia się w skórę
+ nawet za jasny odcień nie będzie się odcinał
+ bardzo naturalny wygląd
+ matowe wykończenie
+ do zamówienia wybieramy sobie sami 2 próbki kosmetyków, w torebeczkach strunowych
+ ładny, matowy słoiczek
+ skóra oddycha
+ pomaga łagodzić stany zapalne skóry 


- krycie raczej średnie
- pod koniec dnia może się wycierać





Jak widać nie istnieje podkład idealny ;) Ale są podkłady ideału bliskie, gdyby Lily Lolo miało większe krycie i trwałość z pewnością byłby moim podkładem numer jeden, a tak jest jednym z ulubionych. Opinia jest oczywiście subiektywna. 
Jeśli macie jakieś pytania - chętnie odpowiem. Ciekawa jestem Waszego zdania.
Znacie podkłady mineralne? Może stosujecie?


Mam nadzieję, że moje porównanie się komuś przydało ;)


Pozdrawiam!

Podobne wpisy z tej kategorii

16 komentarze

  1. Moje doświadczenia opierają się tylko na LL, ale jestem zachwycona tymi kosmetykami. Szczególnie latem, gdy dokuczają upały, a ja niestety muszę mieć makijaż w pracy, to minerały sprawdzają się idealnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam bardzo wymagającą twarz i każdy podkład przechodzi przez trudne warunki, dlatego też opisuję wszystko najdokładniej jak mogę :) Ale rzeczywiście, Lily Lolo przeszło pozytywnie próbę pierwszych upałów w tym roku!

      Usuń
  2. Ja mam AM, generalnie lubię go choć nie do końca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie czegoś mu brakuje niestety :)

      Usuń
  3. nieja uzywam pixie bo tylko oni maja mój kolor:) dzieki za odwiedziny tez dodaje do polecanych;) a nie masz ramki z obserwatorami zeby zaobserwowac blog?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie sprawdzę :) Mówisz i masz, ramka dodana! Jestem raczkująca w blogowaniu w związku z czym wszelkie sugestie są mile widziane :)

      Usuń
    2. super :) ja lubie bo za dzuo blogów czytam a dodanie do obserowanych pomaga mi to ogarnąć:) juz dodane:)

      Usuń
  4. Wyczerpujący post i dobrze ☺ powiem tak żałowałam przez jakiś czas że w moim kwietniowym beGlossy nie znalazł się właśnie ten podkład ale potem stwierdziłam że jeszcze będzie okazja. O Annabelle Minerals słyszałam raczej pozytywne opinie ale też nie interesowałam się jakoś szczegółowo tą marką. Wogole jeśli chodzi o kosmetyki mineralne mam duże zaległości i widzę że muszę je nadrobić :-) a na podkład mineralny pewnie się końcu skuszę :-) dzięki Ci za ten post :-)
    Pozdrawiam cieplutko i życzę Ci milej niedzieli :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się rzetelnie wszystkie zalety i wady opisać ;) Wiadomo, każdy też ma inną skórę, może zamiast kryjącego AM powinnam wybrać inny i spisałby się lepiej. Z pewnością gdy te mi się skończą zamówię sobie może właśnie mniejszy słoiczek. Przyznam szczerze, że warto, jest zupełnie inne uczucie niż przy normalnych płynnych podkładach, a i skóra wygląda znacznie lepiej :)
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  5. Mam ochotę spróbować minerałów, póki co żadnego nie miałam. Obserwuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto! :) Dziękuję i dodam Cię zaraz do polecanych :)

      Usuń
  6. Bardzo fajny, przydatny post, zastanawiam się właśnie nad minerałami. Pozdrawiam i zapraszam do mnie ☺

    OdpowiedzUsuń
  7. Miałam kiedyś i jakoś nie zakochałam się...Ale szukałam i znalazłam Earthnicity Minerals. Jestem bardzo zadowolona. Mam kapryśną cerę, sporo niedoskonałości a te produkty świetnie dają sobie radę :) Polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Właśnie się zastanawiałam, którą firmę wybrać i jakie są różnice. Dzięki za ten wpis :D
    Szkoda, że LL są takie drogie :(
    Ola

    OdpowiedzUsuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.