czerwcowe beGlossy - hello Sunshine!

Po niezbyt udanej edycji majowej beGlossy, czerwcowego pudełka miałam nie zamawiać. Anulowałam subskrypcję 7 czerwca, a okazało się, że 6 pobrano pieniądze, więc stwierdziłam, że niech już tak zostanie.
Hasłem przewodnim tej edycji jest "Hello Sunshine!", box ma nas przygotować do lata. Wysyłka znów była z opóźnieniem, tym razem tylko o jeden dzień. Ale i tak lepiej niż konkurencja, która wysyła dopiero 22 czerwca...
Pudełko było w tym miesiącu bardzo lekkie, ale z doświadczenia wiem, że to nie zawsze świadczy o złej zawartości.

Oto co znalazłam w swoim pudełku:







Karta informacyjna:



Po pierwszym spojrzeniu na pudełko już wiedziałam, że podjęłam dobrą decyzję rezygnując z subskrypcji. Ale od początku. Pierwsze na co zwróciłam uwagę, to wypełniacz do ust od Dermofuture Precision, początkowo przestraszyłam się, że to będzie strzykawka, na szczęście było tam tylko takie zdjęcie. Produkt ma wypełniać i powiększać wargi. Nie potrzebuję tego, mam pełne, duże usta, ale skorzystam z czystej ciekawości, żeby wiedzieć co o tym myśleć. Kolejnym kosmetykiem jest znowu szminka, tym razem w ołówku od Lord&Berry, ja mam w malinowym kolorze - nie lubię takich, wolę nudziakowe. Ale od razu spróbowałam, kredka rozsmarowuje się jak masełko, fajna opcja, bo to konturówka i szminka w jednym. Ma ładny kolor, dosyć trwały. Ale raczej ją komuś oddam.




Kolejnym co rzuciło mi się w oczy był produkt od Veet. Jest to krem do depilacji, ja znalazłam do skóry wrażliwej z olejem z pestek winogron. Używam do depilacji właśnie kremów, więc na pewno go zużyję, nie wiem tylko, czy takie produkty powinny znaleźć się w pudełkach tego typu. Może niedługo dołączą podpaski? ;) Trochę marudzę, wiem, ale jestem zawiedziona. Jako prezent maseczka od Purederm, u mnie to intensywna maska kolagenowa. Lubię te maseczki na płócienkach, chętnie ją wykorzystam.



W pudełku znalazły się też aż dwie miniatury. Lekka odżywka do włosów od Wella Professionals, w tamtym miesiącu były dwie maski... Oczywiście wykorzystam jak zawsze. Od Charmine Rose krem pielęgnacyjny SPF 30, który mi się przyda, chociaż miniaturka ma tylko 15 ml. Dziś jestem akurat po oczyszczaniu twarzy u kosmetyczki, więc zaraz będę miała okazję przetestować.




Mam mieszane uczucia co do tej edycji beGlossy. Zawartość nie powaliła mnie na kolana. Wykorzystam maskę, miniatury i krem do depilacji, nie wiem co zrobię z wypełniaczem, szminkę oddam. To było moje 10te pudełko, a z każdym jestem coraz bardziej wymagająca, to niestety mnie nie zadowoliło. Utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że dobrze zrobiłam rezygnując z subskrypcji. 


A Wam podoba się ta edycja?
Dajcie znać co sądzicie.


Pozdrawiam!

Podobne wpisy z tej kategorii

7 komentarze

  1. Też wolę szczerze mówiąc swoją wersję z Isadorą ;) Tego wypełniacza szczerze mówiąc to też bym się bała - żeby nie skończyć z ustami jak ryba;p Podpaski hehehehe ...No tego jeszcze nie było ;D Podoba mi się bardzo Twój opis Chillboxa - sama się zastanawiałam czy nie kupić i mnie przekonałaś :) pozdrawiam

    interendo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze to zdecydowanie bardziej warto wydać pieniążki na ChillBoxa, tam zawsze znajdzie się coś super, a produkty są pełnowymiarowe :) beGlossy znowu zdenerwowało mnie tymi różnymi wersjami pudełek...

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Musialam usunąć poprzedni komentarz bo piszę z tel i jakieś dziwactwa mi powychodzily. Moja Droga instagram jest nieobowiązkowy więc zapraszam do gry ☺

    OdpowiedzUsuń
  4. dostałam tą samą wersję. Jestem bardzo zadowolona :)

    http://izaporemba.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie kupiłam tego pudełka i nie żałuję ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście to moje ostatnie :)

      Usuń

Zostaw komentarz - jestem ciekawa Twojego zdania!
Możesz to zrobić nawet jako anonim! :)
♥ ♥ ♥

Subskrybuj Wpisy

Dodaj swój e-mail i otrzymuj powiadomienia.